
Z osady Wołomin. Mieszkańcy osady wołomińskiej od kilku tygodni z wielkiem upragnieniem oczekiwali deszczu, który nareszcie spadł tak ulewnie, że wszystkie niżej położone ulice wołomińskie były zatopione przez całą dobę. Woda zalała skład niegaszonego wapna A. Krygiera, co spowodowało pożar drewnianych budynków. Dzięki energicznej działalności miejscowej ochotniczej straży ogniowej, pożar umiejscowiono.
W niedzielę, dnia 18, odbył się ogólny przegląd straży i narzędzi ratunkowych, których wartość oceniono na 4,000 rb. Straż wołomińska, nie mając własnej siedziby, korzysta z pomieszczenia, udzielonego przez prezesa straży, p. H. Wojciechowskiego. Lokal ten, atoli z powodu zwiększania się liczby członków straży, oraz ze względu na potrzebę skompletowania taboru pożarnego, jest już za szczupły, zarząd więc zamierza otworzyć własną siedzibę i w tym celu w niedzielę, dnia 18 b. m., urządziła loteryę fantową, z której dochód będzie użyty na zamierzoną budowę odpowiedniej strażnicy pożarnej.
Strażak
R. 12, 1912, № 8