Kilka dni temu odebraliśmy parę listów z Powiatu Stanisławowskiego, donoszących o straszliwej burzy, huraganie z gradem i ulewą, który dnia 7 (19) czerwca r. b. o godzinie południowej zniszczył kilkanaście wsi i folwarków. Dziś sprawdziwszy te wiadomości w urzędowem źródle, przekonaliśmy się o niezmiernych szkodach, jakie ta burza gradowa z wichrem okropnym zrządziła. Wszystkie niemal włości leżące na pasie od miasteczka Stanisławowa pod Kamieńczyk miasteczko, w powiecie Stanisławowskim, na przestrzeni blisko pięciu mil geograficznych, w kierunku południowo-zachodnim, od traktu Brzesko-Litewskiego ku Bugowi, zupełnie zniszczone zostały, to jest, że wszystkie w nich zasiewy ozime poszły w niwecz, przybite gradem i z ziemią zmieszane, tak, iż nawet słomy zebrać się nie da.

Głównie klęsce tej uległy wsie następujące: Międzyleś, Szczepanek, Jaźwie, Kobiel, Miąsse, Łysobyki, Cygów, Wólka Dąbrowiecka, Wola Cygowska, Chojny, Probostwo Poświętne, Tłuszcz i osada Wywłoka. W tych wszystkich nomenklaturach grad i straszliwa ulewa stłukły zboże zupełnie; prócz tego kartofle, kapusty, buraki, słowem wszelkie ogrodowizny z kretesem powybijane zostały, a nawet łąki zniszczone. W niektórych miejscach wicher tak się rozszalał, że poobalał budynki, np. w Międzylesiu zburzył holendernią, cztery domy włościańskie i trzy stodoły; w Szczepanku sześć domów i stodół sześć włościańskich oraz dwie holendernie.

Orkan najsrożej dokazywał we wsi Miąsem, gdzie obalił 6 domów mieszkalnych i 21 stodół, obór i innych budowli gospodarskich 12, bydła dworskiego zabił sztuk 4 a 5 pokaleczył śmiertelnie. Również mocno ucierpiały wsie: Wola Cygowska, Cygów, Chrzęsne i inne. Złowrogi ten huragan szalonym pędem przebiegł to szerokie pole zniszczenia, bo zaledwie dziesięć minut minęło, a wszystkie te piękne niwy, bujnym okryte plonem, znikły stratowane pochodem tego niszczyciela, zbite z błotem i piaskiem zmieszane, czernią się teraz daleko brunatnym szlakiem — ogrody jakby je umyślnie powyrywano, łąki powalcowane; drzewa i lasy, co pędowi rozhukanego burzyciela stawiały czoła, jak lekkie źdźbła trawki legły pod olbrzymim jego naciskiem.

Okropna to klęska dla tej okolicy Stanisławowskiego Powiatu, tym bardziej dotkliwą jest i będzie dla jego wiejskich mieszkańców, że zeszłoroczny nieurodzaj, za nadto ciężka i długa zima, w wielkim już niedostatku postawiły ich a na przednówku i głód zaczął do ich wrót kołatać. Spieszna i skuteczna pomoc ze strony dobrotliwego i troskliwego Rządu, tak w produktach do życia — w zaliczeniach na zasiewy i pożyczkach a nawet darowiźnie, jak niemniej wydawanie na kredyt mąki i kaszy z magazynów wojskowych, samym właścicielom ziemskim i włościanom — zapobiegły rozszerzeniu się klęski głodowej na większe rozmiary. Czują to mieszkańcy od zatraty i najokropniejszej śmierci wybawieni, i z wdzięcznością błogosławią wszystkim,co im udzielili tę pomoc dobroczynną a tak konieczną.

W takim stanie rzeczy, teraźniejsze żniwa były jedyną i ostatnią nadzieją właścicieli ziemskich i włościan; że zaś spodziewane te plony po większej części całkiem są zniszczone, a właściciele dóbr, sami klęską zrujnowani, nie będą mogli, mimo najszczerszych chęci, przyjść w pomoc do nędzy przywiedzionym włościanom swoim, potrzeba wiec znowu będzie nadzwyczajnych środków dla wydźwignięcia ich z ostatecznej niedoli, których dobrotliwy Rząd, jak poprzednio już, tak i teraz nakazać nie zaniedba.

Gazeta Warszawska
3 lipca 1856, nr 170

 313 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.