
Jadów, kiedyś miasteczko, obecnie zamienione na osadę, posiada kościół nowo postawiony staraniem i z inicyatywy b. proboszcza ks. Kazimierza Brzozowskiego, obecnie wewnątrz do zupełnego porządku doprowadzony przez teraźniejszego proboszcza ks. Stanisława Skowrońskiego. Lud tutejszy, dobrego i łagodnego usposobienia, do oświaty jednak nie bardzo się gamie i włościan piśmiennych bardzo mała jest liczba.
W samym Jadowie mamy sąd gminny, kancelaryę gminną, aptekę i doktora. W roku zeszłym mieliśmy tu sporo ludzi inteligentniejszych, oficyalistów zarządu dóbr Jadów, należących do hr. Zdzisława Zamojskiego, ale w lipcu zarząd ten przeniesiono do Łochowa, na czem Jadów stracił dużo. Ludność Jadowa składa się bowiem przeważnie z żydów w rękach których handel i… losy chrześcian spoczywają. Żydki eksploatują naturalnie zawzięcie każdego, drożyzna niesłychana, funt czegoś, co się mięsem podług nich nazywa a składa z żył i kości, (biją przeważnie krowy stare), kosztuje 10 kop., warzywa żadnego, nawet w lecie dostać nie sposób.
Skutkiem wylewu rzeki Liwca, most na takowej nareperowany w zeszłym roku na późnej jesieni — zerwany został znowu skutkiem rozlewów wiosennych, chcąc się więc dostać do Warszawy, potrzeba jechać na stacyę Tłuszcz lub też piechotą, plantem kolejnym docierać do Łochowa około 6-ciu wiorst.
Do miasta powiatowego Radzymina mamy wiorst 32, drogą, która nazywa się szosą, ale w rzeczywistości jest drogą, na której szosy około 5-ciu wiorst, a reszta topiel i bagna. W ogóle wszystkie drogi, w najokropniejszym są stanie. W suszę — piaski i doły — w mokry czas najokrutniejsze trzęsawice. Mosty dziurawe prawie zawsze.
W nadzwyczajne wypadki okolica nasza dosyć obfituje. Niedawno np. aresztowano jednego ze znanych złodziei trudniących się przeważnie kradzieżą koni, niejakiego Szulca. Tego otóż Szulca, gdy odstawiano do powiatu, napadli okradani włościanie i bili dotąd, dopóki na śmierć nie zabili. W lutym pozbawił się życia wystrzałem z rewolweru, powszechnie szanowany dla swej prawości, a sędziwy, bo przeszło 70-cio letni obywatel, a znowu w drugi dzień świąt przybyły do Jadowa, do znajomych, były nauczyciel szkółki elementarnej w Jadowie, Feliks Janeczko, ostatnio nauczyciel szkółki w Brochowie pod Warszawą, wyszedłszy po południu na spacer w towarzystwie kilku osób na łąki pod Jadowem, zabił się wystrzałem z rewolweru w usta skierowanym. Jako przyczynę samobójstwa podają cierpienie umysłowe. J… liczył lat 27, wdowiec, pozostawił synka 6-cio letniego, bez najmniejszego funduszu i opieki!…
Życie towarzyskie składające się z kilku zaledwie domów familijnych, dzieli się na tyle koteryj, wiele jest tych familij, a szkoda ztąd wielka ogólna.
Domy w Jadowie przeważnie wszystko drewniane, skupione w rynku, zamieszkałe przez liczne rodziny żydowskie i widocznie palec Boży czuwa tylko nad nami, chroniąc od pożaru, który do szczętu mógłby zniszczyć wszystko, tern bardziej, że narzędzia ogniowe są w najopłakańszym stanie i zupełnie niezdatne do jakiegokolwiek użytku. Parę osób nosiło się z myślą zorganizowania straży ogniowej, lecz zamiary ich spełzły na niczem i rozbiły się o obojętność tych, którzy wpływem swoim mogli i powinni właśnie byli poprzeć myśl tak dobrą. Jednem słowem każdy projekt, każda myśl dążąca do lepszego, rozbija się o puklerz obojętności tych, którzy przodować w dobrem powinni.
Dziennik dla Wszystkich i Anonsowy
R. 7, 1889, nr 98