Po trzytygodniowem bezrobociu w Markach robotnicy przędzalni tamtejszej Briggsa i Posselta w liczbie 4,500 złożyli żądania swoje, wyliczone w 32 punktach. Ażeby zaś widocznie zmusić zarząd fabryki do jaknajszybszego zadosyćuczynienia tym żądaniom, robotnicy ustawili posterunki z pośród siebie zarówno wewnątrz, jak i zewnątrz fabryki, paraliżując w jej obrębie wszelki ruch i swobodę zarówno właścicieli, jak i administracyi fabrycznej. Wobec tego naczelnik straży ziemskiej rewiru zarzecznego, kapitan Aleksandrowicz, doniósł o tej sytuacyi i działaniach robotników w Markach p. gubernatorowi warszawskiemu, który wysłał onegdaj do jego rozporządzenia pół roty piechoty.

Po przybyciu wojska na wezwanie kapitana Aleksandrowicza, ażeby robotnicy spokojnie oczekiwali odpowiedzi decydującej dyrekcyi fabryki, dopóki ich nie wezwą — opuścili oni posterunki wartownicze bez żadnych starć. Wieczorem dyrekcya fabryki ogłosiła robotnikom, że z 32-ch żądań ich przyjęła 29. Na wiadomość o tem robotnicy jednak wczoraj rano do roboty nie stawili się i zażądali od dyrekcyi fabryki zgodzenia się na trzy pozostałe punkty ich postulatów, które według „Kur. Warsz.” brzmią, jak następuje: 5% dodatek do płacy roboczej robotnikom, pracującym w fabryce w Markach od lat 12; zapłata robotnikom za całkowity czas trzytygodniowego strejku i usunięcie z fabryki jednego z dyrektorów, jednego z majstrów i jednego praktykanta.

W tej chwili właśnie dyrekcya przędzalni mareckiej naradza się nad przyjęciem lub odrzuceniem tych postulatów. Z powodu usposobienia wzburzonego, oddział piechoty pozostaje na posterunkach w Markach.

Słowo. R. 24
1905, nr 188

 22 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.