Miljonowa firma Briggs w Markach pod Warszawą, zbogaciwszy się w naszym kraju, sumiennie ochrania swe mienie, jak to widać z niniejszej sprawy, osądzonej wczoraj w zjeździe sędziów pokoju 1 okręgu gub. Warszawskiej – sprawy z oskarżenia Fryderyka Billan o kradzież ekskrementów ludzkich. Mianowicie, w pewną noc majową r. b. czujni stróże dostrzegli, iż b. robotnik Briggsa, niejaki Billan, obecnie posiadacz kawałka gruntu, podjechawszy do fabrycznych miejsc ustępowych zaczerpnął nieco zawartości i nałożył je na swój wóz. Stróże zatrzymali „przestępcę”, a administracja fabryczna za pośrednictwem obrońcy przysięgłego domagała się surowej kary dla złodzieja „mienia fabrycznego”.

Sąd gminny skazał Billana na 6 tygodni więzienia, a od wyroku tego skazany odwołał się do zjazdu, tłomacząc, że do głowy mu nie przychodziło, aby skradziony „objekt” mógł mieć jakąkolwiek wartość, gdyż w razie przeciwnym nie usuwanoby go do Wisły, jak się to przecież praktykuje w Warszawie, że jakkolwiek w kryminalistyce znane są wypadki kradzieży przedmiotów bezwartościowych, lecz te mają dla poszkodowanych cenę ze względu na pamiątkę lub przyzwyczajenie, trudno jednak przypuścić, aby Briggs do przedmiotu kradzieży w danym wypadku przywiązywał tego rodzaju practium afectionis; wreszcie oskarżony uroczyście zobowiązał się zwrócić „poszkodowanemu” całą „rzecz” skradzioną w naturze lub jej wartość.

Zbadani świadkowie ustalili, że wogóle przedmiot kradzieży niema zbytu w Markach, a p. Briggs płaci nawet pokaźną sumę za usuwanie tego produktu z terenu fabryki; przysięgły obrońca p. Briggsa, powołując się na to, iż usiłowano wyrządzić krzywdę jego mocodawcy, domagał się ukarania winnego. Zjazd sędziów pokoju pod przewodnictwem prezesa p. Anuczyna i przy udziale sędziów gminnych wyrok sądu I instancji zatwierdził.

Kurjer Poranny
R. 35, 1910, no 319

 88 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.