
15 pułk piechoty Niebieskich opanował w nocy 17/18 maja rejon m. Wołomin, gdzie przeszedł na postój ubezpieczony. I batalion 15 p. p. jako czata główna nr. 2 przedniej straży pułku zajął rano 18 mają m. Radzymin, gdzie przeszedł na ubezpieczenie pułku. Wskutek tego, stacjonujące w Radzyminie oddziały osłonowe 155 p. p. Czerwonych, wycofały się w ciągu nocy z 17/18 maja z rejonu m. Radzymina 10 km. na półn.-zach. do rejonu m. Rynia. Pułk 155 p. p. „Czerwonych” przechodzi do przeciwnatarcia by odbić Radzymin z celem ostatecznym zajęcia miasta Wołomin, leżącego na połud,-wsch. od Radzymina.

I batalion 155 p. p. jako baon straży przedniej, wyszedłszy z rejonu m. Rynia, posuwa się po osi Rynia — Radzymin na Radzymin. Batalion ma kompanię ckm., dwa działka p-panc. i pluton samochodów pancernych. Teren jest bardzo trudny: las sosnowy, podszyty, piaski głębokie i piaszczyste wzgórza. Utrudnia to naturalnie w dużym stopniu posuwanie się. To też każde posunięcie jest poprzedzone długim i troskliwym obserwowaniem terenu. Jest cisza. Możnaby powiedzieć, że nic się nie dzieje. Gdzie niegdzie trzaśnie gałązka pod stopami przebiegającego żołnierza. Czasem dobiegnie szept wydawanej komendy.
Im bliżej Radzymina, tym częściej przybiegają lub przyjeżdżają łącznicy. Czerwoni zbliżają się ostrożnie do wielkiej polany, na której stoi leśniczówka. Teren gładki, otwarty, jak dłoń, przedzielony szerokim pasem piaszczystej drogi, zamknięty z boków zagajnikami. Najtrudniejszy odcinek do sforsowania. Po drugiej stronie polany jest już nieprzyjaciel — taką wiadomość podali szperacze. Cisza przed burzą. Nagle odzywa się warkot: Czerwoni wysyłają samochody pancerne. Niebiescy odpowiadają ogniem ckm. i wysuwają czołgi. Robi się zamęt. Odzywają się działka p-panc. czołgi wycofują się, jeden został na placu boju, uszkodzony. Leży czarny, nieporadny, niezdatny do użytku.
Czerwoni stracili dwa samochody pancerne. Strzały jeszcze grzmią. Czerwoni przekradają się bokami wśród zagajników, chcąc z boków podejść nieprzyjaciela. Dochodzą stamtąd strzały — widocznie doszło już do starcia, Czerwoni wysuwają się z lasu tyralierą pod osłoną ognia ckm. Podrywa się linia tyraliery, przeraźliwe: Hurra! wybija się poprzez huk wystrzałów. Czerwoni wpadają do lasu na pozycje Niebieskich. Tamci nie wytrzymali szalonego ataku i wycofali się szybko w kierunku Radzymina. Na polu zostało kilkunastu zabitych i rannych. Las kryje zamiary i siły obu stron. Promienie prażącego wściekle słońca przedzierają się poprzez gałęzie, załamują się na lufach karabinów. Jest coraz bardziej gorąco. Żołnierze są zmęczeni. Walka przeniosła się już na otwarte pole. Do Radzymina jeszcze trzy kilometry. Widać w dali zarysy budynków i wybijającą się wieżę radzymińskiego kościoła.
Czerwoni ciągle prą naprzód. Głęboki piach i zorane pola utrudniają posuwanie się. Znów przypuścili atak. Znów rozniosło się wokoło wściekłe: Hurra! Zostali jednak odparci: Niebiescy nie mogą oddać pozycyj, bo tym samym otworzyliby bramy Radzymina. Jeszcze nie wiadomo, kto zwycięży!…
Nagle z dali dochodzi trzykrotny sygnał trąbki: przerwij ogień, przerwij ogień — zbiórka-a-a!!
Tak oto na historycznych polach Radzymina wyglądały wielkie ćwiczenia Związku Rezerwistów. Brały w nich udział Koła powiatu radzymińskiego oraz: Warszawa-śródmieście, Warszawa-Południe, Warszawa-Praga, Warszawa-P.Z.Inż. i oddział Zw. Kaniowczyków i Żeligowczyków. Kierował ćwiczeniami por. Marczyński — kmdt pow. Warszawskiego, d-cą strony czerwonej był por. Jarema — kmdt grodzki Warszawa – Południe, niebieskiej — ppor. Kot, ref. wyszkoleniowy kawał. Okr. I Z.R. Brać rezerwistowska z Warszawy przyjechała do Radzymina samochodami chętnie użyczonymi przez Zarząd Miejski m. Warszawy.
Jazda nie była przykra, jeśli z rezerwą jechały takie miłe „Madelon”, jak to czytelnicy widzą na zamieszczonej fotografii.

Na przedmieściu Radzymina jest sławny cmentarz poległych w pamiętnej bitwie w r. 1920. Tutaj powitali rezerwistów przedstawiciele miejscowego Z. R. oraz dzieci. Ppłk. Krudowski złożył na cmentarzu na grobach zbiorowych wiązanki kwiatów, po czym cała kawalkada ruszyła ku miastu, które przybrało wygląd odświętny. Na rynku brama triumfalna: „Witajcie!” Uroczyste powitanie przez burmistrza Marszała i starostę pow. Strusińskiego. Po tym defilada. Masa kwiatów, którymi dzieci obrzucają żołnierzy rezerwy. Ciągłe okrzyki: „Niech żyje rezerwa!”.
O 11 m. 30 wymarsz na ćwiczenia, o 17 — zakończenie ,powrót do miasta, wspólny obiad żołnierski.
Ćwiczenia Z. R. w Radzyminie spełniły nie tylko zadanie przeszkolenia, ale były dużym czynnikiem propagandowym. — „Toć Radzymin — jak mi mówiono — nie widział wojska od czasów wielkiej wojny.” Nie dziwiłem się wielu ustom, które z uśmiechem powtarzały bezwiednie słowa, śpiewanych przez rezerwistów piosenek.
W. Binek.
Rezerwista – organ centralny Związku Rezerwistów
R. 2, 1939 nr 11