Grono osób dobrej woli, wespół ze Stowarzyszeniem weteranów, wezwało społeczeństwo za pośrednictwem gazet do złożenia hołdu poległym w walkach z naporem bolszewików, przez wzięcie udziału w rocznicę d. 14 sierpnia w uroczystości u mogiły bratniej na polach wsi Ossowa. Prawie wszystkie osoby, które pośpieszyły na wezwanie, wyjechały rannym pociągiem z dworca wileńskiego do przystanku Zielonka. Zebrało się kilkaset osób różnej płci, wieku, różnych stanowisk. Były i dzieci, prowadzone przez odczuwających ważność chwili dobrych rodziców. Kilkukilometrową przestrzeń, dzielącą Zielonkę od miejsca walki pod Ossowem, przebyto wspólnie nader pomyślnie, bo cała droga prowadziła wśród pól, łąk i drzew nad brzegiem ruczaju. Ranny deszczyk sprawił, że nie było kurzu, ani spiekoty.

Bratnia mogiła, w której spoczywa 92 mężnych obrońców Warszawy, stanowi czworobok, długości 30 metrów, szerokości 20 metrów, czyli zajmuje przestrzeń mniej więcej 500 metrów kwadratowych; otoczona jest płotem ze słupków i drutu kolczastego. W pośrodku wznosi się duży drewniany krzyż, typu krzyżów przydrożnych. Cała przestrzeń mogiły zajęta jest przez poszczególne mogiłki, nad któremi wzniesiono 20 drewnianych małych krzyżów. Tylko siedem nazwisk na krzyżach wymieniono, pozostałe są bezimienne. Oto napisy na krzyżach: szeregowiec Antoni Puścian; szeregowiec Zygmunt Czaplicki, 38 p. p.; sierżant Michalak; Mieczysław Kubala, profesor gimnazjum im. Staszica, podpor. W. P. 23 p. p. II baonu, 6 komp., urodzony 10 sierpnia 1889 r.; Jan Krasiński, lat 24, ochotnik 236 p. p.; Michał Katelbach. lat 28, ochotnik szer. 236 p. p .; ochotnik Jan Gralak, lat 34. Obok czterowiersz dojmujący:

„Zgasłeś mężu w młodym wieku,
z tobą szczęścia uleciały,
Tylko boleść i łza w oku
Mnie i dzieciom pozostały.”

Poniżej prośba rodziny o westchnienie do Boga.

Powyższe nazwiska mężnych obrońców dane zostały przez władzę wojskową. Niewątpliwie znajdą się w następstwie i napisy z nazwiskami innych obrońców, gdy rodziny poległych przedstawią świadectwa o padłych na tem miejscu ich synów, braci, mężów lub ojców.

Okoliczna ludność umaiła groby kwiatami, za co należy się jej uznanie. Bratnią mogiłę otoczyła płotem, okryła darnią i zaopatrzyła w krzyże, słowem zabezpieczyła od doraźnego zniszczenia sekcja wojskowa opieki nad grobami. Zabezpieczenia tego dokonano dopiero w ostatnim czasie wskutek starań i domagań się grona osób dobrej woli, które patrzyły na zupełne zniszczenie mogiły i na wałęsające się po niej psy i gadzinę polną. To zacne grono stanowią: pp. Wanda z Korzonów Konradowa Prószyńska, Walenty Szczucki, Wincenty Krasiński i por. Józef Gorbaczewski.

Na uroczystości d. 14 sierpnia zarząd budownictwa wojskowego poligonu w Rembertowie przysłał ołtarz specjalnej konstrukcji drewnianej, który na czas uroczystości ustawiono wpośrodku mogiły obok wielkiego krzyża. Przy tyra ołtarzu o g. 11-ej przed poł. odprawił mszę św. ks. Litwiński, kapelan miejscowy. Po nabożeństwie poczęły się przemówienia. W imieniu zarządu m. st. Warszawy złożył hołd naszemu żołnierzowi dr. Franciszek Kowalski, ławnik miejski, w imieniu Stowarzyszenia robotników chrześcijańskich takiż hołd złożył prezes Stowarzyszenia, p. Czyżewski, w imieniu Straży obywatelskiej mówił p. Stanisław Kijeński, który wezwał nader licznie zebranych włościan okolicznych do opiekowania się bratnią mogiłą i strzeżenia jej, jak świętości przed zniszczeniem, w imieniu weteranów przemówił p. Kwiatkowski. W imienia zjednoczenia stowarzyszeń polskich i w imieniu Towarzystwa wioślarzy przemówił hr. Adam Zamoyski, który następnie, wespół z p. Thonnesem złożył na mogile dwa piękne wieńce z kwiatów od tych dwóch instytucji. Ławnik Kozłowski złożył na mogile wieniec od zarządu m. st. Warszawy.

Na uroczystości przybyła z Warszawy delegacja od zarządu m. Warszawy, złożona z dr. Kowalskiego, ławnika Kozłowskiego i naczelnika Kłossowskiego, delegacja od wioślarzy, od straży obywatelskiej i od weteranów. Było też kilku sokołów.

Uroczystość zakończyła się około godz. 1-ej po południu. Uczestnicy powrócili do Warszawy pociągiem kolei z przystanku Zielonka. Pewna część powracała końmi do Warszawy.

Bratnią mogiłą pod Ossowem należy się specjalnie zaopiekować. Okoliczna ludność tej opieki nie da. Doprowadzenie do porządku mogiły zawdzięcza się staraniom wyżej wymienionych czterech osób, które nie rozporządzają przecież środkami, koniecznemi do zarządzenia stałego nadzoru nad mogiłą. Delegacja zarządu miasta widziała mogiłę i przekonała się, że urządzenie jej jest tymczasowe, nie chroniące od zniszczenia. Ufać należy, że delegacja ta będzie musiała skłonić należyte czynniki do stałego zaopiekowania się mogiłą stanowiącą miejsce spoczynku kwiatu naszej młodzieży, po bohatersku broniącej nas od nawały wroga.

Takiej stałej opieki nad zachowaniem mogiły w bezpieczeństwie wymaga poczucie godności narodowej.

Kurjer Warszawski
wydanie wieczorne
R. 101, 1921, nr 224

 51 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.