U progu Wojny Światowej

Wstęp

Jak zaznaczono we wcześniejszej części opracowania, u progu wojny światowej interesujące nas osady stacyjne były już ośrodkami wyróżniającymi się na lokalnej mapie. Wołomin, Tłuszcz, Łochów, Małkinia, a dalej także Czyżew, Szepietowo i Łapy stały się osiedlami, ku którym ciążyć poczęły wszystkie wcześniejsze lokalne metropolie. Wołomin zyskiwał na znaczeniu w stosunku do powiatowego Radzymina jako podwarszawskie letnisko przy ważnej drodze żelaznej petersbursko-warszawskiej. Tłuszcz wyrugował znaczenie „kościelnych” i „targowych” Postolisk a także gminnego Klembowa. Łochów znaczył już więcej niż stare mazowieckie miasteczko Jadów. Podobnie rosła ranga Małkini, ujmując znaczeniu niedalekiego Broku. Nadto jeszcze w Wołominie i Tłuszczu powstały w 1905 r. huty szkła.Czytaj dalej

Początki działalności szkoły w Dąbrówce sięgają okresu bardzo smutnego dla naszej ojczyzny, czyli okresu rozbiorów. Wieś wraz z okolicznymi ziemiami weszła, na mocy bezprawnych aktów rozbiorowych w skład Imperium Carskiego. W 3-oddziałowej szkole przeznaczonej dla uczniów z całej gminy Małopole nauka elementarnego czytania i liczenia odbywała się w języku rosyjskim, z rosyjskich książek.Czytaj dalej

Sprawa zabójstwa wójta gminy Ręczaje z roku 1917 to temat intrygujący, choć znany raczej lokalnie i to wyłącznie dzięki pomnikowi postawionemu w miejscu, w którym zginął urzędnik. Napis na nim głosi: “Tu legł z ręki zbrodniczej 12-X-1917 Ś.P.  Paweł Kurek – wójt gminy Ręczaje. Cześć jego pamięci”. Do dziś sprawcy tego czynu pozostawiali nieznani, ale… jeden z nich w 2010 roku ujawnił się sam, podając przy okazji personalia swoich towarzyszy. Sprawy nie ułatwiał fakt, że czas zatarł w jego pamięci nazwę miejscowości, w której dokonali napadu.Czytaj dalej

Wspaniały dzień konsekracji

25 maja 1919 roku nadszedł wyczekiwany od wielu lat moment. Ksiądz Wacław Koskowski rozpoczął poświęcenie nowego kościoła odprawiając w nim pierwszą mszę świętą. Inauguracyjne kazanie wygłosił ksiądz Antonii Zieliński – proboszcz sąsiedniej parafii w Niegowie. W późniejszych godzinach księża Jakub Dąbrowski z Warszawy, Franciszek Choiński z Goszczyc i Józef Krawczykowski z pobliskiego Sulejowa odprawili analogiczne msze przy ołtarzach bocznych.Czytaj dalej

Budowa w trakcie wielkiej wojny

Budowa kościoła ruszyła pełną parą. Pracami kierował Michał Filipowicz z Międzyrzecza. Tymczasem nad światem zawisło złowrogie widmo wielkiej wojny. Wiosną 1914 roku ogłoszono powszechną mobilizację. Europa przypominała beczkę pełną prochu. Wybuch był kwestią chwili. W dokumentach parafialnych zachowały się odezwy do Polaków i informacje, jakie tuż przed wybuchem wojny oraz w jej trakcie zobowiązany był czytać wiernym proboszcz Wacław Koskowski.Czytaj dalej

Młodość w Krawcowiźnie

Jest na terenie wschodniego Mazowsza, dawnego powiatu Radzymin, spora, otulona lasami wieś. Nazywa się Krawcowizna. Nie jest to typowa polska wioska, gdzie domy mieszkalne i zabudowania gospodarcze uszeregowano wzdłuż drogi. W Krawcowiźnie obejścia gospodarcze rozrzucone są grupami po kilka rodzin lub pojedynczo na dużej przestrzeni kilkunastu kilometrów kwadratowych, a cała ta powierzchnia to obszary pól uprawnych, łąk, pastwisk i lasów. Zdarzało się, że ktoś zamieszkały na granicy terenu wsi rzadko docierał na skraj przeciwległy. Ja sam wszystkie zakątki poznałem dopiero w czasie okupacji, gdy byłem dorosłym człowiekiem i zajmowałem się sprawami konspiracji.Czytaj dalej

 

  • 1905 – Stanisław Brzuszczyński pobudował dom przy ulicy Duczkowskiej róg Długiej (obecnie ulica Wileńska róg Legionów w Wołominie).
  • 1918 – Koniec I wojny światowej przyniósł po ponad stu latach niewoli, niepodległość Rzeczypospolitej. Szkolnictwo i oświata stanowiły w formującym się państwie jedną z najdonioślejszych dziedzin życia społeczno-kulturalnego. Nareszcie szkoła stała się polską. Myślała, czuła i uczyła po polsku, z polskich podręczników. To była niezwykła zdobycz państwa i społeczeństwa. Jednakże bieda tego państwa uniemożliwiała rozwój szkolnictwa na miarę marzeń Polaków żyjących w niewoli.

Czytaj dalej

W 1918 r. w Zielonce pierwszą szkołę utworzono z inicjatywy kpt. Wacława Olbrychta w jego domu, przy ul. Mickiewicza 3. Były to dwie izby, z których jedną przeznaczono na klasę, a drugą na szatnię. W kronice napisano: „Szkoła ta poza tablicą niczym nie przypomina dzisiejszej szkoły, gdyż nie posiada ani odpowiedniego umeblowana, ani podręczników, nie mówiąc już o jakichkolwiek pomocach szkolnych”. Przychodzili tu uczniowie z Zielonki, Siwek, Fugu, Kobylaka i Turowa, przynosili książki, takie jakie posiadali w domu, a nauczyciel Władysław Kaniewski korzystając z tej „pomocy” przygotowywał lekcję indywidualną dla każdego ucznia, tu napotykał na trudności związane z wiekiem i umiejętnościami uczniów.Czytaj dalej

Linię kolei wytyczono z Pragi przez wsie: Ząbki, Zieleńce (Zielonka) i Wołomin. W 1862 r. Kolej Warszawsko – Petersburska została oddana do użytku, a pierwszy przystanek usytuowano w Wołominie. W wyniku budowy kolei wołomińskie dobra Ludwika Meyera zostały rozdzielone na dwie części. Około 17 morg gruntów ornych i pastwisk folwarcznych zajęto na rzecz kolei. Na początku XX w. carski, emerytowany policjant, Turkiett zbudował wielki, drewniany zajazd kryty gontem, zwany „Pod Strzechą”. Podróżni oczekiwali tam na przyjazd pociągu lub na wozy odwożące na wieś (zajazd mieścił się na terenie obecnego banku PKO BP). Właściciel zajazdu prowadził obok jadłodajni sale bilardowe, taneczne, a na górze urządził pokoje gościnne. Izaak Zilberstein przy drodze zwanej Dworską (dziś ulica Kościelna) założył restaurację i piwiarnię. Na terenie Wołominka założono karczmę „Na Czerwonce”. Obok powstało kilkanaście domów noclegowych i hoteli. Największy z nich to hotel „Bristol” Icka Fliderbauma. Ponieważ świecił pustkami, w latach późniejszych zorganizowano w nim schronisko dla osób starszych.Czytaj dalej

W okresie zaborów mocarstwa sąsiednie, które doprowadziły do utraty niepodległości Polski, zgodnie prowadziły politykę antymiejską. Wynikało to z obawy przed na ogół patriotycznie nastawionym mieszczaństwem. I tak w zaborze pruskim wprawdzie nie pozbawiono praw miejskich żadnego miasta, ale też prawa miejskie otrzymały jedynie: Katowice w 1867 roku, Chorzów w 1869 roku i kilka innych miejscowości. Na skutek takiej polityki powstały paradoksy, zresztą nie tylko w zaborze pruskim, lecz także w pozostałych. Szczególnie było to widoczne na Górnym Śląsku, gdzie znajdowały się liczne ośrodki uprzemysłowienia z wielotysięczną ludnością. W zaborze austriackim także nie znoszono formalnie miast, ale zaliczano je raz do miast, a innym razem do miasteczek. Niektóre spośród nich same traciły prawa miejskie i stawały się osadami, lub po prostu wsiami. W rezultacie na tym obszarze w 1915 roku było 95 miast mniej niż 1795 roku. Natomiast nie utworzono żadnego nowego miasta.Czytaj dalej

W rok po nabyciu dóbr wołomińskich przez Henryka Konstantego Woyciechowskiego, w Wołominie osiedlił się także jego rówieśnik i dawny krakowski kolega, wybitny uczony i geograf, Wacław Nałkowski. Na wołomińskich Górkach, położonych po zachodniej stronie ziem Woyciechowskiego, zbudował drewniany dom, nazwany „domem nad łąkami”. Córka Wacława Nałkowskiego, Zofia tak to później wspominała: „Ale zanim jeszcze stanął nasz dom, ujrzałyśmy wtedy tę starą kobietę na wydmuchu piasków. Stała i patrzyła ku nam jednak z życzliwością. Pierwsza też wszczęła rozmowę. – To państwo także tu szukają czegoś do kupienia? – Nie, ściśle mówiąc nie mieliśmy jeszcze wówczas tego zamiaru. – Bo te lasy precz są do sprzedania. I ten grunt Perguła, na którym mój się zbudował, jest już sprzedany. To kupił jakiś bogacz i będzie tu zakładał ogród. Nazywa się Fersen”1.Czytaj dalej

1902

Mieszkańcy wsi Wołomin utworzyli społeczny Komitet Budowy i własnymi siłami wznieśli  niewielką ceglaną kaplicę. Została ona wystawiona na placu ofiarowanym przez Jana Wróbla i Józefa Gotowicza z przeznaczeniem pod budowę kościoła parafialnego. Do kaplicy tej przychodził co drugą niedzielę ksiądz Bolesław Jagiełłowicz (1871–1951),wikariusz z parafii pw. św. Trójcy w Kobyłce, do której należał wówczas Wołomin i odprawiał tu mszę św. dla okolicznych włościan.Czytaj dalej

W Wołominie ludność polska zaczęła poszukiwać szpiegów wśród Żydów. Panował nastrój pogromu, zaczęła działać psychologia tłumu: rabowanie, podpalanie, mordowanie. Doradzono mi, żebym się nie angażował w działalność społeczną, tylko spędził kilka tygodni w  Warszawie. Uważano, że w większym mieście niebezpieczeństwo jest mniejsze. Ale ja czułem, ze moja obecność w Wołominie jest potrzebna – przecież prowadziłem interesy z Polakami i wiodłem z nimi rozmowy o sytuacji ludności żydowskiej. Nie przejmowałem się, że plotkowano o wyrównywaniu rachunków. Spokój i opanowanie były moją dewizą. Postanowiłem policzyć nazwiska wołomińskich Żydów, których znałem jako ludzi prawych i szlachetnych. Był to czas, gdy z Białegostoku dochodziły wiadomości, że Żydzi rozstrzeliwują Polaków i z dachów leją wrzątek na nadciągających polskich żołnierzy. Sądziłem, ze w czasach moralnego chuligaństwa trzeba samemu być wielkim, silnym człowiekiem. Nadal rozmawiałem z polskimi sąsiadami, mimo że było wśród nich kilku endeków. Jako przykład podawałem, że w Warszawie żydowska młodzież studencka wstępuje na ochotnika do polskiej armii. Ale pułki poznańskie nie chciały walczyć razem z Żydami, którzy jakoby trzymali z komunistami.Czytaj dalej

Wołomin w latach 1916-1919

Informacje prasowe o tym iż Wołomin był miastem już w roku 1916 można napotkać w “Kulturze Wołomina”, tygodniku którego pierwszy, i jak się wydaje, ostatni numer ukazał się w 1925 r. W tym tygodniku dwukrotnie pojawia się o tym wzmianka, pierwszy raz w artykule porównującym możliwości rozwoju miast Wołomina i Radzymina, oraz w ciekawej biografii zasłużonego mieszkańca Wołomina – Szymona Donde.

Na rozwój miejscowości Wołomin pierwszoplanowe znaczenie miało przedsięwzięcie urbanistyczne, którego autorem był inżynier Henryk Konstanty Wojciechowski (1851-12.06.1934). Gdyby nie jego inwencja i przedsiębiorczość, Wołomin obecnie byłby porównywalny z miejscowościami rzędu Ząbek lub Zielonki, czekając zapewne na prawa miejskie do końca lat sześćdziesiątych.Czytaj dalej