
- Nie ma jak miejscowa władza
- Gaz i woda w czynie społecznym
- Firmy rzemieślnicze nadzieją budownictwa
W 70-letniej miejskiej historii Wołomina trudno doszukać się okresu świetności i prosperity. Zawsze była to jedna z wielu prowincjonalnych mieścin, dzień po dniu starająca się opędzić największą biedę. Przesadą byłoby powiedzieć, że oto zaczęły się tutaj tłuste lata, ale…
Od niepamiętnych czasów u steru władzy znajdowały się osoby bardzo luźno związane z miastem. Zamieszkując w stolicy sternicy po kilku godzinach spędzonych za biurkiem wsiadali w pociąg czy samochód, spiesząc do domu. Od kilku lat władza jest miejscowa, rozpoznawana na ulicy i w sklepie, tak samo jak wszyscy mieszkańcy odczuwająca codzienne kłopoty. Trudno określić ile w tym racji, ale mówi się, że właśnie nowa obsada wysokich stołków w dużej mierze zapoczątkowała widoczne zmiany na lepsze.
Przekonującym dowodem, że w Wołominie nie siedzi się z założonymi rękami jest tytuł „Mistrza Gospodarności” w kategorii miast i gmin uzyskany za 1987 rok. W konkursie ubiegłorocznym „ustrzelono” jeszcze więcej punktów i liczy się, że rezultat nie będzie gorszy Już na pierwszy rzut oka nietrudno dostrzec, że miasto jest czyste, zadbane. Trochę gorzej jest w nowych osiedlach zamieszkanych przez członków spółdzielni mieszkaniowej pochodzących z całego kraju. W anonimowym tłumie nie wszyscy używają jeszcze sformułowania — „nasz Wołomin”.
Sposobu na skonsolidowanie obywateli upatruje się m.in. w rozwijaniu czynów społecznych, które przynoszą oczywiste efekty materialne. Obecnie czyny prowadzi 70 społecznych komitetów — wszystkie otrzymują maksymalne 70-procentowe wsparcie rady narodowej. W ub. r. zbudowano w ten sposób ponad 11 tys. m sieci gazowniczej, 613 m wodociągów 1.130 m kanalizacji.
Czynami społecznymi nie odrobi się jednak licznych zapóźnień. Nadal trudno pomieścić uczniów w szkołach, smrodzą stare kotłownie — choć nowa centralna ciepłownia wykorzystuje ledwie 20 proc. swojej mocy (brakuje sieci rozprowadzającej). „Przelewa” się stara oczyszczalnia ścieków, do rozpaczy mogą doprowadzić ciągłe awarie wodociągów, tylko 5 z 15 gmin otrzymuje gaz…
Ale niektóre z tych problemów już „napoczęto”. w br. zacznie się poszerzanie wąskich gardeł sieci wodociągowej, rozpoczęto budowę gazociągu średniego ciśnienia z Grabia Starego do Wołomina. dzięki czemu gaz — także do celów gospodarczych — dostaną Duczki, Grabie, Zagościniec, Lipinki, Helenowo i Czarna. Wreszcie, po ponad 20 latach „przerwy” coś się ruszyło w budownictwie oświatowym.
Osobny temat to budownictwo mieszkaniowe. W spółdzielczej kolejce czeka 5 tys. członków i 11 tys. kandydatów. Dotychczas oddawano stosunkowo przyzwoite ilości mieszkań, ale przyszłość nie wygląda różowo. Bardzo trudno pozyskać place budowlane, a ponadto główny wykonawca — Mazowiecki Kombinat Budowlany z Legionowa — przędzie coraz cieniej zbierając tu najgorsze oceny. Na razie jednak nie ma go kto zastąpić. Miasto jest jeszcze finansowo za słabe, aby zorganizować własne wykonawstwo. Cała nadzieja w rzemieślnikach. Prowadzą aż 340 zakładów, w tym wiele właśnie w branży budowlanej i coraz mocniej wchodzą na rynek. Być może z jedną z tych firm — szczególnie wyróżnia się „Budrempol” — rada narodowa zawiąże spółkę.
Najwięcej wszakże optymizmu może czerpać Wołomin z faktu, że udało się tu wypracować niepisaną umowę społeczną stanowiącą, że różnice poglądów i zdań muszą ustępować w obliczu najważniejszych dla miasta spraw. To tym cenniejsze, że społeczność Wołomina tworzą grupy o różnych wyznaniach i przekonaniach. Nierzadko więc zdarza się, że rozsądne poczynania władz znajdują wsparcie na kościelnych ambonach.
Kurier Polski
pismo Stronnictwa Demokratycznego
nr 85, rok XXXII
2 maja 1989