
Walki polsko-bolszewickie o Warszawę zespoliły się niejako z przedstawicielstwem Stolicy Apostolskiej w Polsce. Obecny Ojciec św. pozostając podczas walk sierpniowych 1920 roku w Warszawie modlitwami i słowami otuchy zachęcał naród i jego wojsko do walki, wierząc w zwycięstwo dobrej sprawy. Następca Ojca św. Piusa XI na stanowisku Nuncjusza i zarazem Jego Dostojny Przedstawiciel, J. E. ks. Arcybiskup F. Marmaggi, uważał za obowiązek jako przedstawiciel Stolicy Apostolskiej i potrzebę swego serca odwiedzić groby bohaterów w Radzyminie w dziesiątą rocznicę „Cudu nad Wisłą”.
Stosowne do zapowiedzi przybył J. E. ks. Nuncjusz do Radzymina o godz. 6 po poł. 15 sierpnia na cmentarz wojskowy. Zaraz na wstępie powitany został przez prezesa Zw. Inwalidów Polskich, którego J. E. ks. Nuncjusz uściskał, przedstawicieli wojskowości, starostę i szereg delegacyj organizacyj społcznych. Na cmentarzu J. E. ks. Nuncjusza powitał po łacinie proboszcz radzymiński, ks. kan. Kobyliński otoczony miejscowem duchowieństwem. Po tych powitaniach J. E. ks. Nuncjusz ubrał się w szały kościelne i odprawił modły za dusze bohaterów z pod Radzymina. W nastroju poważnym wielkie rzesze zebranych szły za J. E. ks. Nuncjuszem w orszaku żałobnym odmawiając modlitwę za umarłych.
Pod kapliczką na cmentarzu wojskowym Dostojny Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej w Polsce wygłosił następujące przemówienie po francusku, a następnie przetłumaczone na język polski przez ks. dr. S. Grelewskiego:
— Na tem cichem polu cmentarza historycznego w obecności tych świętych grobów leżą najpiękniejsze kwiaty młodzieży polskiej, nasze dusze przeniknione są do głębi trzema myślami wzniosłemi i świętem. Posłuchajmy w tym momencie tak uroczystym, głosu wiary i Ojczyzny. Pierwsza myśl to podziw, dla tych walecznych żołnierzy, którzy byli cudem dla całego świata przez swą odwagę w momencie decydującym dla narodu polskiego. Druga myśl, to wdzięczność dla tej krwi ofiarnej, która niejako odkupiła Ojczyznę i jej wolność. Trzecie uczucie, to hołd wobec wyroków Opatrzności i dobroci bożej, która sprawiła, że zbawienie waszej Ojczyzny nastąpiło za pośrednictwem Najświętszej Marji Panny, Królowej Korony Polskiej, właściwej twórczyni „Cudu nad Wisłą”.
Pochylajmy nasze czoła przed temi grobami, które kryją tyle miłości, tyle życia i które mówią o wielkiej cnocie obywatelskiej i wojskowej narodu polskiego. Padnijmy na kolana i módlmy się: Pokój i chwała dla zmarłych bohaterów, pozdrowienie i pomyślność dla żyjących, cześć i szczęście dla Polski.
Zakończywszy przemówienie J. E. ks. Nuncjusz udał się do kapliczki cmentarnej i chwilkę modlił się przed ołtarzem Matki Boskiej Częstochowskiej.
Żegnany bardzo czule przez zebraną ludność, powoli, poprzez cisnące się tłumy, opuszczał J. E. ks. Nuncjusz cmentarz wojskowy. Przy bramie jeszcze raz dziękował za odwiedzenie grobów Dostojnemu Gościowi prezes inwalidów wojennych i przedstawiciel pierwszego pułku łączności J. E. ks. Nuncjusz odezwał się do tego młodego oficera: — W twej osobie błogosławię wszystkich bohaterskich żołnierzy Polski odrodzonej. A odjeżdżając wzniósł okrzyk: „Niech żyje Polska katolicka”. Cały tłum zebranych na to odpowiedział: „Niech żyje Ojciec Święty i jego przedstawiciel Nuncjusz”.
Cała krótka uroczystość nosiła charakter niezwykle podniosły. Wszystkich serca łączyła gorąca modlitwa za tych, którzy walczyli za Polskę, przedmurze chrześcijaństwa
Prawo rolnika
1930 nr 34