Glashütten Wolomin
Napaść Niemiec hitlerowskich na Polskę w dniu 1 września 1939 r. ujawniła się mieszkańcom Wołomina dźwiękiem silników samolotowych oraz seriami działek i karabinów maszynowych. Nad miastem i najbliższą okolicą trwały zacięte walki Polskiej Myśliwskiej Brygady Pościgowej z samolotami niemieckimi, które startując z terenu Prus Wschodnich usiłowały atakować Warszawę. Walki powietrzne nie przyniosły w pierwszych dniach strat miastu i jego mieszkańcom, którzy dopiero w dniu 10 września odczuli skutki bezpośredniego ataku bombowego nieprzyjaciela. W jego wyniku zniszczeniu uległo 5 budynków mieszkalnych, 8 osób zostało zabitych a 12 odniosło rany.
W cztery dni później, 14 września 1939 r. około godz. 16-tej, weszły do Wołomina wojska niemieckie zgrupowane uprzednio w rejonie wsi Czarna. Dla miasta i jego mieszkańców oznaczało to trwającą pięć lat (bez 8 dni) niewolę. Jej bilans dla mieszkańców miasta miał się okazać tak samo tragiczny, jak dla całego narodu polskiego.
W krótkotrwałych działaniach wojennych w Wołominie, w 1939 r. obie huty nie poniosły strat materialnych, niemniej huta „Praca” wraz z ich rozpoczęciem zawiesiła swą działalność produkcyjną. Podstawowym powodem był brak paliwa. „Vitrum” z niewielkimi przerwami pracowała do początku października 1939 r. Zamykając zakład Renglewski po raz kolejny chciał oszukać zatrudnionych w nim robotników, nie wypłacając należnych za dwa tygodnie zarobków. Ostry protest połączony z okupacją terenu fabrycznego zmusił go do wypłaty należności. Była to ostatnia runda walki robotników „Vitrum” z przedwojennym „Królem szkła”.
W końcu 1939 r. nastąpiła zmiana własnościowa w hucie „Vitrum”, której była mowa na końcu poprzedniego rozdziału. Nowi właściciele uruchomili produkcję w 1940 r. Pakt ten miał ogromne znaczenie dla mieszkańców Wołomina. Praca w hucie była bowiem nie tylko źródłem utrzymania dla znacznej grupy hutników i ich rodzin, ale chroniła również przed wywiezieniem na roboty przymusowe do Niemiec. Asortyment produkowanych wyrobów nie uległ zmianie i nadal wytwarzano butelki monopolowe, izolatory; gąsiory itp. Pod zarządem spółki polskiej huta pozostawała tylko do 1942 r. Przejęta w tym roku pod zarząd niemiecki otrzymała nazwę: Ostindustrie G.m.b.H. Glashütten Wolomin, co oznacza po polsku: Przemysł Wschodni. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, Huta Szkła Wołomin. Kierownikiem Zakładu został obersturmbahnführer SS Florenz Mues, któremu podlegała również nieczynna huta „Praca”. Działalność gospodarcza Niemców nie posiadała w sobie żadnych cech tymczasowości. Przez cały 1943 i początek 1944 r. prowadzili prace modernizacyjne w hucie „Vitrum” oraz remontowe w hucie „Praca”. W „Vitrum” wybudowali nową, 10-ciootworową wannę szklarską o pojemności 70 ton szkła wraz gazogeneratorami i odprężarką oraz dokonali kapitalnego remontu wanny 50 tonowej. Na początku 1944 r. po remoncie o uruchomili produkcję również w hucie „Praca”. Podstawowym wyrobem były nadal butelki monopolowe. Mimo pewnych udoskonaleń technicznych produkcji, oraz obaw przed represjami ze strony niemieckiego kierownictwa, wydajność pracy hutników była znacznie ograniczona. Niektórzy z hutników stosowali indywidualne próby sabotażu — psucie wytopionej masy szklanej, wykradanie z magazynów uprzednio wykonanych wyrobów i ponowne ich zdawanie do magazynów jako nowo wykonane itp.

Działania te, aż do momentu założenia w hucie komórki Polskiej Partii Robotniczej, nie były przez nikogo koordynowane, pomimo istnienia w Wołominie licznego ruchu oporu.
Pierwsze organizacje ruchu oporu w Wołominie powstawać zaczęły jeszcze w 1939 r. Ich założycielami byli przeważnie oficerowie rezerwy, nauczyciele, ludzie wolnych zawodów oraz właściciele sklepów i warsztatów rzemieślniczych. Te niewielkie liczebnie organizacje i grupy weszły w większości w skład Związku Walki Zbrojnej a następnie Armii Krajowej. Utworzony w ramach ZWZ Obwód Radzymin, noszący kryptonim „Rajski Ptak”, z komendą obwodu mieszczącą się początkowo w Wołominie, a od połowy 1942 r. ze względów bezpieczeństwa przeniesioną do Ostrówka k/Klembowa, bardzo szybko powiększał się osobowo oraz w zakresie uzbrojenia. Na przełomie 1940/1941 r. obwód liczył 446 członków ze 156 jednostkami broni długiej (w tym 5 rkm i 2 ckm), na wiosnę 1944 r. liczba członków AK wzrosła do 3335 osób uzbrojonych w 320 karabinów, 22 rkm, 6 lkm-ów, 86 pistoletów maszynowych i 125 pistoletów. Jeśli uwzględnimy fakt, że większość członków AK przeszła odpowiednie szkolenie do walki z okupantem, ten obwód stał się poważną siłą bojową wymierzoną we wroga; który nie zaznał na ziemi wołomińskiej spokoju. Wołomin i jego okolice, z braku większych kompleksów leśnych, nie nadawały się do walk partyzanckich. W tej sytuacji Armia Krajowa prowadziła tu dziesiątki drobnych akcji dywersyjnych, sabotażowych i propagandowych. Głównym celem ataków były urzędy niemieckie, linie transportowe i telekomunikacyjne oraz placówki gospodarcze pracujące na rzecz Niemców. Z końcem 1943 r. do działań przeciwko okupantowi włączyli się członkowie założonych w Wołominie komórek PPR i GL.
W lipcu 1943 r. powrócił do Wołomina Mieczysław Lipert i rozpoczął nawiązywanie kontaktów z dawnymi działaczami lewicowymi. W efekcie tego działania, we wrześniu 1943 r. odbyło się w mieszkaniu Władysława Szeligi przy ulicy Żelaznej 32 zebranie, na którym utworzono komórkę PPR. W zebraniu tym uczestniczyli: Mieczysław Lipert („Kazik”, „Lis”), Władysław Szeliga (Sikora), Julian Libich (Długi”), oraz przysłany z Legionowa przedstawiciel Komitetu Okręgowego PPR — ps. „Kazik”. Na zebraniu tym ustalono również podział zadań, wg. którego Lipert miał zająć się pracą w mieście, Szeliga w hucie a Libich „techniką”. W ciągu kilku dni liczba członków PPR zwiększyła się o dalszych 10 członków.
Dla koordynacji pracy poszczególnych organizacji partyjnych powołany został Komitet Miejski PPR, w skład którego weszli: Mieczysław Lipert — jako sekretarz, Julian Libich, Jan Skowroński, Władysław Szeliga i Henryk Ufnal. Powołano również do życia oddział Gwardii Ludowej pod dowództwem Jana Skowrońskiego. Dowódcą plutonu został J. Libich a dowódcami drużyn: H. Ufnal i W. Łukasik. Oddział GL liczył 35 członków. Początkowo całe uzbrojenie oddziału składało się z 2 pistoletów typu parabellum. Grupa wołomińskich GL—owców po zdobyciu trzeciego pistoletu w wyniku rozbrojenia policjanta, dokonała jeszcze jesienią 1943 r. pod dowództwem Jana Skowrońskiego i Józefa Szeligi udanego napadu na posterunek policji i urząd gminny w Klembowie, zdobywając 7 karabinów i 1 pistolet, a w okresie późniejszym podobną akcję przeprowadziła w Międzylesiu, gdzie zdobyła 3 karabiny i amunicję.
Walka z okupantem hitlerowskim była nie tylko patriotycznym dążeniem narodu polskiego do wolności ale również walką o istnienie biologiczne i godność człowieka. Jak w całej Polsce, tak również i w Wołominie od pierwszych dni okupacji mieszkańcy spotkali się z aktami przemocy i bestialstwa. Szczególnie ostro uwidaczniało się to w stosunku do ludności pochodzenia żydowskiego. Już od 14 listopada 1939 r. ludność ta obowiązana była nosić opaski z gwiazdą Syjonu. Wykorzystywana była do przymusowej pracy przy najcięższych i najbrudniejszych robotach oraz ograbiana z mienia. W 1941 r. założone zostało wołomińskie getto, do którego spędzono około 3500 osób. W głodzie i ciasnocie przebywali tam do 3 października 1943 r. w dniu tym około 3100 osób popędzonych zostało przez hitlerowców do Radzymina, skąd przewiezieni byli do getta w warszawie. W trakcie likwidacji getta zabitych zostało ponad 300 osób.
Z ogromną zaciętością zwalczane były przez okupantów wszelkie próby oporu i działalności podziemnej. Wielokrotnie podejmowali w pięcioletnim okresie działania zmierzające do likwidacji istniejących w Wołominie organizacji wojskowych i politycznych. Zakrojona na największą skalę była akcja z dnia 6 listopada 1943 r. W dniu tym o godzinie 5-tej rano Wołomin otoczony został przez wojsko i siły policyjne, w łącznej liczbie 650 osób, Przeprowadzono szczegółową rewizję wszystkich domów oraz kontrolę mieszkańców. W wyniku działań znaleziono 17 karabinów, 9 pistoletów, 96 granatów oraz 9300 sztuk amunicji. Aresztowano 38 osób podejrzanych o udział w ruchu oporu a 242 osoby zatrzymano i przekazano do dyspozycji Arbeitsamtu. Z aresztowanych nie wrócił nikt – 36 nazwisk ujawnionych zostało na listach rozstrzelanych w Warszawie a po pozostałych wszelki ślad zaginął. Około 200 zatrzymanych osób wywiezionych zostało na roboty przymusowe w głąb Niemiec. Łącznie w okresie okupacji, z pośród działaczy Polski Podziemnej aresztowano w różnym czasie Około 16 osób, z których prawie nikt nie powrócił, około 50 osób rozstrzelano na miejscu a 2 spalono żywcem.
Narastający ciągle terror łagodzony był w świadomości ludzi strzępami informacji o sukcesach wojsk sprzymierzonych a szczególnie o zwycięstwach Armii Radzieckiej, które budziły nadzieję na szybkie wyzwolenie. Jeszcze nie zdążyły rozprzestrzenić się szerzej informacje o wkroczeniu wojsk radzieckich na ziemie polskie, o utworzeniu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i jego Manifeście, gdy nagle, całkowicie niespodziewanie, 30 lipca 1944 r. Wołomin był wolny! Na ulicach miasta pojawiają się czołgi z gwiazdami na korpusach, roześmiane twarze radzieckich czołgistów i słychać miękką, słowiańską mowę. Radość umęczonych pięcioletnią niewolą ludzi była ogromna i w pełni zrozumiała. Radość niestety przedwczesna.
2 Armia Pancerna gwardii, dowodzona przez generała majora A. Radziejewskiego, wchodząca w skład 1 Frontu Białoruskiego; znajdującego się pod dowództwem marszałka Konstantego Rokossowskiego, po rozbiciu lubelskiego zgrupowania wroga przystąpiła do działań zaczepnych na kierunku warszawskim. Będący jej związkiem operacyjnym 3 Korpus Pancerny gwardii dokonując głębokiego wyłomu w linii frontu zdobywa Wołomin, Radzymin i pobliskie wsie. Wiadomość o pojawieniu się czołgów radzieckich w okolicach Wołomina, Radzymina i Zielonki, a więc w bezpośredniej bliskości od Pragi, stała się bodźcem do podjęcia przez dowództwo Armii Krajowej decyzji o wybuchu powstania w Warszawie.
Dowództwo niemieckie, interpretując atak radziecki jako główne uderzenie na Warszawę, wykonując dyrektywę Hitlera o jej utrzymaniu za wszelką cenę, rozpoczęło przeciwdziałanie wszelkimi dostępnymi mu środkami. Do przeciwuderzeń użyto wsławionych w bojach na licznych frontach, najsilniejszych hitlerowskich dywizji: pancerno-spadochronowej „Herman Göring”, 5 Dywizji Pancernej SS „Wiking”, 3 Dywizji Pancernej SS „Totenkopf” oraz 4 i 19 Dywizji Pancernej. Niemcy wykorzystali w swych działaniach ukształtowanie się linii frontu w postaci głębokiego klina, z trzech stron otoczonego przez ich wojska jak również stan jednostek radzieckich, które wyczerpane były kilkusetkilometrowym pościgiem oraz odczuwały brak amunicji i paliwa do czołgów. Główne uderzenia skierowane zostały przeciwko rozlokowanemu w rejonie Wołomina 3 Korpusowi Pancernemu gwardii, dowodzonemu przez generała Nikołaja Wiedźeniejewa. Jednocześnie dowództwo niemieckie Grupy Armii „Mitte” (Środek) rzuciło swoje odwody przeciwko głównym siłom 2 Armii Pancernej gwardii. Po stracie około 50% czołgów i zużyciu niemal całego zapasu paliwa, bez możliwości ich uzupełnienia, 2 Armia Pancerna zmuszona została do rezygnacji z działań zaczepnych. Największe straty poniósł 3 Korpus Pancernej gwardii, w którym pozostało zaledwie 29 czołgów i dział pancernych, to jest mniej niż jedna czwarta jego pierwotnego stanu.
Walki w okolicy Wołomina były zacięte i krwawe, a pobojowisko usłane zostało dziesiątkami rozbitych i spalonych maszyn bojowych obu walczących stron. Dalsze losy wykazały, że była to największa bitwa pancerna stoczona w czasie II Wojny Światowej na ziemiach polskich. Udział w niej wzięli również po stronie radzieckiej wołomińscy żołnierze Armii Krajowej, z których wielu oddało życie we wspólnej walce. Ciała trzynastu z nich przeniesiono na miejscowy cmentarz, gdzie spoczywają w jednej mogile. Są wśród nich członkowie rodzin wołomińskich hutników szkła.
Trzeciego sierpnia Wołomin ponownie dostaje się w ręce hitlerowskiego okupanta. Następuje wyłapywanie i wybijanie ukrywających się w mieście radzieckich żołnierzy. Wielu z nich ocalało dzięki pomocy mieszkańców miasta. Wśród nich byli dwaj oficerowie radzieccy ukrywani na terenie huty przez rodzinę Szeligów (major o nieznanym nazwisku i lejtenant Pawlikow). Dla miasta i jego mieszkańców nadeszły dni najtrudniejsze. 15 sierpnia 1944 r. przesiedlono wszystkich mieszkańców z części miasta leżącej na południe od linii kolejowej na jej drugą stronę. Dokonano przy tym selekcji zatrzymując około 2500 mężczyzn do budowy umocnień (większość z nich wywieziono następnie w głąb Niemiec). Miasto i jego okolice w szybkim tempie przekształcano w silny punkt oporu, broniący dostępu do Warszawy. 30 sierpnia nastąpiło ostateczne wysiedlenie mieszkańców. Wypędzono z miasta około 8500 osób, które skierowano do Jabłonnej a następnie do obozu w Pruszkowie. W czasie wypędzania zastrzelonych zostało 17 osób, a od kul eskorty i podczas bombardowania w czasie transportu zginęło ponad 45 osób. Nielicznym udało się przetrwać w ukryciu na terenie miasta, by być świadkami grabieży przez Niemców pozostawionego w nim mienia oraz momentu wyzwolenia w dniu 6 września.
Oddziałem wyzwalającym Wołomin był 1281 pułk piechoty pod dowództwem pułkownika Timofieja A. Dołbanosowa. Tak gazeta dywizyjna „Za Rodinu” (Za Ojczyznę) pisała w 1944 r. o walkach pod Wołominem:
Pierwszy ruszył do ataku 2-gi batalion N-tego (Ze zrozumiałych względów nie podano w tym miejscu numeru 1281 pułku = przyp. MZ) pułku. Żołnierzy powiódł osobistym przykładem dowódca pułku. Hitlerowcy nie wytrzymali potężnego nacisku pułku i wycofali się… W krytycznym momencie Niemcy rzucili do kontrataku grupy czołgów. Dowódca drużyny plutonu zwiadu, starszy sierżant Szagien Sarkistan, chwyciwszy dwa przeciwczołgowe granaty z okrzykiem „bij gadów” rzucił się na czołgi. Rzut granatem. Wybuch. I stalowy kolos siadł na prawym boku. Szagien, czołgając zbliżał się do drugiego czołgu i znów rzut i huk wybuchu… drugi czołg zakręcił się w miejscu z zerwaną gąsiennicą. Za przykładem Szagiena Sarkistana w tym dniu piechota zniszczyła siedem niemieckich czołgów (za swój czyn Szagien Sarkistan został odznaczony Orderem Sławy I-go stopnia). Nieprzyjacielska pozycja obronna została przełamana. Hitlerowcy ponieśli znaczne straty. Wzięto też dużo jeńców. Natarcie rozwija się pomyślnie. Wyzwolono spod okupacji polskie miasto Wołomin.
Miasto było wolne, ale zniszczone i wyludnione. Ponad 400 budynków zamienionych zostało w gruzy lub znacznie uszkodzonych. Przed wycofaniem się wojska niemieckie wysadziły w powietrze kościół parafialny, budynki kolejowe wraz z dworcem, rampę kolejową i przepusty, zerwały linie telekomunikacyjne i tory kolejowe. Największe jednak straty poniósł Wołomin wśród swych mieszkańców. Łącznie z ludnością żydowską miasto straciło około pięciu tysięcy osób zabitych, pomordowanych i zmarłych z wycieńczenia. Według jesiennego spisu ludności z 1944 roku było w mieście 8296 mieszkańców.
Ustabilizowanie się linii frontu na Wiśle oraz widziana na co dzień potęga Armii Radzieckiej dawały mieszkańcom Wołomina poczucie bezpieczeństwa. Front był jednak zbyt blisko. 17 października miastem wstrząsać zaczęły w regularnych odstępach potężne wybuchy. Było ich łącznie 47. W gruzy zamieniło się następnych 12 domów, straciło życie 17 mieszkańców i 43 żołnierzy radzieckich, rannych zostało około 40 osób. Atak przeprowadzony został z najcięższych dział kolejowych ustawionych w rejonie Pruszkowa. Podobny atak powtórzony został 7 listopada. W jego wyniku zginęło 10 osób cywilnych 13 żołnierzy radzieckich a rany odniosło około 40 osób. Była to ostatnia akcja wojskowa jaka dotknęła Wołomin w czasie wojny.
“Wołomin”
Huta, ludzie i miasto
Warszawa 1985