Z całej gubernji Warszawskiej drogi są chyba najgorsze w naszym powiecie. Z wyjątkiem szosy, prowadzącej z Radzymina do Wyszkowa oraz jej kawałków do Jadowa — reszta są to zwykłe gościńce, niemożliwe do przebycia szczególniej w czasie roztopów. Niejednokrotnie grozi niebezpieczeństwo, szczególniej w miejscowości Pasek, położonej między Dobczynem a Klembowem, gdzie dwie rzeczki Cienka i Rządzą tutaj się schodzące trzy razy rocznie, na wiosnę, na św. Jana i w jesieni, tworzą formalne jezioro, ciągnące się o parę wiorst w promieniu, zalewając nietylko pola orne, lecz ogrody warzywne a nawet woda wchodzi do piwnic domu mieszkalnego. Wszelka wówczas komunikacja jest ze światem zerwana, bo na wozie lub konno trudno się przedostać w obawie utraty życia.

Był wypadek, że poprzedni proboszcz klembowski, ks. Stanisław Kuczyński, spiesząc do chorego z Sakramentami św. o mało się w Pasku nie utopił i tylko dzięki włościanom, którzy spostrzegli katastrofę i podążyli z pomocą, ksiądz zdołał ocalić życie.

Wszelkie interwencje w celu radykalnej naprawy niebezpiecznego miejsca, położonego na domiar złego wśród łąk, o co już czynił zabiegi właściciel dóbr Pasek, Aleksander hr. Korwin-Szymanowski, miejscowy sędzia gminny, nie wydały dotychczas dodatniego rezultatu. Wywieziono co prawda kilka fur piasku, lecz to woda zabrała i sławna w stronach radzymińskich droga przez Pasek została w dalszym ciągu jak przedtem.

Naród – Wiadomości Codzienne
1911, no 121

 65 odsłon,  2 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.