Władysław Złotek urodził się 26 października 1903 r. w rodzinie chłopskiej, we wsi Wrzawy, pow. tarnobrzeskiego. W 1926 r. ukończył Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Rudniku nad Sanem. Posadę nauczycielską z braku wolnych etatów w szkołach otrzymał dopiero z dniem 1 maja 1927 r. i to tylko na okres 2 miesięcy – maj i czerwiec. Od 1 listopada 1927 r. do 31 sierpnia 1929 r. uczył w szkołach powszechnych w Grabinach i Kalinowcu, pow. węgrowskiego. Po zawarciu związku małżeńskiego został przeniesiony wraz z żoną Józefą do szkoły powszechnej dwuklasowej w Polkowie-Segałach, w której pracował do 31 sierpnia 1945 r. Z uwagi na konieczność kształcenia w szkołach średnich własnych dzieci z dniem 1 września 1945 r. został przeniesiony na własną prośbę do Szkoły Podstawowej nr 1 w Kobyłce. W szkole tej uczył geografii, biologii, śpiewu i wychowania fizycznego w klasach wyższych. Od 1 września 1949 r. do 15 grudnia 1951 r. pełnił obowiązki kierownika Szkoły Podstawowej nr 2 w Kobyłce-Stefanówce.Czytaj dalej

Pamiętam pana Michała, mojego sąsiada. Mieszkaliśmy w bloku nr 3 na Osiedlu Słoneczna w Wołominie, on pod czwórką, ja pod piątką. Nieraz dyskretnie spoglądał na rozkrzyczaną gromadkę dzieci grającą w „palanta”, „berka”, czy „zośkę” pod oknami jego mieszkania. Wspólnie z mieszkańcami bloku brał udział w czynach społecznych przy porządkowaniu terenu przed balkonami oraz sadzeniu topoli i jarzębin. W jego pięknym, trzypokojowym mieszkaniu bywało wiele osób; żona Janina i dwie córki, panie Wanda i Ewa, skupiały wokół siebie znajomych i przyjaciół. I jak to po sąsiedzku, komuś zabrakło soli, czy szklanki cukru, więc jedni ratowali drugich w potrzebie, wszak czasy końca lat pięćdziesiątych i na początku sześćdziesiątych nie były łatwe. Jedyny sklep spożywczy mieścił się wtedy w „Stolarce”.Czytaj dalej

„W latach trzydziestych XX wieku podjął pionierską działalność nad zmianą oblicza polskiej szkoły i wiejskiego środowiska swoich uczniów. W czasie okupacji hitlerowskiej uczył w jawnej szkole oraz prowadził wraz z żoną Sylwiną tajne nauczanie i aktywną działalność konspiracyjną. Wykazał się wielkim patriotyzmem, odwagą, dzielnością i dyscypliną żołnierską. Przeżył niejedną groźną chwilę. Dzięki wyjątkowemu szczęściu, przypadkowi, a może pomyślnym zbiegom okoliczności przeżył na polskiej ziemi piekło wojny i okupacji.Czytaj dalej

Krótka znajomość…

W 1952 roku Stanisława Bobkowska poznała na kuracji w Krynicy Zofię Nałkowską. 11 sierpnia 1952 roku Nałkowska zanotowała w „Dzienniku”: „Wczoraj była pani Bobkowska z Wołomina. Po wypiciu «Zubera z Janem» długie spacerowanie po zakątkach tutejszych, wypełnione ogromną jej biografią (zaczętą już przy pierwszym spotkaniu). Urodzona na Kaukazie (?), ojciec i dziad powstańcy, babka Szwedka, Syberia. Sprawa męża – zasługi, miłość, praca, śmierć. Jest to ta sama pani, która kończyła szkołę im. Nałkowskiego, którą prowadził Władysław Spasowski. Ostatnio przeszła operację odjęcia piersi, ale nic o tym nie mówi. Są to jakieś niewątpliwe wartości. I zarazem mówiona gotowa literatura”.Czytaj dalej

Znalazłam dobrze zachowaną, pożółkłą fotografię z dawnych lat. Właściciel podpisał się swoim nazwiskiem, ktoś ołówkiem dopisał: “Kol. Świerczyński Józef – SENIOR – SENIORÓW”.

11 października 1978 r., Józef Świerczyński w wieku 90 lat, jeszcze w pełni sił, odbierał życzenia i gratulacje od ówczesnego Prezesa Rady Zakładowej Związku Nauczycielstwa Polskiego w Wołominie, Feliksa Szturo. Była to uroczystość z okazji Międzynarodowego Dnia Nauczyciela. Zebrani usłyszeli, że na uznanie i szacunek zapracował przez 90 lat intensywnego życia, w tym 57 lat pracy nauczycielskiej w kraju i na obczyźnie.Czytaj dalej

Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

(W. Szymborska)

Pozostała dobra pamięć o nauczycielce biologii, która swoją wiosnę, lato, jesień i zimę życia od 1920 r. związała z Wołominem. Pamięć o niej powraca z okazji rocznic, szkolnych i przedszkolnych wydarzeń, koleżeńskich spotkań, czy choćby podczas składania kwiatka na mogile w Dniu Nauczyciela.Czytaj dalej

Pozwolę sobie zaprezentować rodzinę państwa Kwapiszewskich, która tak zacnie wpisała się w dzieje miasta Wołomina. Kontaktuję się często z panią Krystyną Kwapiszewską, która darzy mnie nieukrywaną sympatią, dlatego pomyślałam, że już najwyższa pora, by “utkać” z jej wspomnień małą sagę Kwapiszewskich zanim odejdą najstarsi świadkowie minionych wydarzeń. Wędrówka od przeszłości do teraźniejszości zapisana jest na podstawie bezcennych relacji pani Krystyny oraz zachowanych dokumentów.Czytaj dalej

Stanisława Maria – córka nauczyciela Aleksandra Metelskiego i Marii z Nowosielskich, urodziła się 20 kwietnia 1913 r. w Puławach.

W trakcie pracy zawodowej była nauczycielką 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 1 i Nr 2, Publicznej Szkoły Powszechnej III stopnia Nr 4 w Wołominie, Publicznej Szkoły Powszechnej III stopnia w Lipinach oraz Państwowej Szkoły Powszechnej dla Pracujących w Wołominie.Czytaj dalej

W mrocznym czasie II wojny światowej i okupacji podzielił los wielu wybitnych ludzi kultury i nauki. On polski profesor, poseł na sejm, psycholog i pedagog przyjął pseudonim “Znachor” i walczył o lepszą Polskę dla swoich dzieci i dzieci polskich rodzin, zginął na Majdanku.

Urodził się 1 września1897 r. w Rabie Wyżnej – na Podhalu jako syn Józefa i Marii – nauczycielki.Czytaj dalej

Jadwiga Markowska

Jadwiga Markowska (1892 – 1945)

Pamięć “o swojej Pani” kultywowały jej uczennice z lat 1928-1945, dziś osoby w sędziwym wieku. To one przez lata odwiedzały jej mogiłę na wołomińskim cmentarzu, modliły się za nią, składały kwiaty i zapalały znicze. Ale płyta nagrobna z 1945 r. zaczęła się kruszyć, a napis:

ŚP. JADWIGA MARKOWSKA
UR. 1892 r. ZM. 22. I. 1945 r.
ZASŁUŻONEJ I NIEODŻAŁOWANEJ KIEROWNICZCE SZKOŁY nr 2
I DROGIEJ KOLEŻANCE W DOWÓD PAMIĘCI
NAUCZYCIELSTWO, WYCHOWANKOWIE I PRZYJACIELE

po wielu latach stał się już prawie niewidoczny.Czytaj dalej

Wspomnienie o Feliksie Szturo

ps. “Fel”, “Wojski”, “Stanisław Startek” (1922 – 1999)

Feliks Szturo urodził się 27 października 1922 r. w niewielkiej wsi Wiereńki na Wileńszczyźnie. Był synem Pawła i Kazimiery z d. Kościewicz. Szkołę podstawową ukończył w rodzinnej wsi. Po przedwczesnej śmierci ojca pomagał matce prowadzić gospodarstwo. Jednocześnie pracował dorywczo na kolei.

W czasie II wojny światowej wstąpił do Armii Krajowej. Pod pseudonimem “Fel” walczył w Okręgu Wileńskim i w Okręgu Lubelskim. Od jesieni 1943 r. był partyzantem 6. Samodzielnej Brygady AK Okregu Wileńskiego. 8 lipca 1944 r., po nieudanym ataku na Wilno, brygada otrzymała rozkaz ochrony Dowództwa Oddziałów Partyzanckich AK w Polu stacjonującego w Wołkorabiszkach. “Fel” był żołnierzem plutonu osłonowego, który stał się później zalążkiem 5. kompanii.Czytaj dalej

Druzgocące zeznania zaprzysiężonych świadków oskarżenia

Grudziądz. Przed wydziałem karnym tut. sądu okręgowego rozpoczął się we wczorajszy wtorek proces przeciwko b. kierownikowi szkoły w Grudziądzu, a obecnemu nauczycielowi szkoły w Wołominie pod Warszawą Stanisławowi Wieczyńskiemu, będącemu — jak wiadomo — jednym z filarów Z.N.P. Wśród publiczności przeważały osoby spośród miejscowego nauczycielstwa. Zauważyliśmy również przedstawicieli duchowieństwa oraz organizacyj katolicko-społecznych. Rozprawie przewodniczył wiceprezes S. O. dr Jodłowski przy udziale sędziów wotantów dr. Jurkiewicza i Piłata. Fotel oskarżyciela publicznego zajął p. wiceprokurator Chudziński, oskarżonego broni p. adw. Pawłowski z Warszawy. Po stwierdzeniu listy świadków nastąpiło odczytanie aktu oskarżenia, zarzucającego Wieczyńskiemu zbrodnię z art. 154 par. 1 i art. 173 k. k . Z aktu oskarżenia dowiadujemy się, że osk. Wieczyński wypowiedzieć miał publicznie w lecie 1934 r. następujące słowa: “W Polsce prędzej nie będzie lepiej, aż wszystkie monstrancje nie potopi się w Wiśle, a z biskupów nie zrobi się żywych pochodni”. W obszernym uzasadnieniu akt oskarżenia wykazuje, że ustosunkowanie się osk. Wieczyńskiego do religii i duchowieństwa katolickiego było nieprzyjazne.Czytaj dalej

Organizacje katolickie i rodzice katoliccy Radzymina wystosowali do kuratorjum okręgu szkolnego w Warszawie memorjał, w którym proszą o zbadanie sprawy zatargu między ludnością katolicką tego miasta z kierownikiem miejscowej szkoły powszechnej, p. Stanisławem Cichockim, i nauczycielem p. Jesieniem oraz o przeniesienie ich z Radzymina gdzie indziej. Obaj nauczyciele są członkami ZNP. Katolicy Radzymina zarzucają im wywieranie niedopuszczalnej presji na dzieci w sprawie prenumeraty „Płomyka” i „Młodego Zawodowca” i demoralizującą młodzież walkę z Kościołem katolickim, duchowieństwem, a w szczególności z miejscowym ks. prefektem. Odbyły się dwa zebrania rodziców i członków stowarzyszeń katolickich w obecności wicestarosty p. Jeziorańskiego i przy udziale 580 osób; na zebraniach uchwalono jednomyślnie wystosować do władz szkolnych wspomniany memorjał.Czytaj dalej