Wołominiacy lubią swoje otoczone lasami miasto. Wielu z nich nie zamieniłoby go na Warszawę. Ale nie jest to uwielbienie bezkrytyczne. Drażni ich wiele spraw. Zmorą są m.in. tory kolejowe dzielące to 25-tysięczne miasto na dwie części. Co roku ginie na nich 5—6 osób. Władze miejskie od 11 lat walczą z PKP o nowy dworzec kolejowy, jak dotąd bez skutku. Ulice leżące po północnej stronie torów mają od niedawna dobre oświetlenie jarzeniowe. Cześć południowa tonie w ciemnościach. Te i inne minusy nie zmieniają faktu, że Wołomin stale się rozwija i warunki życia ulegają poprawie.

Powstają i rozbudowują się zakłady pracy, takie jak Przedsiębiorstwo Poszukiwań Naftowych działające obecnie na terenie kilku województw czy Fabryka Farb Graficznych, której budowę właśnie rozpoczęto. Pięć wielkich zakładów przemysłu kluczowego daje zatrudnienie około 10 tysiącom ludzi. Rozszerzają się granice miasta. W kierunku na Tłuszcz powstało osiedle mieszkaniowe „Słoneczna”.

Fakt, że Wołomin leży tylko 18 km od stolicy ma swoje wady i zalety. Warszawa drenuje miejscowy rynek z siły roboczej. Jasne, że ludzie wolą często pracować w gigantach przemysłowych stolicy, gdzie dostają lepsze płace. Ale stolica nie zawsze dla nich łaskawa. Niektórzy wołominiacy pracują w warszawskim przemyśle od wyzwolenia i nie mogą mimo to dostać tam mieszkania. Co ciekawsze, rady zakładowe niektórych zakładów stołecznych proszą władze Wołomina o mieszkania. Od niedawna zmieniło trochę się w tej dziedzinie, bo np. przedsiębiorstwa budowlane stolicy oferują w stosunkowo krótkim terminie mieszkania swoim pracownikom, a wśród nich i mieszkańcom miejscowości podstołecznych.

Wołomin ma jedno kino, duży dom kultury przy Hucie Szkła, Dom Rzemieślnika, kilka restauracji, kawiarni. Do teatru trzeba jeździć do stolicy, jeśli nie liczyć rzadkich wizyt zespołu Ziemi Mazowieckiej. A jeździć do Warszawy po bilety teatralne nie jest wygodnie, bo pociągi są zatłoczone i kursują nie zawsze regularnie. Wołominiacy myślą o własnym teatrze zawodowym, planują założenie go w dalszej przyszłości.

Nie lepiej wygląda też sprawa sportu. W szkołach brakuje sal gimnastycznych. Pilnie potrzebne jest duże boisko i stadion. Za użytkowanie istniejącego stadionu trzeba bowiem dość słono płacić, gdyż nie należy on do miasta.

Wołomin, lata 70. fot. Jerzy Procajło

Wołomin był niegdyś miastem o minimalnym uzbrojeniu terenu. Wiele budynków do dziś nie posiada kanalizacji, centralnego ogrzewania, bieżącej wody. Obecnie to wszystko się stale, choć nie w tempie rewolucyjnym, zmienia. Co roku „kładzie się pod ziemię” kilkadziesiąt milionów złotych. W tych przedsięwzięciach partycypują coraz chętniej zakłady pracy. Jest to kolejna zmiana na lepsze, bo jeszcze trzy lata temu wołomińscy potentaci przemysłowi niechętnie wychylali się poza teren produkcji.

Zeszły rok był pierwszym, w którym położono w mieście duży nacisk na czystość i estetykę. W pierwszym półroczu ukarano wiele osób mandatami. W drugim nie było już trzeba. Samorządy mieszkańców włączyły się do tej systematycznej działalności. Wiele domów i ogrodzeń odmalowano. Wyburzono wiele drewnianych ruder. Powstało kilka estetycznych skwerów. W tym roku wołominiacy chcą posadzić 3,5 tysiąca krzewów różanych.

Jakie perspektywy stoją przed tym miastem? Wołomin będzie miał nowe śródmieście, o którego kształcie rozstrzygnie konkurs urbanistyczny. Ogromne nadzieje wiąże się z powstaniem nowego wielkiego osiedla mieszkaniowego „Hibnera” na 30 tys. osób (pierwsze bloki produkowane w legionowskiej fabryce domów staną na początku 1976 roku). Powstanie potężna ciepłownia centralna, która ogrzeje nie tylko osiedle, ale i połowę wcześniej wybudowanych domów. Buduje się dom handlowy z prawdziwego zdarzenia. Zapewne odda się do użytku nową oczyszczalnię ścieków, bo istniejąca nie zaspokoi rosnących potrzeb. Już niedługo wszystkie ulice będą jasno oświetlone. W przyszłości przybędą też miastu co najmniej dwie szkoły. Jest to paląca konieczność, bo dziś dzieci i młodzież uczą się nierzadko na dwie-trzy zmiany. A wszystko wskazuje na to, że ludność w ciągu kilkunastu lat podwoi się.

Wołomin to miasto z szerokimi perspektywami, miasto, które już zaczęło się szybko rozwijać i będzie przyspieszać tempo.

J. K. Natanson

Życie Radomskie, 1974, nr 54

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.