
Wołomin, 2 października 1931.
Nasze 30000 miasteczko zażydzone jak większość miasteczek b. Kongresówki zaalarmowały niedawno afisze „Hasła Podwawelskiego” przysłane nam z Warszawy. W mig zostały rozchwytane wszystkie egzemplarze „Hasła Podwawelskiego” a żydostwo ogarnęła panika, Żydzi zwykle szukający policji i wszelkiej styczności z tem co się zowie „prawo”, zażądali nawet interwencji przodownika p. Wróblewskiego, a gorliwemu naszemu współpracownikowi panu F. Z. zagrozili w niedwuznaczny sposób, żeby pilnował swego życia.
Tymczasem cały Wołomin czyta „Hasło Podwawelskie” od deski do deski. Znajomi wyrywają sobie dosłownie nieliczne egzemplarze tego pisma. Prosimy P. T. Redakcję o przesyłanie jak najwięcej egzemplarzy „Hasła Podwawelskiego”, gdyż cały Wołomin jęczący w żydowskich kleszczach pragnie tego wyzwolenia, które mu zaświtało ze szpalt tej wojującej z żydostwem gazety. Niech „Hasło Podwawelskie” krzepi ducha, niech porywa do czynu, by nie zalało nas żydowskie błoto.
Obywatel
Hasło Podwawelskie – tygodnik bezpartyjny
1931, nr 41