Dzień 1 listopada. Piękny dzionek jesienny. Ruń świeża zdobi cudnym kobiercem zieleni ciemne od wilgoci pola. Złotym liściem okryte brzozy odcinają się barwnie od poważnego tła lasu. W przyrodzie cisza i spokój — około skromniutkiego domku rojno. Na dachu krzyżyk wskazuje swemi ramionami przeznaczenie domu, nad którym roztacza opiekę. Służbie Bożej poświęcone domostwo, w którem mieszczą się: sala nabożeństw, klasa szkolna i mieszkanko nauczyciela — kantora. Dlaczego jednak domek ten wita przybysza oknami wyjętemi? Czy to oznaka zagłady i śmierci? Bynajmniej — życie wre! Niewielka sala, przeznaczona dla nabożeństw, przepełniona współwyznawcami; reszta, a tych jest większość, czeka na dworze, aby nie opuścić możności słuchania Słowa Bożego. Nastrój skupiony, poważny — lecz świąteczny.

Nadlbiel obchodzi uroczystość reformacyjną. Nietylko ewangelicy, mieszkańcy najbliższych wiosek stawili się wszyscy, na uroczyste nabożeństwo, lecz przybyli też i współwyznawcy z dalszych okolic. Jest obecna nawet garstka otumanionych, którym propaganda „bezgrzeszności” odebrała możność oceny swego serca i swego postępowania, a chrzest w najbliższej strudze wszczepił jad pychy. Niczem jednak nie zaznaczyły się daleko idące różnice, czuli bowiem wszyscy, że uroczysta chwila nie nadaje się do wszczynania swarów.

Pieśnią witają puzoniści przybyłych. Ks. radca Loth rozpoczyna nabożeństwo odśpiewaniem liturgji, poczem przemawia ks. prof. Serini, wskazując na najgłębszą, treść Reformacji — usprawiedliwienie z łaski Bożej dzięki Chrystusowi przez wiarę. Jako drugi mówca, ks. wikary Badke; żąda przezwyciężenia chwiejności i nawołuje do zdecydowanego stania przy Chrystusie. Spowiedzią i komunją Św. skończyło się przedpołudniowe nabożeństwo.

Zdawaćby się mogło, że zaproszenie na dalszy ciąg uroczystego obchodu po południu zgromadzi tylko garstkę słuchaczy. Wypełniona po brzegi sala i gęsto obsadzone okna świadczą, że obawy były płonne. Powtórnie przemówił ks. prof. Serini, podkreślając znaczenie naszego kościoła, jako jedności: „jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest”; następnie duszpasterz zboru Radzymińskiego, ks. radca Loth, wskazał zborownikom na konieczność walki w duchu Chrystusowym ze szkodnikami kościoła, na oręż i na sposób, jak się w walce duchowej orężem duchowym należy posługiwać.

Dzień jesienny miał się ku schyłkowi; słońce, opromieniające swym blaskiem uroczystość reformacyjną, zachodziło. Życzymy drogim współwyznawcom w Nadbieli, aby im stale przyświecało słońce prawdziwej wiary — Jezus Chrystus.

ign

Głos Ewangelicki
pismo tygodniowe poświęcone sprawom Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce
R.7, 1926, nr 45

 193 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.