
Nic nie może więcej ucieszyć przyjaciela przyrody nad to, gdy ujrzy owoc swej pracy. Radosnem okiem spogląda rolnik na niwę, bujnym i dorodnym kłosem powiewającą, którą sam zasiewał, a nasz Kochanowski, pełen cnotliwej pokory, z szlachetną jednak dumą, opierał szronem osrebrzoną głowę o pień lipy w Czarnolesie, którą własnemi rękami zasadził. Czyliż więc Przyjaciele sztuk i przemysłu, nie ucieszą się wieścią, o coraz większem zamiłowaniu naszego kraju Obywateli, do fabryk i zakładów, które dostarczyć mogą zasoby, do uprzyjemnienia i wygody życia, nie oglądając się na obcych, aby nas podobnemi jak dotąd zasilali. Pominąwszy nieprzeliczone warsztaty, które pod błogim Rządem NAJJAŚNIEJSZEGO PANA zakwitły, zasługuje na wspomnienie fabryka zduńska w Radzyminie. Administracja dóbr tych uczyniła w Styczniu podobno w 12tym N-rze Kurjerka, skromne o głoszenie, iż wyrabia piękne, i czystej glazury kafle, i że takowe przy wczesnych zamówieniach, czyli obstalunkach, o 10 procent niżej od cen Warszawskich dostarczyć może: niebawem we dwa dni później jeden z łaskawych Obywateli Warszawskich potrzebując wygodnego i ozdobnego pieca, a lubiący ciepło, podał zdrową radę, ażeby Administracja Radzymina, na pokaz kilka sztuk swoich wyrobów, tu nam do Warszawy przez komis przysłała. Gdy i mnie do mojej murowanki co zamierzyłem wyrestaurować, potrzebnym był piecyk zgrabny a dokładny, nic mogąc się doczekać skutku przyjacielskiego doradzcy, odżałowałem parę godzin czasu, i dobiegłem do tego jak go można nazwać Przedmieścia Warszawskiego; nie żałuję bynajmniej mojej wycieczki.
Przejrzawszy magazyn wyrobów zduńskiej fabryki Radzymina, jako krajowiec z chlubą wyznać muszę, iż com widział, przeszło moje oczekiwanie. Wysokie piramidy śnieżnej białości i gładkiej powierzchni kafli większego formatu, od 18 do 20 groszy za sztukę, stały szeregiem pod ścianą; obok nich kształtne kwadratele na okrągłe piece od 10 do 11 gr. sztuka, ułożone w stosy, czyniły trudny wybór amatorowi podobnych mebli salonowych; tam znów z kącika z różową i modrą glazurą wyglądały skromnie tańszej ceny tafle; o piedestał tych wież glinianych, oparte były kilkanaście ażur wyrabianych ozdób kominkowych; na środku w zgrabnym nieładzie leżały kupy doniczek i wazonów z podstawkami, od najmniejszej aż do garcowej objętości, czekając flory, aby niemi przybrała dzieci swe bławatne; w słojach zaś na miód, w dzbanach na różne ciecze, i do preparatów chemicznych użyć się dających, nierównie w obszernych na nabiał misach, jak szklanne dzwoneczki grzechotały za podniesieniem; liczne tuziny fajek po gr. 8 sztuka, nakształt naszych po złotemu porcelanek, a wśród tych mnogich drobiazgów, dumnie odznaczały się snycerską robotą okazałe wazy, do użycia na okrągłe piece, albo na filary ogrodowe.
Gdym zapytał Majstra, dla czego dotąd nie słuchał dorady z 15go Nru Kurjerka, zaprowadził mnie do pracowni, i pokazał kilka paradnych z gustem, wykończonych kominków, z czterech sztuk na kilka łokci długich, składających się, ale jeszcze niewypalonych; także wielką ilość ośmiokątnej posadzki, która polewana różnokolorowo, walczyć będzie mogła prawie z marmurem; nareszcie cegłę wygiętą do garnirowania klombów, i tłómaczył się, że gdy te przygotowane wyroby ukończy, to nie zaniedba niebawem poszczycić się niemi przed Publicznością stolicy. Dodał także przytem że gdy Dziedzic miasta Radzymina, nie żałuje nakładów, i wspiera z zapałem ten zakład, to się spodziewa, iż zdoła wkrótce zaspokoić z zadowoleniem oczekiwanie każdego obstalującego.
Ucieszony taką niespodzianką zastania w pobliżu naszego miasta potrzebnych wielce a tanich pieców, obstalowałem parę; a Wam co to oględniejsi, życzę: abyście idąc za moim przykładem, nie czekali na jesień i dokuczliwe przymrozki, ale zawczasu zamawiali sobie piękności i wygody salonowe, przez co i to skorzystacie że doskonalszy i za pomierną cenę towar otrzymać będziecie mogli.
N.
Kurjer Warszawski
1850, nr 119