Sue Ryder
W 20. rocznicę śmierci „Lady od Warsaw” Sue Ryder, Rada Miejska w Radzyminie podjęła jednomyślną uchwałę o nadaniu tytułu „Zasłużony dla Radzymina – Bene Meritus” Fundacji Sue Ryder, w celu uhonorowania słynnej brytyjskiej filantropki i jej następców.
Fundacja Sue Ryder jest organizacją pozarządową, która kontynuuje dzieło zmarłej 2 listopada 2000 r. pani Margaret Susan Ryder, określanej zaszczytnym mianem „Lady Ryder of Warsaw”. Trudno byłoby znaleźć drugą taką kobietę, a jeszcze trudniej Brytyjkę (z całym szacunkiem dla Florence Nightingale – matki współczesnego pielęgniarstwa), która uczyniłaby tyle dobrego nie tylko dla Polski, ale i całego świata. Sue Ryder była postacią wyjątkową, jej posłannictwo można porównać chyba jedynie z misją św. Matki Teresy z Kalkuty, a miarą jej wielkości było dzieło pomocy potrzebującym, które realizowała przez całe swoje życie w myśl wyznawanej dewizy: „Jesteśmy tyle warci, ile zrobimy dla innych”. Szacuje się, że na przestrzeni lat pomocą zaofiarowaną przez Sue Ryder objętych zostało co najmniej pół miliona ludzi, reprezentujących ponad 50 różnych narodowości. Jednakże to Polska i Polacy zajmowali szczególne miejsce w jej sercu. To właśnie w naszym kraju ufundowała najwięcej, bo aż trzydzieści domów opieki, (z których do dziś funkcjonuje 15), była też fundatorką kilku hospicjów i oddziałów szpitalnych.
„Nie odwracaj wzroku”
Margaret Susan Ryder, znana jako Sue Ryder, przyszła na świat 3 lipca 1923 r. w Leeds na północy Anglii, w dobrze sytuowanej, ziemiańskiej rodzinie osiadłej w hrabstwie Suffolk. Rodzice małej Sue, którzy sami poświęcali się działalności na rzecz ubogich, zamieszkujących sąsiadujące z ich posiadłością slumsy od najmłodszych lat uwrażliwiali córkę na problemy osób potrzebujących. Matka zabierała ją na dydaktyczne spacery po slumsach i tłumaczyła, że tak również wygląda życie. „Nie zamykaj oczu, nie odwracaj głowy” – mówiła. Częstym widokiem w ogrodzie państwa Ryder były gromadki dzieciaków z biednego sąsiedztwa, które zawsze mogły liczyć na poczęstunek kanapkami i słodyczami. To właśnie z domu rodzinnego przyszła filantropka wyniosła więc potrzebę niesienia pomocy biednym i pokrzywdzonym przez los. „Największy wpływ na moje dzieciństwo, jak i całe życie i znaczną część mojej pracy, miała moja matka. Okazywała mi troskę, dodawała odwagi i zawsze pomagała. Być może najważniejszą z jej zalet było ciepło, z jakim odnosiła się do ludzi i szczere zainteresowanie ich potrzebami. Matka nawet w podeszłym wieku była osobą aktywną i towarzyską” – stwierdziła po wielu latach Sue Ryder.
Angielska panna u boku cichociemnych
Gdy wybuchła II wojna światowa, szesnastoletnia zaledwie Margaret Susan Ryder sfałszowała datę urodzin, aby móc na ochotnika dostać się do służby w FANY (Formacji Pielęgniarek Pierwszej Pomocy). Po ukończeniu trzytygodniowego szkolenia, wraz z dwiema koleżankami zgłosiła się do głównej kwatery SOE (Kierownictwa Operacji Specjalnych), gdzie po krótkiej służbie w sekcji czeskiej, oddelegowana została do sekcji polskiej, zajmującej się dywersją w okupowanej Europie (m.in. w sierpniu 1944 r. ekspediowała zrzuty broni dla Powstańców Warszawskich). W trakcie służby w SOE, Sue Ryder miała okazję współpracować z Cichociemnymi Żołnierzami AK. Jej zadaniem było zapewnienie opieki dla Cichociemnych i współorganizowanie wylotów na misje. Trzeba powiedzieć, że ta współpraca na zawsze zmieniła jej życie. Poczuła nie tylko sympatię, ale i więź z polskimi bohaterami, którzy z jednej strony odznaczali się ogromną odwagą i byli zawsze gotowi poświęcić się dla Ojczyzny, a z drugiej w wolnych chwilach pomimo wszystko potrafili cieszyć się życiem, jak inni zwyczajni ludzie. („Warto było za nich umierać, ale i dla nich żyć” – przyznała po latach Sue Ryder, która zaprzyjaźniła się m.in. z Elżbietą Zawacką – jedyną kobietą w elitarnym gronie polskich skoczków).
Na pomoc ofiarom hitlerowskich Niemiec
Po zakończeniu II wojny światowej Sue Ryder, która jeszcze od Polaków dowiedziała się o tragedii obozów koncentracyjnych i dokonywanej w nich przez Niemców eksterminacji całych narodów, pochłonięta była niesieniem pomocy byłym więźniom hitlerowskich obozów zagłady. Wraz z misją pomocową SOE przemierzała całą Europę, przekonując się naocznie o potwornych rzeczach, które działy się zarówno podczas okupacji, jak i po wyzwoleniu Europy. Ofiary obozów i okrucieństw wojennych kradły z głodu, zabijały z zemsty, za co trafiały do więzień, czasami z najwyższymi wymiarami kary. Sue odwiedzała alianckie więzienia, ratując życie wielu skazanym na śmierć lub towarzysząc im do ostatnich dni. Dzięki jej zaangażowaniu, egzekucji uniknęło ok. 40 osób, a ponad 1400 Polaków wyszło z więzień i wróciło do Ojczyzny. W 1952 r. założyła w Niemczech pierwszy Dom Sue Ryder dla ludzi uratowanych z więzień, którzy nie mieli ani dokumentów, ani pieniędzy, ani nawet planu i szansy, by wrócić w swoje rodzinne strony (tzw. dipisi, z ang. displaced persons – osoby przemieszczone). Doświadczenia te spowodowały, że bez reszty zaangażowała się w pracę charytatywną na rzecz chorych, bezdomnych, zapomnianych i pozbawionych środków do życia ludzi.
Wielka fundacja za kredyt i niewielki spadek
Czuła, że należy do Polski
Za sprawą wojennej przyjaźni z Cichociemnymi, Polska zajęła szczególne miejsce w sercu Sue Ryder. Zaraz po wojnie, wraz z międzynarodową grupą wolontariuszy, pospieszyła z pomocą zrujnowanej Warszawie, by później stale pomagać Polsce i Polakom. Osobiście prowadziła m.in. słynną ciężarówkę Joshua z różnymi materiałami, przywoziła też ubrania, lekarstwa i żywność. Wybudowała 30 Domów Sue Ryder (domy opieki społecznej), pięć szpitalnych oddziałów onkologicznych oraz trzy hospicja, które przyjęły pod swój dach chorych, samotnych i bezdomnych. (Oczywiście w okresie PRL-u Fundacja nie mogła prowadzić swej działalności w Polsce, dlatego wszystkie obiekty przekazane zostały państwu polskiemu). Sue Ryder nigdy nie zależało na rozgłosie, za to zawsze chciała być blisko Polski, także w najtrudniejszych czasach. Była pierwszą cudzoziemką, która w stanie wojennym dostała pozwolenie od komunistycznych władz na wjazd do kraju. „Czuję, że należę do Polski. To barwny kraj, tak często źle rozumiany, stosunkowo mało znany i ze względu na położenie geograficzne narażony przez całą swoją długą historię na ataki ze strony silniejszych sąsiadów. To kraj, z którym jestem blisko związana od ponad 40 lat. Dzięki tradycji ludowej oraz wyrażanej kulturze regionalnej, a także nieugiętemu duchowi, Polska, pomimo częstych inwazji i rozbiorów, nigdy nie utraciła swojej niezależności i woli przetrwania”. – pisała Sue Ryder, która o Polakach mówiła „My, Polacy”, a Polskę traktowała jak własną Ojczyznę. Swoje głębokie przywiązanie do Polski zamanifestowała zresztą w 1978 r., gdy Królowa Elżbieta II nadała jej tytuł szlachecki. Możemy sobie wyobrazić, jakież musiało być zdziwienie, gdy Sue Ryder na swe terytorium tytularne obrała… Warszawę (!). Tym samym, zasiadła w brytyjskiej Izbie Lordów, jako „Lady Ryder of Warsaw”.
Szanowana, doceniana, uwielbiana a może i błogosławiona?
Lady Sue Ryder, za swoją wybitną działalność była wielokrotnie wyróżniania i uhonorowywana na całym świecie, a szczególnie w dwóch najbliższych jej sercu krajach: Polsce i Wielkiej Brytanii. Przyznano jej osiem doktoratów honoris causa (Liverpool, Exeter, Essex, Reading, Leeds, Kent, Londyn i Cambridge). Była odznaczona m.in.: Orderem Św. Michała i Św. Jerzego, Orderem Imperium Brytyjskiego, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Orderem Ecclesia Populoque Sevitium Praestanti oraz niezwykle ważnym dla niej Orderem Uśmiechu, który przyjęła od polskich dzieci w 1983 r. (Uroczystość ta odbyła się w Konstancinie-Jeziornie, gdzie Sue Ryder stworzyła dom dla dzieci z reumatoidalnym zapaleniem stawów). W 1993 r. władze stolicy Polski uhonorowały Lady Ryder honorowym obywatelstwem Warszawy. Nadano jej również honorowe obywatelstwo Gdyni i tak bliskiego jej sercu Konstancina – Jeziorny, gdzie obrano ją także patronką jednej z ulic. Jej imieniem zostały nazwane dwa skwery w Polsce: w Warszawie-Ochocie i Gdyni. W ceremonii na stołecznej Ochocie w 2006 r. uczestniczyła Jej Książęca Wysokość Księżniczka Anna oraz Pierwsza Dama RP Pani Maria Kaczyńska. Jako drugi otwarty został Skwer Sue Ryder w Gdyni. W uroczystościach w 2007 r. udział wziął m.in. Jeromy Cheshire, syn Sue Ryder. Należy podkreślić, że zarówno Sue Ryder, jak i jej mąż przez całe życie pozostali ludźmi niezwykle skromnymi i głęboko religijnymi. Stało się to podstawą do podjęcia starań o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego wielkiej filantropki w kilka lat po jej śmierci. Starania w kierunku wyniesienia „Lady Ryder of Warsaw” na ołtarze zainicjowane zostały w Wielkiej Brytanii i w Polsce, a jednym z orędowników tej idei był sam Prymas Polski Kardynał Józef Glemp.
Sue Ryder cząstkę swojego dobrego serca zostawiła także u nas, w Radzyminie
Jeden z wielu „żywych pomników” Sue Ryder stoi także w Radzyminie. Są nim dwa pawilony Domu Pomocy Społecznej przy ul. Konstytucji 3 Maja. Ciekawostką niech będzie fakt, że jak podaje s. Józefa Grażyna Pintal w swojej książce pt. „Lady Ryder of Warsaw”, (wydanej przez Fundację Sue Ryder w 2011 r.) ośrodek w Radzyminie był pierwszym Domem Pomocy Społecznej, ufundowanym w Polsce przez Sue Ryder:
„[…] Po zapoznaniu się z potrzebami rejonu warszawskiego, za zgodą władz państwowych, Sue Ryder podjęła w 1964 roku decyzję budowy pawilonu dla 45 osób przy istniejącym już ośrodku. Ponieważ jednak nowy budynek nie rozwiązał całkowicie problemu oczekujących na przyjęcie do Domu Pomocy Społecznej, postanowiła zwiększyć ilość łóżek jeszcze o 50. Do realizacji planu doszło już po pięciu latach – w 1969 roku oddała do użytku drugi pawilon. Mieszkańcami obu „angielskich pawilonów” zostali ludzie starzy, przewlekle somatycznie chorzy. Przez wiele lat budynki służyły osobom chorym i cierpiącym. Były i są nadal miejscami dającymi ciągłą opiekę pielęgniarsko-lekarską oraz rehabilitacyjno-terapeutyczną 142 osobom. Pracujący w domu personel, w tym siostry albertynki (Zgromadzenie Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim) stwarza takie warunki, aby mieszkańcy czuli się w nim jak w domu rodzinnym. Uroku i kameralności Domowi w Radzyminie dodaje położenie w samym centrum ogrodu pięknego stawu. Z biegiem lat obiekty ulegały stopniowemu niszczeniu i wymagały przeprowadzania na bieżąco drobnych remontów. W związku z koniecznością dostosowania Domów Pomocy Społecznej do obowiązujących standardów Unii Europejskiej, przeprowadzono w2004 roku rozbudowę i modernizację pawilonu drugiego (z 1969 roku), zwiększono ilość łazienek oraz zmniejszono liczbę łóżek w poszczególnych sypialniach. Natomiast w 2005 roku przeprowadzono podobną rozbudowę pawilonu pierwszego (powstałego w 1964 roku) […]”.
Budowa pawilonów w Radzyminie znacznie poprawiła warunki bytowe podopiecznych domu. Oba pawilony służą do dziś blisko setce mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Radzyminie, będącego obecnie jednostką organizacyjną Powiatu Wołomińskiego. Na przestrzeni kolejnych lat Sue Ryder i Fundacja jej imienia kontynuowały pomoc dla radzymińskiego DPS. Mało tego, pani Sue Ryder wielokrotnie odwiedzała Radzymin podczas swoich pobytów w Polsce. Jak czytamy na stronie internetowej placówki, DPS jest do dziś „żywym pomnikiem ogromnej miłości wspaniałej, drobnej kobiety do drugiego człowieka naznaczonego cierpieniem, wykluczeniem społecznym i ograniczeniami wynikającymi z niepełnosprawności i choroby”. (Warto na marginesie nadmienić, że oryginalna tablica informacyjna z radzymińskich pawilonów, będąca cenną pamiątką dokumentującą działalność filantropki w Polsce znalazła swoje miejsce w Muzeum Sue Ryder w Warszawie, założonym przez Fundację jej imienia).
Radzymin nie zapomni
„Pamięć o Sue Ryder należy pielęgnować ze względu na zasługi dla najbardziej potrzebujących mieszkańców naszej gminy i powiatu, na jej wielkie serce i poświęcenie całego życia na działalność charytatywną, a także wytrwałość i skuteczność w czynieniu dobra. Sue Ryder jest symbolem najszlachetniejszych wartości” – podkreślono w uzasadnieniu do uchwały Rady Miejskiej w Radzyminie o nadaniu tytułu „Bene Meritus” Fundacji Sue Ryder. Na potrzebę uhonorowania Sue Ryder i przypomnienia jej postaci społeczeństwu Gminy Radzymin zwrócił uwagę p. Tomasz Knecht, mieszkaniec Radzymina, zaś oficjalny wniosek o nadanie przez Radę Miejską wyróżnienia honorowego „Bene Meritus” złożyło Towarzystwo Przyjaciół Radzymina. Gmina Radzymin we współpracy ze Starostwem Powiatowym w Wołominie, Dyrekcją Domu Pomocy Społecznej w Radzyminie i Towarzystwem Przyjaciół Radzymina rozpoczęła już przygotowania do wspólnej uroczystości, upamiętniającej Sue Ryder w 20. rocznicę śmierci. Jednak w związku z narastającą pandemią nastąpiła zmiana planów i termin uroczystości z listopada 2020 r. został przeniesiony na przyszły rok, gdy tylko ustąpi zagrożenie epidemiczne.
Radzyminiak
1/2021