
Że kradzieże były częstemi faktami na letniskach podmiejskich — pisano niejednokrotnie. Jedną z najbardziej tą plagą dotkniętych miejscowości był wszakże Wołomin, gdzie, zwłaszcza pod koniec sezonu, kradzieże były na porządku dziennym.
Wczoraj w nocy np. dokonano tam sześciu znaczniejszych kradzieży, nie licząc drobnych. Złodzieje powynosili z mieszkań wszystko, co było warte zabrania, a w kilku przypadkach steroryzowali obudzonych letników i powydzierali im nawet poduszki z pod głowy…
Kurjer Warszawski
R. 90, 1910, nr 242