Jako autor „Kurjerków” jestem dziś dumny bardzo — bowiem ziarna, rzucane na ten mój zagon zaczynają już plon wydawać. Przed tygodniem otrzymałem list z prowincji. w którym była nauczycielka, po przeczytaniu „Kurjerka” o schroniskach dla podeszłych wiekiem nauczycielek w Zielonce, objawia chęć przyjścia z pomocą tej pożytecznej instytucji.

„Widząc naokoło siebie, — pisze właśnie zacna kobieta, — wiele nauczycielek, które starawszy życie na ciężkiej pracy, na starość zagrożone są nędzą i będąc sama przez długie lata nauczycielką, myślałam nieraz nad tem, aby przynieść ulgę w niedoli chociażby jednej z nich, tembardziej, że los mi się uśmiechnął, zsyłając spadek, zabezpieczający mą starość. Nie wiedziałam jednak w jakiej formie przyjść z tą pomocą nauczycielkom biednym, gdy właśnie wpadł mi w ręce numer „Kurjera Polskiego” z artykułem pańskim o Schronisku w Zielonce. Jest to właśnie to, o czem marzyłam i dlatego uprzejmie proszę Sz. Pana o udzielenie mi informacji, jak mam myśl mą urzeczywistnić.”

Otrzymawszy tak ponętną ofertę natychmiast porozumiałem się z ks. Z. Chełmickim, dyrektorem Schroniska dla nauczycielek, a następnie przesłałam żądane informacje. I oto wczoraj jako ostateczną decyzję w tej sprawie, odebrałem od b. nauczycielki list w którym przeznacza ona rb. 4,000, jako fundusz stypendjalny na utrzymanie w Schronisku jednej nauczycielki. Pisałem już parokrotnie, jak bardzo Schronisko dla nauczycielek, zwłaszcza dziś, po wybudowaniu nowego gmachu w Zielonce, potrzebuje pomocy, zbytecznem więc byłoby dodawać, jakiem to dobrodziejstwem dlań będzie ofiara dzisiejsza, ofiara tem milsza, że złożona dla nauczycielek przez… nauczycielkę.

Nazwiska szlachetnej ofiarodawczyni dziś wymienić nie mogę, — do czasu musi ono pozostać jeszcze w ukryciu.

F. Kw.

Kurjer Polski
R. 5, 1902, nr 320

 36 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.