W związku z artykułem pt. „Zabierzcie — jeśli macie czym” zamieszczonym w „Życiu” i poruszającym m. in. sprawę zaniedbanej cegielni Pustelnik, otrzymaliśmy następujący list:

„Szanowna Redakcjo! Spółdzielnia Usług Technicznych „Technoplan“, w której pracuję, otrzymała zlecenie na wykonanie dokumentacji rozbudowy cegielni w Pustelniku. Było to w roku 1952. Przeprowadzone badania geologiczne wykazały, potwierdzając zresztą dotychczasową praktykę, że surowiec w Pustelniku jest pierwszorzędny i nadaje się do produkcji wyrobów cienkościennych: pustaków, dachówki, sączków itd. Potwierdziły to również badania Zakładu Gleboznawstwa Politechniki Warszawskiej. Obecny stan zakładu jest poniżej wszelkiej krytyki. Praca robotników mało wydajna i ciężka.

Wiercenia wykazały, że surowiec starczy na ponad 40 lat produkcji. Projekt odbudowy przewidywał więc zupełne unowocześnienie zakładu. Projekt wstępny odbudowy Pustelnika wraz z całą dokumentacją leży od 17 października 1953 r. na półkach archiwum inwestora (Warszawskich Zakładów Terenowego Przemysłu Materiałów Budowianych), gdyż brak jest decyzji potwierdzającej. Inwestor nie może dogadać się z Centralnym Urzędem Geologii w sprawie ustalenia ilości i jakości surowca. Laboratorium inwestora w Pruszkowie, wbrew praktyce i wynikom podanym przez Politechnikę Warszawską, twierdzi, że glina jest niedobra, że wytrzymałość jej wynosi 40 kg na cm kw. (Politechnika podawała wytrzymałość — 160). Wobec tego Komisja Oceny Projektów Inwestycyjnych Ministerstwa Przemysłu Drobnego poleciła laboratorium pruszkowskiemu powtórne zbadanie sprawy. Do dziś jednak brak jest odpowiedzi, nikt nie wykazuje zainteresowania sprawą, podczas gdy cegielnia podupada coraz bardziej”.

Inż. Bogdan Szałwiński
Generalny Projektant Spółdzielni Usług Techniczn. „Technoplan”

Zwróciliśmy się do dyrektora Centralnego Zarządu Przemysłu Terenowego Materiałów Budowlanych — ob. Woźniakiewicza z prośbą o wyjaśnienia. Okazało się, że w spraw ie Pustelnika istnieją dwa projekty: inż. Szałwińskiego — całkowitej przebudowy zakładu, oraz drugi, mniej „radykalny”, bo przewidujący przebudowę rozłożoną na kilka lat bez przerywania produkcji. Decyzja i wybór zależą od ostatecznych wyników badań geologicznych, te zaś jak wiadomo. wciąż jeszcze nie są opracowywane.

— Każda decyzja — mówi dyr. Woźniakiewicz — jest lepsza niż to czekanie bez końca. Niestety, nie jestem w stanie wpłynąć na laboratorium w Pruszkowie, gdyż formalnie „podlega” ono Warszawskiej WRN i Departamentowi Inwestycji Ministerstwa Przemysłu Drobnego i Rzemiosła. Departament ten zaś nie wykazuje wielkiej energii w całej sprawie.

Rozumiemy ostrożność, z jaką przystępuje się do postanowień o inwestycji w Pustelniku — zbyt pochopna decyzja nie poparta odpowiednią dokumentacją geologiczną może dać w rezultacie opłakane skutki. Ostrożność ta jednak nie może przecież przeradzać się w wyczekiwanie bez końca.

H. Krall

Życie Warszawy
R. 12, 1955 nr 268=3751 (10 XI)

 62 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.