Spałam od rana do 11-ej, po prawie całej nieprzespanej nocy. Słychać duże strzały od Rembertowa. Na polu Słaboszewicza cały Wołomin kopie kartofle, których nigdzie nie można kupić. Posyłam z motykami cały ród Cieślaków i Basię. Nazbierały ileś tam, drobne, ale są. Zważyłyśmy. Przyjechało auto na plant, założyli druty do telefonu kolejowego, nie wiem czy to połączenie, czy podsłuchy. Usłużna baba, jakaś, Złociszowa się zwie, daje objaśnienia i słyszę nazwy ulic: „plac Wilsona – Żoliborz” Od 2-ej w nocy nie śpię, bo dyżur. Ciągle słychać stukaninę, ktoś mówił, że idą wojska kolorowe. Nonsens. Jakie? Skąd?

20 września 1939

 26 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.