Bardzo często trybunały  są świadkami gorszących processów między krewnymi, prawującymi się o sukcessyą. Udzielamy poniżej przykład postępku zupełnie odmiennego, przytoczonego przez jeden z dzienników porannych.

Joachim Lelewel, sławny profesor historyi w Uniwersytecie Wileńskim, poseł na Sejm i Członek Rządu Narodowego, od lat piętnastu żyje w Bruxelli jak stoik, mieszkając pod strychem i żywiąc się z dochodów które mu dostarczają jego zatrudnienia archeologiczne, numizmatyczne, historyczne i jeograficzne, któreby wyczerpały cierpliwość Benedyktyna, przynoszące mu wszakże zaledwo nagrodę najskromniejszego rzemieślnika.

Prot Lelewel, mający dzieci, posiada w okolicach Warszawy niewielki majątek, w którym sam gospodaruje. Położenie jego jest pośrednie, między miernością a ubóstwem.

Jan Lelewel, najmłodszy z trzech braci, uczony inżynier, pierwszy zapłacił dług naturze. Jan był kawalerem równie jak Joachim. Zgodnie z Protem, Jan miał w razie śmierci oszczędności swe zapisać Joachimowi. Przeczucie się sprawdziło. Oszczędność Jana wynosiła 8,560 fr. złożonych w jednym banku Berneńskim, które on zbierał przez lat 12, wykonywując bardzo ważne prace w Kantonie Berneńskim, stanowiące cały system drożny 5ciu kantonów.

Objąwszy dziedzictwo po bracie, Joachim Lelewel rozdziela go na dwie części: jedna 8,000 fr., druga 560. 8,000 fr. przeznacza na synowców i synowice, sobie zatrzymuje tylko 560 fr., i to jako awans na wydanie Historyi Geografii starożytnej i nowożytnej, nad którą pracuje od lat dziesięciu i do której więcej jak sto mapp sam dorobił.

Dziennik Narodowy
T. 7, 1847, nr 323

 100 odsłon,  4 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.