powiat radzyminski
Rewolucja 1905-1907 r. w Rosji i Królestwie Polskim objęła także powiat radzymiński i cały nasz region. W Markach i Wołominie strajkowali robotnicy, na wsiach rolnicy żądali polskiej szkoły i urzędów. Działały tajne organizacje i partie robotnicze. (…) Mimo stłumienia rewolucji przez władze carskie, w Królestwie Polskim robotnicy wywalczyli lepsze warunki pracy i płacy oraz pewne złagodzenie reżimu policyjnego, zalegalizowanie związków zawodowych. Utrzymane zostały zdobycze w zakresie oświaty, władze zalegalizowały stowarzyszenia twórcze i kulturalno-oświatowe oraz sportowe, zezwoliły na prowadzenie lekcji języka polskiego, historii i geografii „ojczystego kraju” w szkołach państwowych. Zahamowany został proces rusyfikacji.
Zmiany te widać było i w naszym regionie. Ograniczona tu została samowola właścicieli przedsiębiorstw, pojawiły się regulaminy pracy zatwierdzane przez inspektora fabrycznego. W fabryce łóżek żelaznych Majera Dimenta w Wołominie czas pracy został nieco ograniczony. Według regulaminu z listopada 1907 r. trwał od 7 godziny do 18 z półgodzinną przerwą śniadaniową i półtoragodzinną obiadową. W soboty i w dni przedświąteczne dzień roboczy kończył się o godzinie 17. Tydzień roboczy trwał więc w sumie 53 godziny. Wolne od pracy były niedziele, święta katolickie (łącznie 20 dni w roku) i główne święta żydowskie (3 dni w roku). Ponadto pod naciskiem robotników honorowane było święto 1 maja. W czasie pracy robotnicy mogli korzystać ze stołówki fabrycznej. Na stałe zatrudniony został felczer fabryczny, raz w tygodniu przyjmował robotników lekarz. Zarobki wypłacano regularnie, co tydzień, w soboty podczas godzin pracy.
W fabryce maszyn rolniczych i odlewni żeliwa Szymona Dondego i Michała Kona obowiązywał dziesięciogodzinny dzień pracy, tj. krótszy o godzinę w stosunku do czasu przed rewolucją, w fabryce lasek Jakuba Lejby Dajczgewanda – dziesięcio i półgodzinny. W obu tych zakładach w soboty pracowano o godzinę krócej. Wolne były niedziele, święta katolickie (20 dni u Dondego i Kona, 22 dni w Dajczgewanda) i żydowskie (13 dni). Wpłaty zarobków odbywały się regularnie w piątki po zakończeniu pracy. Zarobki robotników po rewolucji wzrosły na ogół o 20-30 procent. Ponadto władze carskie wydały rozporządzenia o ubezpieczeniach od wypadków i chorób w zakładach pracy. W myśl tych przepisów powołane zostały fabryczne Kasy Chorych. W Wołominie powstały one jednak później, dopiero po I wojnie światowej i odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Wymuszony przez rewolucję ukaz carski z 4 (17) marca 1906 r. o stowarzyszeniach zezwalał na tworzenie organizacji społecznych. Korzystając z niego ludowcy powołali do życia Kółka Rolnicze im. S. Staszica. Zarząd tych kółek powstał w końcu 1908 r. w Tłuszczu. W skład jego weszli: ziemianin Feliks Symonowicz, adwokat Tadeusz Gałecki i rolnik Paweł Wasilewski. Wszyscy oni byli współpracownikami zamkniętego przez carat pisma „Siewba”, wydawanego w Tłuszczu. Kółka staszicowskie powstały w Borkach i Sitnem (gmina Jadów), Klembowie, Mokrej Wsi i Łysobykach (gmina Międzyleś), w Niegowie (gmina Zabrodzie).
Również Kościół próbował organizować kółka rolnicze w parafiach Radzymin i Klembów. Inicjatywa ta spełzła jednak na niczym. Wydała natomiast owoce próba organizowania Parafialnych Związków Katolickich, podjęta wiosną 1906r. na terenie całego Królestwa Polskiego. Zadaniem ich było zakładanie polskich, parafialnych bibliotek i czytelni, organizowanie szkół ludowych z polskim językiem wykładowym, powoływanie do życia różnych społecznych instytucji kulturalnych. W pierwszej połowie 1907 r. Związki Katolickie powstawały przy parafiach Jadów, Kobyłka i Postoliska. Biblioteki parafialne wraz z czytelniami powstawały ponadto w Niegowie, Klembowie, Poświętnem, Sulejowie, Tłuszczu i Radzyminie.
Owocna działalność polonizacyjna oraz kulturalno-oświatowa tych placówek została brutalnie przerwana po odpływie fali rewolucyjnej, gdy zwycięski carat powrócił do polityki rusyfikacji. W 1911 r. władze rosyjskie zabroniły Związkom Parafialnym prowadzenia bibliotek i czytelni, wkrótce też naczelnicy powiatowi zlikwidowali te placówki. Same Związki Parafialne przetrwały jednak do wybuchu I wojny światowej. Prezesem Archidiecezjalnego Komitetu Związków Katolickich w Warszawie został w czerwcu 1912r. hr. Zdzisław Zamoyski, dziedzic dóbr jadowskich. Od kilku lat był on przewodniczącym Parafialnego Związku Katolickiego w Jadowie.
Organizacje gospodarcze i kulturalno-oświatowe przyczyniły się do znacznego postępu w obu tych ważnych dziedzinach życia. Miały one zarazem polityczny charakter. Powstający wtedy w Królestwie Polskim ruch ludowy rywalizował w klerem katolickim o wpływy na wsi. Ludowcy upolityczniali chłopów, wciągali ich do walki o prawa i lepsze warunki bytowe, propagowali potrzebę reform społecznych. Dlatego kler, mający dotąd monopol na sprawowanie władzy nad duszami chłopów, ostro ich zwalczał (pionier ruchu ludowego w Galicji, ksiądz Stanisław Stojałowski obłożony był nawet klątwą papieską), a programowi ludowców przeciwstawiał ideologię solidaryzmu społecznego i konserwatyzmu. Dlatego ludowcy tamtych czasów byli z reguły antyklerykałami, chociaż pozostawali nadal ludźmi wierzącymi.
W mieście także pogłębiały się podziały polityczne. W Wołominie, Markach i Radzyminie spore wpływy uzyskały partie robotnicze PPS i SDKPiL, zwalczane ostro przez prawicę polityczną z silną tu endecją na czele. Przed I wojną światową wpływy w mieście i na wsi uzyskała też tzw. „lewica niepodległościowa”, kierowana przez Józefa Piłsudskiego, a zwalczana także przez endecję. Narastające wśród Polaków przeciwieństwa polityczne, połączone w dodatku z różnicami między poszczególnymi zaborami, ujawniły się z całą mocą po odzyskaniu niepodległości.
Wieści Podwarszawskie
2000 nr 9 (468)