
Świeżo byłam świadkiem takiego nowego a pięknego objawu. Oto w przejeździe z Białegostoku do Warszawy, na stacji Tłuszcz, dnia 1 lipca byłam świadkiem uroczystego pożegnania, zgotowanego przez ludność wiejską pow. radzymińskiego młodzieży idącej do wojska. Wielka gromada ludu, wraz z orkiestrą wiejską ze wsi Jasienicy, odprowadziła na stację swoich rekrutów. Chłopcy żegnani uroczyście mieli tęgie miny, a przedstawiali dorodny fizycznie materjał żołnierski, mieli postawę tak dobrą, że oczy oficerów przejezdnych przyglądających się z zajęciem z okien wagonu tej manifestacji, mówiły wyraźnie: „co za tęgi żołnierz będzie z tych chłopców”. A oni, Czując się bohaterami chwili, jaśni wyrazem radości, w czapkach przystrojonych pękami ponsowych róż, rozmawiali z ożywieniem, zamieniali ostatnie uściski z rodzicami i z rodzeństwem, a gdy pociąg ruszył, buchnęły z ich piersi słowa pieśni potężnej jak ślubowanie rycerskie: „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”; I tak, przy dźwiękach muzyki koleżeńskiej, w blaskach letniego słońca, strojni w ponsowe róże, ten symbol krwi ofiarnej i zasługi dostojnej z tej krwi rodzącej się, z poważną pieśnią na młodych wargach, szli radośnie w nowe życie. Ruszył pociąg wiozący przyszłych żołnierzy-obywateli, żegnany cichą łzą matek, przyśpieszonem biciem serc dziewczęcych, unosząc na pole chwały tych, co od wieków żywić i bronić polskich niw nie przestali.
Stefanja Bojarska
Drużyna – organ młodzieży wiejskiej
R.6, 1919, № 30