
Rozpoczęty z końcem 1935 roku proces poprawy koniunktury w przemyśle szklarskim narastał w roku 1936. Rozpoczynały produkcję huty unieruchomione w latach kryzysu, zwiększały ją te, które rozpoczęły pracę wcześniej. Szybko wzrastało zatrudnienie robotników. Wielkość zatrudnienia robotników wołomińskich hut, dla omawianego w tym rozdziale okresu, przedstawiona została w tabelach. Najniższy stan zatrudnienia w hucie „Praca” wystąpił w kwietniu 1976 roku i wynosił 184 osoby, a najwyższy w lutym i marcu 1979 – po 426 osób. Charakterystycznym jest znaczny wzrost zatrudnienia robotników w końcowych miesiącach 1936. Związane to tyło z uruchomieniem produkcji z drugiej, nowowybudowanej wanny.
| Wyszczególnienie | 1936 | 1937 | 1938 | 1939 |
| Średnie roczne | 296 | 346 | 350 | 346 |
| w miesiącach: styczeń | 284 | 376 | 359 | 421 |
| marzec | 255 | 376 | 359 | 421 |
| czerwiec | 285 | 362 | 285 | 287 |
| październik | 324 | 328 | 394 | – |
| grudzień | 275 | 359 | 421 | – |
Wielkość zatrudnienia robotników w hucie „Praca” w latach 1936-1939
Na koniec 1936 roku huta „praca” posiadała czynne dwa piece wannowe o łącznej pojemności 140 ton masy szklanej przy kolejnych remontach pojemność wanien zwiększona została do 190 ton. Podstawowy przedmiot produkcji stanowiły butelki monopolowe (ponad 75%). Produkowano ponad to niewielkie ilości butelek do lemoniady oraz opakowania perfumeryjne i apteczne. Łącznie w 1936 roku wykonano 2.255 a w 1937 – 2.797 ton wyrobów szklanych. Produkcja wykonywana była w zasadzie wyłącznie metodą ręcznego formowania. W związku z tym pozostałe wyposażenie techniczne huty „Praca” było bardzo mizerne, i składało się z 1 silnika spalinowego mocy 10 KM na gaz ssany oraz 1 prądnicy o mocy 5 KM.
Specyficzna sytuacja personalna w tej nucie, polegająca na zatrudnieniu dużej grupy współwłaścicieli zakładu (udziałowców) na stanowiskach robotniczych, uniemożliwiała prowadzenie szerszej działalności politycznej i związkowej. Istniejące w niej okresowo komórki KPP nie przejawiały większej aktywności. Podobnie rzecz się miała z organizacjami związkowymi. Tym bardziej godnym więc odnotowania jest fakt, że istniejący w 1936 roku oddział CZRPCh liczył aż 150 członków.
Odmiennie pod wszystkimi względami kształtowała się sytuacja w hucie „Vitrum”. Liczba zatrudnionych robotników w okresie lat 1935-1939 wykazywała tendencję do utrzymywania się na niezmienionym poziomie, dalekim jednak od pełnych możliwości tego zakładu ocenianych na 800 robotników na trzech zmianach. Niewytłumaczalne załamanie ilości zatrudnionych na stąpiło tylko w styczniu 1939 roku. Pomimo nie uwidocznienia w tabeli liczby zatrudnionych robotników w roku 1936, z braku zachowanych danych statystycznych, istnieją podstawy do stwierdzenia, że liczbę ta nie odbiegała w sposób zasadniczy od innych, pokazanych w tabeli. Wynika to chociażby z faktu, że do związku zawodowego należało w 1936 roku w hucie „Vitrum” 360 robotników.
| Wyszczególnienie | 1936 | 1937 | 1938 | 1939 |
| Średnie roczne | 370 | 357 | 331 | |
| w miesiącach: styczeń | – | 424 | 413 | 224 |
| marzec | – | 406 | 404 | 326 |
| czerwiec | – | strajk | 383 | 362 |
| październik | – | 355 | 408 | – |
| grudzień | – | 408 | 392 | – |
Wielkość zatrudnienia robotników w hucie „Vitrum” w latach 1936-1939
Huta „Vitrum” posiadała w okresie przedwojennym stosunkowo dobre, znacznie zróżnicowane wyposażenie produkcyjne i techniczne. Podstawę dla produkcji stanowiły cztery piece wannowe, Trzy z nich posiadały pojemność po około 30 ton masy szklanej każdy, czwarty zaś pojemność 75 ton. W 1937 roku czynne były tylko trzy mniejsze piece. Poza dwoma silnikami spalinowymi na gaz ssany o łącznej mocy 75 KM, szeroko stosowany w urządzeniach był napęd elektryczny, którego dostarczały silniki w liczbie 31, o łącznej mocy 334 KM oraz dwie prądnice o mocy 44 KM, pomieszczenia fabryczne ogrzewane były kotłem niskociśnieniowym o powierzchni grzewczej 20 m2.
Zróżnicowane wyposażenie umożliwiało elastyczne sterowanie wielkością i asortymentem produkcji w zależności od potrzeb i sytuacji rynkowej. Podstawowe wyroby huty „Vitrum” to: butelki monopolowe; izolatory, słoje i gąsiory, syfony oraz szkło apteczne i perfumeryjne. Okresowo produkowano również rurki szklane. Roczna produkcja huty wynosiła około 3 tysięcy ton. W 1937 roku pomimo strajku wyniosła 2.724 tony, zaś w lipcu 1939 roku osiągnęła 307 ton.
Znacznie odmiennie niż w hucie „Praca”, kształtowały się stosunki w „Vitrum” wśród załogi robotniczej oraz pomiędzy załogą a administracją i właścicielami firmy. Od momentu uruchomienia huty w 1905 r. zatrudnieni w niej robotnicy znajdowali się w ciągłej, ostrej opozycji wobec kolejnych właścicieli i administratorów, inspirowani przez lewicowe organizacje klasowe. Szczególnie ostre formy przybrał konflikt załogi z „królem szkła” Renglewskim w okresie międzywojennym, podsycany przez niego ogromnym wyzyskiem i nieustępliwością wobec robotników. Podobna sytuacja konfliktowa istniała w większości hut szkła i nie mogła być tolerowana przez związek zawodowy.
Obejmujący swym zasięgiem huty szkła Centralny Związek Robotników Przemysłu Chemicznego, przy okazji obrad IV Zjazdu Związku, zorganizował 29 czerwca 1936 roku specjalną naradę delegatów hut szkła, na której postanowiono przeprowadzić akcję o umowę zbiorową dla hut butelkowych. „Decyzja opierała się na słusznych założeniach, że wprowadzona umowa:
- zjednoczy klasę robotniczą, zwiąże ją jedną wspólną, wszędzie obowiązującą umową
- zniweluje lub wydatnie zmniejszy horrendalne różnice w płacach robotniczych
- podwyższy płace robotnicze
- uzdolni hutników do wspólnej walki wszystkich hut o wspólne warunki
- umożliwi stworzenie z hutników zorganizowanej kadry robotniczej, zdolnej do walki na całym froncie hutniczym, zamiast pojedyńczych potyczek strajkowych, nie zawsze wygranych.
Żądanie zawarcia umowy skierowane zostało do Związku Hut Szklanych, jako organizacji przedstawicielskiej właścicieli hut, w lipcu 1936 roku. Dla opracowania i uzgodnienia projektu umowy, ustalenia metod walki o jej zawarcie oraz powołania komisji pertraktacyjnej zwołane zostały trzy zjazdy delegatów hut, które odbyły się w dniach: 22.X1.1976, 28.1. i 25.1V.1937 r. Bardzo aktywną rolę w tych zjazdach odegrali lewicowi działacze związkowi, a wśród nich przewodniczący wołomińskiego oddziału związku Franciszek Bałdyga oraz działacz KPP Stanisław Łapot. W skład komisji pertraktacyjnej wybrany został delegat huty „Vitrum” Józef Dębski.
Wysunięty przez związek pod adresem fabrykantów projekt umowy zbiorowej posiadał ogromne znaczenie szczególnie dla młodych robotników hut szkła, przewidywał bowiem całkowitą zmianę systemu wynagradzania młodzieży hutniczej. Podstawowymi elementami projektu w tym zakresie była zmiana systemu wynagrodzenia z dniówkowego na akordowy oraz wypłacanie wynagrodzeń młodym robotnikom nie przez majstrów, a administrację hut. Projekt przewidywał wynagrodzenie dla pomocników w wysokości 75% stawki majstra, dla bańkarzy 35% a dla odnoszaczy 25% tej stawki.
Przyjęcie projektu zlikwidowałoby ogromne dysproporcje istniejące pomiędzy zarobkami młodych robotników, wynoszącymi od 1,50 do 4,00 zł dziennie, a zarobkami majstrów, w wysokości 8—12 zł dziennie. Duże znaczenie miałoby ujednolicenie systemu płacowego majstrów i pomocy hutniczej przez wprowadzenie wspólnego systemu akordowego, eliminując dotychczasowe konflikty, wykorzystywane przez kapitalistów do rozbijania jedności robotników.
Przedstawiciele fabrykantów przez wiele miesięcy różnymi sposobami starali się przedłużać negocjacje, by w końcu, w kwietniu 1937 roku, przyjąć postawę nieustępliwą; doprowadzając do zerwania rokowań. W odpowiedzi delegaci hut zagrozili strajkiem ogólnopolskim w przypadku nieprzyjęcia ich propozycji.
W hucie „Vitrum” nastroje strajkowe wśród załogi narastały znacznie wcześniej a powodowane były niższymi niż w innych hutach zarobkami dniówkowymi, wynoszącymi od 1,90 do 2,25 zł, odmową zapłaty za wyroby wybrakowane z winy technicznej oraz oszustwa popełniane przy jakościowej klasyfikacji wyrobów. Zakres rzeczowy pretensji robotników do fabrykantów powodował, że sprawami tymi zainteresowana była cała załoga huty. Robotników dniówkowych, w tym pomoc hutniczą, interesowała wysokość płac, hutników majstrów, pracujących w systemie akordowym sprawy klasyfikacji jakościowej wyrobów oraz zapłata za wyroby z wadami powstającymi nie z ich winy. Ta ostatnia kwestia była już przedmiotem konfliktu w 1934 roku. Hutnicy skierowali wówczas sprawę do sądu i w drodze ugody uzyskali dodatkowe wynagrodzenia w wysokości 6.300 zł oraz zobowiązanie, że nieczynna w tym czasie huta uruchomiona zostanie w okresie 6 tygodni.
Miesiące marzec i kwiecień przyniosły nagłe, niespodziewane zaostrzenie sytuacji w hucie „Vitrum”, wywołane działaniem fabrykantów. Pod koniec marca wymówiono pracę 30 robotnikom. Natychmiastowa interwencja związku oraz jednodniowy strajk protestacyjny załogi zmusiły administrację do wycofania wypowiedzeń. W zamian zażądano od załogi zrzeczenia się przysługującego jej jako opał koksu oraz pomocy mieszkaniowej. Zdecydowana odmowa przedstawicieli robotników spowodowała wypowiedzenie pracy całej załodze z dniem 24 kwietnia 1937 roku. Z nieznanych dziś przyczyn groźby tej nie spełniono. W tym samym czasie zerwane zostały pertraktacje związkowców z fabrykantami w sprawie umowy zbiorowej dla hut produkujących butelki, nie można więc było liczyć na regulacje płac w przemyśle szklarskim i pozostawała tylko walka strajkowa. Na odbytym w dniu 8 maja 1937 roku ogólnym zebraniu załogi przytłaczającą większością głosów postanowiono przystąpić do strajku okupacyjnego od dnia 12 maja, o ile do tego czasu nie zostaną spełnione następujące postulaty załogi:
- zaniechanie przez fabrykanta zabierania gotowych wyrobów robotnikom
- regulacja pieniężna za zabrane wyroby za okres półroczny
- awanse robotników przy udziale przedstawicieli związku zawodowego
- przyjęcie do pracy wszystkich robotników po zakończeniu strajku
Dodatkowego wyjaśnienia wymagają dwa pierwsze postulaty załogi. Otóż przez cały 1936 rok stosowana była nagminnie praktyka nieprawidłowej klasyfikacji wyrobów produkowanych przez zespoły hutnicze. Polegała ona fikcyjnym określaniu części wyrobów za braki, przy czym w niektórych przypadkach zaliczano do tej grupy nawet 50% wykonanych wyrobów. Doprowadzało to do znacznego obniżania zarobków hutników, gdyż za braki nie przysługiwało wynagrodzenie. Zgodnie z obowiązującymi zasadami wybrakowane wyroby winny być potłuczone, a stłuczka użyta do ponownego wytopu szkła. W „Vitrum”” stosowano jednak inną praktykę, wprowadzoną przez kierownika sortowni. Praktyka ta sprowadzała się do odkładania wyrobów uznanych za wybrakowane do odrębnego magazynu, nazywanego przez robotników „stodołą”, a później sprzedawania jako pełnowartościowe. Uzyskane w ten sposób pieniądze trafiały do kieszeni kierownika sortowni i jego współpracowników, co było jawnym oszustwem. Sama „stodoła” tyła dużym magazynem, mieszczącym około trzech wygonów butelek. Sytuacja taka była tolerowana przez kierownictwo huty, a wszelkie interwencje robotników nie przynosiły żadnego rezultatu.
Na zebraniu załogi w dniu 8 maja powołany został również kilkunastoosobowy komitet strajkowy, w skład którego weszli bezpartyjni, komuniści i socjaliści. Przewodniczącym komitetu wybrano bezpartyjnego hutnika Aleksandra Talmę, który cieszył się zasłużonym uznaniem za godną, robotniczą postawę oraz dużym zaufaniem współtowarzyszy pracy. Członkami komitetu strajkowego byli również m.in.: Franciszek Bałdyga, Stanisław Dębski, Julian Libich, Mieczysław Lipert, Stefan Łapkowski, Franciszek Sokołowski. Wybrany komitet powiadomił o decyzjach ogólnego zebrania załogi władze państwowe, a więc Inspekcję Pracy, Starostwo Powiatowe i Komendę Policji Państwowej, spełniając w ten sposób wymogi legalności działania załogi. Po bezskutecznym upływie terminu ultimatum robotniczego, w dniu 12 maja 1937 roku, 370 robotników „Vitrum” przystąpiło do strajku okupacyjnego. W dniu jego rozpoczęcia nikt nie przypuszczał, że będzie to długa, uporczywa walka strajkowa, największa w latach poprzedzających wybuch wojny akcja prowadzona w przemysłach skupionych w związku zawodowym chemików, od wyniku której w znacznej mierze miały zależeć losy robotników również w innych hutach szkła.
Od chwili rozpoczęcia strajku ogromne problemy stanęły przed komitetem strajkowym. Prowadzenie strajku okupacyjnego wymagało znacznych zasobów materialnych na wyżywienie załogi oraz działań eliminujących możliwość prowokacji i sabotażu, które mogłyby umożliwić wkroczenie na tereny fabryczne policji i usunięcie strajkujących. Na czele zorganizowanej dla strajkujących kuchni postawiono Franciszka Sobczyka, który przy pomocy strajkujących robotnic przygotowywał trzy razy dziennie posiłki. Ogromne znacznie w tym względzie miała rzeczowa pomoc wołomińskich i okolicznych rzemieślników, piekarzy, masaży, restauratorów, kupców a nawet rolników, dostarczających produkty żywnościowe.

Ogromne znaczenie miała sprawa zapewnienia ładu, porządku i bezpieczeństwa strajkujących. Było to tym ważniejsze, że już a pierwszym dniu strajku nastąpiła próba sprowokowania awantury przez jednego z hutników faworyzowanych przez administrację huty. Dla zapobieżenia takim wypadkom oraz stałego nadzoru nad obiektami zakładowymi powołana została robotnicza straż strajkowa, na komendanta której wyznaczono młodego wówczas robotnika Józefa Sasina. Przez cały okres strajku nie odnotowano ani jednego przykładu zaniedbania obowiązków ze strony członków tej straży. Dla uniknięcia pomówień o niemoralna prowadzenie się strajkujących, biorące udział w strajku robotnice zwalniane były na noc (od godz. 20:00 do 7:00 rano) do domów. Ujednolicony został rozkład dnia. W godzinach od 22:00 do 6:00 obowiązywała cisza nocna. Po porannej pobudce, robotnicy w szyku marszowym obchodzili teren fabryczny śpiewając pieśni rewolucyjne: Czerwony sztandar, Gdy naród do boju i inne. Maszerując tak ze śpiewem, z dumą patrzyli na powiewające na kominie i hali produkcyjnej, czerwone sztandary, symbole walki robotniczej, trwające razem z nimi od pierwszego do ostatniego dnia strajku.
W różny sposób starano się wypełniać czas każdego dnia. Organizowano występy artystyczne z pośród siebie, pogadanki i dyskusje. Ogromnym powodzeniem cieszyło się czytanie prasy, szczególnie tej, która zamieszczała informacje o ich walce strajkowej, a więc organu PPS — „Robotnik”, który zamieścił najwięcej artykułów o strajku w „Vitrum”. Wysłuchiwano z uwagą informacji Komitetu strajkowego o przebiegu rozmów w inspektoracie pracy oraz o działaniach solidarnościowych innych załóg. Radzono w jaki sposób kontynuować walkę dla zapewnienia zwycięstwa.
Podstawową jednak sprawą komitetu strajkowego było przeprowadzenie rozmów z przedstawicielami fabrykantów. Jako przedstawicieli załogi do tych rozmów wyznaczono przewodniczącego komitetu Aleksandra Talmę, Franciszka Bałdygę oraz Mieczysława Liperta. W praktyce w r0zmowoch udział brali dwaj ostatni, ponieważ Talma pragnął dopilnować spraw wewnątrz zakładu i starał się nie opuszczać jego terenu. Pierwsze rozmowy w inspektoracie pracy odbyły się bez udziału przedstawicieli fabrykantów, a ich skutkiem było skierowanie przez inspektora pracy wniosku do prokuratury w sprawie oszustw kierownika sortowni. Dopiero po dwóch tygodniach strajku doszło de pierwszego spotkania z przedstawicielami właścicieli huty. Wiele do życzenia miała organizacja rozmów w inspektoracie pracy, przedstawiciele strajkujących po wiele godzin wyczekiwali na rozpoczęcie rozmów, które po kilkunastu minutach tyły przerywane. Działanie kapitalistów od pierwszej chwili polegało na odwlekaniu rozstrzygnięć. Uważali, że zubożeni długim bezrobociem, nisko wynagradzani robotnicy nie są w stanie długo kontynuować walki strajkowej z nimi — potentatami polskiego przemysłu szklarskiego, posiadającymi ponad milionowy kapitał zakładowy i wielomilionowe obroty roczne. Rachuby te w ostatecznym rozliczeniu zawiodły, mimo, że wśród strajkujących rodziło się zwątpienie w możliwość wygranej. Wychodząc naprzeciw tym nastrojom, komitet strajkowy dał robotnikom możliwość wyboru pozostania w hucie lub powrotu do domu, w wyniku tego wolę kontynuowania okupacji zakładu wyraziło 135 robotników a pozostali udali się do domów.

W miarę przedłużania się strajku mnożyły się dowody solidarności robotniczej. Opublikowana 21 maja lista wspomagających instytucji i osób prywatnych obejmowała 11 pozycji z kwotą 291 zł, a lista z dnia 6 czerwca już 50 pozycji z kwotą 825 zł, przy czym są to listy fragmentaryczne, daleko niepełne. Dużym propagatorem tej akcji był „Robotnik”, zamieszczając kilkakrotnie apele o pomoc dla robotników „Vitrum”. Do udzielenia pośredniej pomocy zmuszony został również Zarząd Miejski w Wołominie, który na podstawie uchwały rady miejskiej zorganizował dożywianie dzieci strajkujących robotników. Duże znaczenie dla hutników miało poparcie moralne ze strony klasy robotniczej innych wołomińskich zakładów pracy. W dniu 1 czerwca wołomińska Rada Związków Zawodowych zorganizowała demonstrację solidarnościową pod bramami huty, w której udział wzięło 1500 osób, które w manifestacyjnym pochodzie przyniosły hutnikom artykuły żywnościowe i papierosy.
Zachęceni przykładem hutników „Vitrum” do walki o swe interesy ekonomiczne przystąpiły inne grupy klasy robotniczej Wołomina. Na przełomie maja i czerwca 1937 roku zastrajkowało 60 robotników zatrudnionych przy robotach publicznych. W tym samym czasie, przez pięć dni, trwał strajk okupacyjny załogi fabryki metalowej Waymana, zakończony pełnym zwycięstwem. W wyniku tego strajku zawarta została nowa umowa zbiorowa a robotnicy uzyskali 30% podwyżkę płac. W takiej atmosferze, bez walki strajkowej, spełnia identyczne postulaty załogi właściciel drugiej fabryki metalowej – Gordon.
Pomoc materialna i moralna oraz sukcesy załóg sąsiednich zakładów pracy determinują pozostałych w zakładzie hutników do dalszej walki. Zdecydowanie odrzucają namowy na przerwanie strajku i skierowanie sprawy do rozpatrzenia przez Komisję Arbitrażową, które sugerują im władze okręgowe i krajowe Związku Zawodowego. Część robotników zgłasza propozycję zaostrzenia formy walki przez ogłoszenie strajku głodowego. Szyją już nawet czarną flagę z trupią główką, którą zamierzają zawiesić na kominie obok czerwonego sztandaru. Komitet strajkowy zdecydowanie przeciwstawił się tej propozycji.
Ostatecznie w dniu 25 czerwca 1937 r., po siedmiu tygodniach uporczywej walki, strony podpisały umowę kończącą akcję. Właściciele huty zobowiązali się na piśmie w Ministerstwie Opieki Społecznej do zaprzestania potrąceń za fikcyjne braki produkcyjne, podwyżki stawek dla najniżej zarabiających, płacenia hutnikom stawek zróżnicowanych od jakości produkcji, wypłacania robotnikom zaliczek i udzielenia urlopów oraz uruchomienia huty w ciągu miesiąca. Zarząd huty zobowiązał się również do ponownego zatrudnienia wszystkich strajkujących robotników.
25 czerwca przybył na teren huty „Vitrum” sekretarz Zarządu Okręgu Centralnego Związku Robotników Przemysłu Chemicznego w Warszawie Eugeniusz Przetacznik, który pod sztandarem związkowym poprowadził załogę pochodem przez miasto, do siedziby miejscowej rady związkowej, gdzie Komitet Strajkowy został rozwiązany. Było to uroczyste zakończenie zwycięskiej walki robotniczej.
Nie wszystkie postulaty załogi „Vitrum”” zostały spełnione a i do realizacja przyjętych zobowiązań administracja huty podchodziła opieszale. Okres uruchamiania huty wydłużony został do ośmiu tygodni, a w ostatniej kolejności przyjmowani byli do pracy robotnicy aktywnie działający w zakończonym strajku. W ten sposób pozostali bez środków do życia przez dodatkowe dwa miesiące. Nie przyjęto do pracy siedmiu członków komitetu strajkowego, zmuszając niektórych z nich do opuszczenia Wołomina w poszukiwaniu za pracą.
Po zakończeniu strajku, ocenie jego przebiegu i wyników nastąpiła reorganizacja oddziału związku zawodowego w hucie „Vitrum”. Dokonano wyboru nowych władz. Przewodniczącym oddziału został Julian Libich, były działacz SDKPiL, Członek KPP, sekretarzem Mieczysław Lipert a skarbnikiem Władysław Szeliga. Od początku swej pracy nowy zarząd włączył się do działania na rzecz zawarcia ogólnopolskiej umowy zbiorowej.
Trudno jest dziś, po prawie pięćdziesięciu latach ocenić jaki wpływ wywarł strajk hutników „Vitrum” na rokowania o umowę zbiorową. Wydaje się jednak, że był to wpływ istotny, skoro znajdujące się w impasie rokowania po jego zakończeniu nabrały tempa i w krótkim okresie, w dniu 24 września 1937 roku uwieńczone zostały podpisaniem umowy pomiędzy pełnomocnikami CZRPCh a przedstawicielami związku Hut Szklanych i Zrzeszenia Robotniczych Hut Szkła. Był to dokument bez precedensu, ponieważ po raz pierwszy zawarto układ zbiorowy pracy obejmujący całą branżę, a jego zasięg rozciągał się na cały kraj. Układ dotyczył 27 hut zatrudniających łącznie 8000 robotników.
Umowa zbiorowa stanowiła ogromny krok naprzód w kierunku uporządkowania stosunków w przemyśle szklarskim. Jej postanowienia zapewniały ogólną poprawę warunków bytowych robotników hut produkujących butelki, podwyżkę płac akordowych od 6 do 26% oraz płac dniówkowych od 3 do 112%. Ujednolicono dodatki mieszkaniowe, deputaty opałowe oraz unormowano zasady organizacji i czasu pracy, urlopów (wg. najkorzystniejszej interpretacji przepisów państwowych), delegacji robotniczych i inne.
Jednoznacznie ustalono normę czasu pracy: „Normalny czas pracy określa się na 46 godzin (czterdzieści sześć godzin tygodniowo). Dzienny czas pracy nie może przekraczać normalnie 8 godzin, w sobotę zaś 6 godzin. Za pracę w godzinach nadliczbowych przysługuje zgodnie z obowiązującymi przepisami, właściwa dopłata”. W sprawie urlopów wypoczynkowych, z których większość robotników nie mogła skorzystać z powodu machinacji właścicieli hut, przyjęto zapis: „Robotnicy korzystają z urlopów wypoczynkowych stosownie do odpowiednich przepisów. Urlopy udziela się w taki sposób, aby nie obejmowały tygodni zawierających poza niedzielami święta ustawowe”.
W paragrafie szóstym umowy określono zasady płac akordowych, przy czym w formie załącznika nr 1 do układu określono jednolitą tabelę tych płać dla wszystkich hut. Wykorzystując doświadczenia załogi huty „Vitrum” wprowadzono do teg0 paragrafu zapis, że wyroby nie odpowiadające warunkom technicznym za wiedzą majstra będą tłuczone, a stłuczka z nich przeznaczona do ponownego wytopu szkła.
Nowym elementem dla załogi huty „Vitrum” był zapis dotyczący deputatu opałowego. Do tej pory, na zasadach zwyczajowych, żonaci majstrowie otrzymywali przydział odsiewanego z odpadów gazogeneratorowych koksu. Deputatem opałowym objęta została większa część załogi. Podstawowe zasady jego przyznawania były na stępujące:
„Opał przysługuje w czasie trwania stosunku pracy. Normy opału ustala się: w miesiącach zimowych, od 4 października do 31 marca włącznie, 59 kg węgla lub koksu tygodniowo oraz 30 kg drewna miesięcznie. W miesiącach letnich, od 4 kwietnia do 39 września włącznie, 30 kg węgla lub koksu tygodniowo oraz 18 kg drewna miesięcznie. Opał przysługuje w pełnej ilości: a/ majstrom żonatym i samotnym utrzymującym rodzinę, bez względu na miejsce zamieszkania rodziny; b/ kowalowi i ślusarzowi. W połowie podanej ilości: a/ majstrom samotnym; b/ pomocnikom, oraz c/palaczowi, klepaczowi, woźnicom, i stróżom”,
Przy zawieraniu umowy przedstawiciele związku zawodowego próbowali przeciwstawiać się temu zróżnicowaniu, opartemu w zasadzie na kwalifikacjach zawodowych, ale bez rezultatu.
Nowością był również umowny obowiązek przydziału mieszkań służbowych lub wypłacaniu dodatku mieszkaniowego dla zatrudnionych w hucie fachowców. Ustalono, że miesięczny dodatek mieszkaniowy dla majstra żonatego wynosi nie mniej niż 12 zł, a dla majstra samotnego lub pomocnika żonatego lub utrzymującego rodzinę, nie mniej niż 6 zł. Zakład miał obowiązek przydzielać mieszkania służbowe dla tej samej grupy fachowców. Zawarty w układzie zapisz „Mieszkanie służbowe winno składać się co najmniej z jednej izby i w miarę możności z komórki. Na bielenie izb mieszkalnych huty obowiązane są dostarczać wapno niegaszone lub kredę dwa razy w roku w ogólnej ilości 10 kg na mieszkanie. Hutę obowiązuje dbanie o higieniczne otoczenie mieszkań służbowych, dostęp do studzien winien być zabrukowany. Zgniłe cembrowiny winy być zastąpione nowymi. Robotnicy przy mieszkaniach służbowych winni mieć zapewnioną zdrową i czystą wodę do picia” – świadczy o skandalicznych wręcz warunkach mieszkaniowych, w jakich żyła nawet elita zawodowa hut – hutnicy majstrowie i ich rodziny.
Podpisana umowa zbiorowa, która od 4.X.1937 roku obowiązywała w 21 hutach, oraz dobra koniunktura w przemyśle szklarskim ustabilizowała sytuację w obu wołomińskich hutach szkła. W prawie dwuletnim okresie do wybuchu wojny nie odnotowano żadnych większych konfliktów pomiędzy robotnikami i fabrykantami. Przez cały okres utrzymywało się wysokie zatrudnienie i równie wysoka produkcja. Pewne załamanie nastąpiło dopiero w ostatnich tygodniach przed pamiętnym wrześniem 1939 roku.
Odnotowania jedynie wymaga fakt zmiany własnościowej jaka nastąpiła w okresie październik—grudzień 1939 r. w odniesieniu do huty „Vitrum”. Nowymi właścicielami tej huty zostali: Juliusz Feller, Adam Kulesza, Czesław Jankowski i Aleksander Próchnicki, zorganizowani w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością z kapitałem zakładowym w wysokości 20 tys. zł. Zmianie uległa równocześnie nazwa zakładu, który występował odtąd jako huta Szklana „Wołomin” Sp. z 0.0. Tak więc w 34-tym roku swego istnienia huta powróciła do nazwy, którą otrzymała w dniu otwarcia w roku 1905.
“Wołomin”
Huta, ludzie i miasto
Warszawa 1985