Ci, co pamiętają przedwojenny Huragan, wspominają ze łzą w oku  jego wspaniałą młodzież, która w zorganizowanym szyku, razem – dziewczęta i chłopcy, ze śpiewem pod batutą Anatoliusza Zielińskiego wracała do domu po skończonym treningu z dalekiego boiska pod lasem Nasfetera. Był to sympatyczny zwyczaj przedwojennej młodzieży, akceptowany przez wszystkich mieszkańców Wołomina, niezależnie od wieku i wykształcenia. Prezes Stanisław Lange posiadający gospodarstwo ogrodnicze przy drodze z boiska do miasta czekał przy swojej posiadłości z koszem smakowitych owoców i częstował tymi przysmakami wracającą z treningu młodzież.Czytaj dalej

Sprawa grupy żydowskiej i początek roku 1944

We wrześniu 1943 roku Niemcy wymordowali w gajówce wsi Krawcowizna grupę partyzancką Żydów, Polaków i Rosjan w liczbie 17 osób. W grupie było kilka kobiet. W tym dniu, wczesnym popołudniem wróciłem do domu z jednej ze swoich licznych wędrówek po terenie w sprawach organizacji. W domu zastałem młodego, obcego mężczyznę lat około 25. Był niski, krępy, silnie zbudowany. Widać było, że to obcy, nikt z najbliższej okolicy. Siedział swobodnie i popijał mleko, którym nasza matka go poczęstowała i zagryzał chlebem. Mówił dużo i otwarcie o wojnie, okupacji i Niemcach. Nie ukrywał swojego wrogiego stosunku do okupanta. Pomyślałem – donosiciel, partyzant czy też prowokator? Wkrótce odszedł.Czytaj dalej

Przyjęcie zrzutu i próba zamachu na bestialskiego Steina

W marcu 1944 r. zostaliśmy powiadomieni, że na terenie naszego Ośrodka zostanie dokonany lotniczy zrzut broni i amunicji. Część obszaru państwa włoskiego była już pod kontrolą aliantów i stamtąd samoloty przylatywały nocami nad wcześniej ustalone tereny i dokonywały zrzutów. Miejsce zrzutu na terenie naszego ośrodka ustalałem osobiście wcześniej w 1942 roku gdy przez krótki okres pełniłem obowiązki zastępcy komendanta Ośrodka. Z chwilą otrzymania informacji o zamierzonym zrzucie na naszym terenie został zarządzony tzw. okres oczekiwania. Polegało to na tym, że wyznaczony do odbioru i osłony zrzutu oddział przebywał w stałym pogotowiu, a równocześnie prowadzony był w określonych godzinach nasłuch radiowy audycji z Londynu.Czytaj dalej

Wyznania wojenne

Był już koniec listopada 1942 r. gdy postanowiłem dokonać likwidacji agenta gestapo na terenie placówki Jadów. Miejscowi ludzie z AK do których otrzymałem kontakt, bali się wyjść na ulicę ze mną żeby pokazać agenta. Był on zatrudniony w miejscowej fabryce zbrojeniowej pilnowanej przez żołnierzy niemieckich. Skazany zginął o zmroku na ulicy przed bramą fabryki. W akcji uczestniczył ze mną tylko jeden żołnierz AK. Był nim Henryk Puchała „Twardy”. Nad ranem przygnębiony powróciłem do domu. To było straszne uczucie.Czytaj dalej

Kedyw Obwodu przeprowadził też szereg akcji na volksdeutschów i zdrajców narodu, współpracujących z okupantem. Tak więc 4 grudnia 1943 r. w Jadowie zlikwidowany został konfident gestapo Piotr Grabski. Nie powiodła się natomiast akcja na administratora gorzelni i folwarku w Paulinowie, majątku ziemskim Sterdyń, należącym przed wojną do Krasińskich. 6 grudnia 1943 r. ppor. Stanisław Oleksiak “Wichura” wraz z 5 żołnierzami wmieszał się w grupę robotników pracujących na folwarku. Gdy nadjechał bryczką z czteroosobową eskortą zdrajca Eugeniusz Sulerzycki, “Wichura” wskoczył z pistoletem na stopień pojazdu. Sulerzycki miał jednak szybszy refleks i strzelił pierwszy, trafiając w pierś “Wichurę”. Oleksiak zginął na miejscu, patrol Kedywu po krótkiej strzelaninie z eskortą Sulerzyckiego wycofał się z majątku. Wystraszeni nagłą strzelaniną robotnicy rozbiegli się w różne strony.Czytaj dalej

Na przełomie 1942 i 1943 r. w Armii Krajowej powstał Kedyw, tj. Kierownictwo Dywersji, stanowiące oddzielny pion organizacyjny. Celem Kedywu było prowadzenie bieżącej walki z okupantem niemieckim. W skład jego weszły działający od 1940 r. Związek Odwetu, “Wachlarz”, prowadzący dotąd działania dywersyjne i wywiadowcze na wschód od przedwojennej granicy II Rzeczypospolitej i Organizacja Specjalnych Akcji Bojowych “Osa”. Formalnie Kedyw został powołany do życia 22 stycznia 1943 r.Czytaj dalej

Otto Schussler

Oddziały zbrojne Obwodu wołomińskiego prowadziły nie tylko dywersję i sabotaż, ale podejmowały również bardzo śmiałe i ryzykowne akcje mające na celu likwidację groźnych funkcjonariuszy niemieckich, którzy mieli na swoim sumieniu wiele istnień ludzkich i wysyłek na przymusowe roboty do Niemiec. Taka właśnie akcja miała miejsce w Wołominie w 1943 roku, kiedy to w Biuletynie Informacyjnym nr 15/170 został zamieszczony komunikat “Zginął znany łajdak, kierownik Arbeitsamtu w Wołominie”. Mowa oczywiście o Otto Schusslerze, którego nazywano “Ogórkiem”.Czytaj dalej

Jak wcześniej wspomniałam, polskie państwo podziemne to była bardzo rozbudowana i prężnie działająca machina do walki z niemieckim najeźdźcą. Obok wymienionych wcześniej referatów, istniały jeszcze inne, które spełniały bardzo ważne a wręcz niezbędne zadania bojowe. Referat lotnictwa, oznaczony literą “F”, kierowany był przez kapitana Bagińskiego. Jego zadaniem było utrzymanie u nielicznych w Obwodzie przedstawicieli tej broni właściwego poziomu i aktualnej wiedzy o niej, a także przekazywanie jej kompendium żołnierzom piechoty, przewidywanym do wykorzystania w momencie zbrojnego powstania, którego scenariusz zakładał intensywne alianckie wspierające operacje lotnicze. Przeprowadzono zatem szczegółowy wywiad dotyczący m.in. budowanego w Zawiszynie koło Jadowa niemieckiego lotniska w aspekcie możliwości jego opanowania i przygotowano w tym celu również personel obsługi naziemnej.Czytaj dalej

Akcje o charakterze dywersyjno-bojowym przeciwko okupantowi prowadziły grupy bojowe organizowane w 1942 r. Grupa z Wołomina liczyła około 30 ludzi. Dowodził nią podporucznik Alfons Małkowski “Amon”, który sam brał udział w wielu akcjach. Jego zastępcą był ppor. Roman Gębicki “Leszek”. Druga grupa licząca około 15 osób, zorganizowana była w placówce Ręczaje. Dowodził nią sierżant Kazimierz Zieliński. Uczestnicy tej grupy wywodzili się z przesiedleńców, przeważnie z Pomorza i mieszkali we wsiach Czubajowizna i Nadbiel. Przybyli oni na miejsce kolonistów niemieckich wysiedlonych do Rzeszy. Kilku członków grupy znało bardzo dobrze język niemiecki, co w znacznym stopniu ułatwiało przeprowadzanie wszelkich możliwych akcji. Dysponowali oni mundurami żandarmów i policji, w których parę razy występowali. Trzecia grupa mieściła się w Zagościńcu i liczyła około 12 osób. Dowodził nią starszy podchorąży Roman Kosieradzki “Rom”, a zastępcą był Piotr Matusiak “Sowa”.Czytaj dalej

Pierwsza – nie licząc jednego opracowania z lat osiemdziesiątych – publikacja całościowo opisująca historię Narodowych Sił Zbrojnych, a przy tym niezwykle ciekawa książka, która odsłania zapomnianą kartę polskiej historii i jednocześnie ją odkłamuje. Młody autor książki, Michał Gniadek-Zieliński, podczas pisania korzystał z pomocy merytorycznej Leszka Żebrowskiego, uznanego autorytetu w dziedzinie Narodowych Sił Zbrojnych.Czytaj dalej

Przy ulicy Puławskiej 13 w Warszawie, tam gdzie dawniej była zajezdnia tramwajowa, znajduje się miejsce poświęcone pamięci Polaków rozstrzelanych w czasie II wojny światowej. Obok płyty umieszczono autentyczne obwieszczenie o straceniu stu dwunastu “bandytów”, jakie Niemcy rozlepiali podczas okupacji w stolicy. “Bekanntmachung” z nazwiskami mężczyzn przeznaczonych na śmierć zerwała z muru warszawskiej kamienicy i ocaliła dla potomnych pani Nachtman, matka Jerzego, żołnierza NSZ.Czytaj dalej

Jest w Warszawie miejsce ściśle związane z okupacyjnymi losami Wołomina. Położone jest ono u zbiegu ulic Puławskiej i Goworka, w okolicach niedawno wybudowanego biurowca. Tam właśnie 3 grudnia 1943 roku hitlerowcy dokonali egzekucji 100 osób, wśród których byli członkowie konspiracji aresztowani w Wołominie w dniu 6 listopada 1943 roku.Czytaj dalej