
W niezmiernie trudnych warunkach organizujemy konferencje rejonowe i realizujemy samokształcenie, tylko tej, która należała do najbardziej czynnych w tej dziedzinie, nie ma już między nami. Nawet i wówczas, kiedy szalało gestapo, ona marzyła o lepszym jutrze, snuła projekty reorganizacji konferencji rejonowych które chciała uczynić placówkami samokształcenia nauczycielstwa, rozwijania myśli samodzielnej, miejscem prac naukowo-badawczych. „Dopóki w Zarządzie Głównym ZNP będzie dr Albin Jakiel — mawiała — moje projekty znajdą poparcie i pójdą w teren“. Spieszyła się, aby jako przedwojenna słuchaczka Instytutu Pedagogicznego ZNP w czasie wojny uporać się z pracą dyplomową, bo „ile to sił wartościowych ubyło i ubędzie, a ile pracy czeka nas po wojnie… Dla siebie nie będzie czasu, trzeba pracować na wszystkich odcinkach życia oświatowego…“
Dziś nie ma dra Jakiela i nie ma jej. Kiedy gestapo nocą wtargnęło do jej mieszkania, zastało je puste. Koleżanka Markowska uprzedzona przez byłą uczennicę, że jest na liście aresztowań, opuściła mieszkanie. Doczekała zwycięskiego sierpnia 1944 r. i ucieczki znienawidzonych katów hitlerowskich, ale opuściły ją w decydującym czasie, na który czekała w wojnę, siły. Złożyliśmy ją na cmentarzu w Wołominie, w powiecie radzymińskim, gdzie pracowała przed wojną i w czasie wojny na stanowisku kierowniczki szkoły powszechnej nr 2.
Należała do tych, którzy nigdy nie spoczywają, bo chęć dokonania jak najlepszych zmian spokoju im nie daje. O ile w życiu prywatnym liczyła tylko na siebie, o tyle w życiu nauczycielstwa liczyła tylko na ZNP i w nim widziała wszystko, co najlepsze i najpiękniejsze.
Odeszła. Jej myśli i uczucia zostały w umysłach i sercach jej uczniów i wychowanków. Dla nas zestawiła swą skromną pracę dyplomową: „Problem samokształcenia nauczycielstwa za pośrednictwem konferencji rejonowych”.
Władysława Gańko
Głos Nauczycielski
R. 27, 1948, nr 16