Kazimiera była córką państwa Olszewskich: łagodnego Karola i energicznej, trochę nerwowej Rozalii – właścicieli dworu w Zabrańcu. W wieku 13 lat poznała Jana Sałygę, który w 1925 roku przyjechał nauczać dzieci. 1- klasowa szkoła, mieściła się w jej rodzinnym domu, tu też był pokoik dla nauczyciela. Wtedy darzyła „Pana Nauczyciela” szacunkiem należnym osobie starszej i „ważnej”, z czasem…Czytaj dalej

Zaraz po zakończeniu działań wojennych cały kraj energicznie przystąpił do odbudowy zniszczonych miast, wsi, zakładów przemysłowych, dróg, mostów i całej gospodarki. Rozgorzała zażarta i krwawa walka zbrojnego podziemia z władzą ludową, również na naszym terenie. Na ruch oporu związany z rządem polskim w Londynie spadły dotkliwe represje. Kadra dowódcza Armii Krajowej oraz wielu działaczy zastało aresztowanych. Czytaj dalej

Lata 1946-1962

Organizowanie i uprawianie sportu w warunkach powojennych było bardzo trudne. Zniszczony i wygłodzony kraj, braki aprowizacyjne i zaopatrzeniowe, organizowana dopiero administracja kraju nie sprzyjały odbudowie i działaniu organizacji sportowych. Były na pewno inne problemy do załatwienia ważniejsze niż sport. Jednak nieliczna grupa działaczy klubowych, którzy powrócili po wojennej zawierusze do Wołomina, rozpoczęła wytrwałą pracę na rzecz odbudowy klubu. Młodzież wołomińska pragnąc normalności gremialnie garnęła się do klubu, który jednak z ogromnym trudem pokonywał piętrzące się trudności występujące szczególnie w zapewnieniu niezbędnych środków na zakup sprzętu sportowego, zatrudnienie szkoleniowców i remontu zniszczonego przez wojnę boiska. Poza tym Huragan nie miał stałej siedziby klubowej, w której mogła być skoncentrowana cała działalność organizacji. Niewątpliwie brak odpowiedniego lokalu klubowego uniemożliwiał prowadzenie prawidłowej działalności.Czytaj dalej

Warszawska Dyrekcja Przemysłu Miejscowego administruje obecnie 13-ma zakładami przemysłowymi, a mianowicie: w branży metalowej — 4 zakłady, w branży mineralnej — 3 zakłady, w branży chemicznej — 2 zakłady, w branży drzewnej — 2 zakłady, w branży włókienniczej — 1 zakład, w branży budowlanej — 1 zakład. Do największych naszych zakładów należy Huta Szklana „VITRUM” w Wołominie, przejęta przez Warsz. Dyrekcję Przemysłu Miejscowego od Zjednoczenia Materiałów Budowlanych Okr. Warszawskiego, które zrezygnowało z jej prowadzenia. Istotnie, huta była mocna zniszczona, dach nad wannami zawalony, brak najprostszych urządzeń technicznych i magazynów.Czytaj dalej

Ze wspomnień długoletniego pracownika Tadeusza Bońskiego:

50 lat temu, w 1949 r., położono pierwsze fundamenty zakładu pod nazwą Kombinat Drzewny Stolarki Budowlanej Wołomin. Teren przyszłego zakładu stanowiły krzewy, bagna i trzy ładne stawy pełne ryb: szczupaków, linów, karasi i innych. Najpierw przywieziono dwa samochody desek, których pilnował mój ojciec, Jan Boński, pierwszy pracownik zakładu. Ja przywoziłem ojcu obiady i jako 12-letni chłopiec obserwowałem budowę. Na jesieni 1949 r. zostały zalane pierwsze fundamenty pod halę produkcyjną i biurowiec. Równocześnie stawiano prowizoryczne stolarnie, w których produkowano stolarkę na budowę hali produkcyjnej. Jako chłopiec widziałem wielki zapał ludzi do pracy, chociaż podstawowymi ich narzędziami były tylko łopata, siekiera i ręczna piła. Równocześnie zbudowano bocznicę kolejową, którą dowożono materiały niezbędne do budowy zakładu.Czytaj dalej

Rok szk. 1971/72. Pożegnanie wieloletniego kierownika szkoły Jana Olszewskiego.

Wakacje 1960 roku długo pozostaną w pamięci absolwentów naszej szkoły. Dla 25 dziewcząt i chłopców zorganizowano dwutygodniowy obóz wędrowny na pięknym szlaku: Pieniny- Tatry. Ponad sto kilometrów marszu górską trasą umożliwiło znacznej grupie młodzieży zapoznanie się z najbardziej urozmaiconymi regionami naszego kraju. Opiekunami młodzieży byli: K. Kwapiszewska i Franciszek Misiewicz.

W roku szkolnym 1961-62 nasza szkoła rozrosła się do imponujących rozmiarów – w 12 izbach lekcyjnych uczyło się 1116 dzieci. Nauka odbywała się z tego powodu na trzy zmiany, a zarówno dzieci, jak i nauczyciele wzdychali do upragnionej chwili by chociaż część uczniów mogła przejść do nowego budynku, którego budowa znajdowała się tylko w sferze nieosiągalnych marzeń.Czytaj dalej

W okresie letnim, w wolne soboty i niedziele, dużym powodzeniem cieszyły się tereny i urządzenia sportowo-rekreacyjne Klubu.

Klub dysponuje dobrą bazą do uprawiania czynnego wypoczynku, akwenem wodnym, wypożyczalnią sprzętu sportowo-rekreacyjnego. Dlatego też, gdy dopisywała pogoda społeczeństwo naszego miasta, pracownicy naszych zakładów mogli aktywnie wypoczywać, grając w kometkę, tenisa, siatkówkę, pływać na pontonach. Dla dzieci dużą atrakcją była jazda na wrotkach.

Przeciętnie w wolne soboty i niedziele z tych form rekreacji korzystało około tysiąca osób.

Rok 1979 – tekst i zdjęcia z kroniki MZKS “Huragan” Wołomin
ze zbiorów Muzeum Sportu przy OSiR Huragan w Wołominie

Czytaj dalej

Mimo wieloletniego stażu pracy bardzo solidnie przygotowywała się do każdej lekcji, pisząc konspekty. W 1968 roku była wychowawczynią klasy repetentów, klasy bardzo trudnej, wymagającej „silnej ręki” pedagoga i stałych kontaktów z rodzicami. Dała radę, ponieważ jako nauczycielka całym sercem była oddana zawodowi i młodzieży, a przy tym była także niesłychanie pracowita, wymagająca, ale sprawiedliwa; potrafiła sprostać niejednemu zadaniu.Czytaj dalej

Rodzice przeprowadzili się do Wołomina z Ostrówka k/ Klembowa z dwiema moimi siostrami w roku 1946. Ja urodziłem się już w Wołominie. Ojciec właśnie powrócił z obozu w Buchenwaldzie, gdzie został zesłany po aresztowaniu w czasie Powstania Warszawskiego.

Dostaliśmy mieszkanie w trybie tzw. nakazu kwaterunkowego, przy ulicy Armii Ludowej (obecnie Legionów). Dom w ogóle bardzo ciekawy. Właścicielem był niepiśmienny artysta: murarz, sztukator, stolarz, rzeźbiarz – Stanisław Kur. Odbudowywał kościół w Wołominie i kościół św. Floriana na Pradze. W pokoju miał ołtarz ręcznie wykonany, na całą ścianę. Na piętrze mieszkał i miał warsztat szewc, pan Leon Krakowiak – kawalerzysta Pierwszego Pułku Ułanów Krechowieckich. Obydwie nogi stracił podczas walk w 1920 r. To tam otrzymałem pierwsze lekcje historii, siedząc na „taboretkach” służących panu Leonowi do przemieszczania się.Czytaj dalej

Mój Wołomin zaczynał się i kończył na stacji kolejowej, na jej peronie.To tu po raz pierwszy, po wyjściu z pociągu, powędrowałem ulicami w kierunku leżącego gdzieś na peryferiach przeznaczenia -Technikum Przemysłu Szklarskiegoi stąd też, zostawiając chłopięce marzenia, zdawałoby się nierozerwalne przyjaźniei dozgonne miłości, ruszyłem w drogę ku dorosłości.

Czytaj dalej
Maria i Józef Rabińscy z dwiema córkami: od lewej stoi Modesta, od prawej Filomena. Zdjęcie ok. 1910-1912 r.

Dom

Nikt nie mówił inaczej jak tylko „na Kwiatowej”. Nikt też nie pytał o numer domu. Nie było potrzeby. Jednopiętrowa kamienica u zbiegu ulic Paplińskiego (wcześniej i dziś Wileńska) i Mickiewicza (wcześniej Łąkowa) tworzyła swoistego rodzaju wysepkę, której dostęp do stałego lądu pozostałych numerów odcięła huta szkła. By do nich trafić, trzeba było obejść hutę od ulicy Żelaznej. Jako dzieci żyliśmy w przekonaniu, że na ulicy Kwiatowej mieszkamy tylko my i ta wiedza pozostała we wspomnieniach o latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zeszłego stulecia.Czytaj dalej

18.11.1981

Na terenie dzisiejszego Technikum Szklarskiego w Wołominie ścieliła się ongiś piękna łąka obsiama rosnącą bujnie jak co roku koniczyną. Pewnego dnia, 33 lat temu, usiadłem na tej łące z jej dzierżawcą podczas gdy geodeci wymierzali na niej usytuowanie przyszlych budynków technikum. Powiedział mi on wówczas te słowa : ” Ta łąka przyniesie wam szczęście! Promienieje ono z tej ziemi!”


Trzy lata potem w 1951 roku , rozpoczęło tam działać pierwsze w Polsce Technikum Przemysłu Szklarskiego obecny Zespół Szkół Zawodowych Szklarskich. Wprawdzie już przed tym od 1945 roku prowadzono usilne starania kształcenia fachowców tak bardzo potrzebnych dla dynamicznie rozwijającego się przemysłu szklarskiego wzbogaconego nagle o kilkanaście hut na Ziemiach Odzyskanych. Uczono więc szklarzy gdzie się dało, przeważnie przy Zjednoczeniu Przemysłu Szklarskiego w Piotrkowie Trybunalskim. Organizowano kursy hutmistrzów. Rozpoczęto pracę nad utworzeniem stałej szkoły technicznej szklarskiej. Zabiegała o to gorliwie grupa kierowniczych sił technicznych przemysłu, entuzjastów unowocześnienia technologii w opuszczonych przez cudzoziemców hutach szkła. Byli to ci którzy wierzyli że “szkło ma serce”.

Lecz dopiero wybudowanie i zorganizowanie w Wołominie Technikum Przemysłu Szklarskiego zapoczątkowało skuteczną naukę fachowców szklarskich i przyczyniło się następnie do powstania kilku podobnych szkół w kraju. Spowodowało to też nacisk na potrzebę organizacji odpowiedniego wydziału w wyższych szkołach technicznych, co skonkretyzowało się wreszcie na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie – Wydział Ceramiczno-Szklarski.

Należy zaznaczyć, że wielce skuteczny od samego początku rozwój naszego Technikum uwarunkowany był silnie faktem iż powstało ono tam, gdzie działało powstałe także w Wołominie Biuro Studiow i Projektów Przemyslu Szklarskiego, w którym zgromadzeni wówczas najlepsi inżynierowie-fachowcy zasilili kadrę pedagogiczną technikum. A w ogóle do nauczania pospieszyli też ofiarnie najlepsi fachowcy pracujący w Warszawie, w kierownictwie przemysłu. Dobra od samego początku organizacja pracy w szkole zapewnila tej kadrze fachowców wielce skuteczna działalność. Niezmiernie ważną była także dla naszej imprezy duża życzliwość i skuteczna pomoc ówczesnych władz naszego przemysłu, zwłaszcza Centralnego Zarządu Przemysłu Mineralnego z jego dyrektorami: Stanisławem Bartoszewiczem, Anną Skalicką, Zygmuntem Domańskim, Januszem Jabłkowskim a także kilku wówczas działających Zjednoczeń Przemysłu Szklarskiego, a szczególnie dyrektorów Feliksa Papierniaka i Stanislawa Sykusa.

Należy jednak wyrożnić szczególnie wielką zasługę dyrektora Piotra Rostkowskiego, który gdy budynek szkolny okazał się już zbyt mały dla nowoczesnej racjonalnej pracy dydaktycznej, dokonał wielkim wkładem swych zdolności dyplomatycznych i usilnych zręcznych zabiegow dla zdobycia odpowiednich decyzji władz i odpowiednich funduszy rozbudowy szkoly tak,że stało się możliwe zorganizowanie nauki w gabinetach przedmiotowych oraz co najważniejsze właściwej pracowni technologicznej.  Można było także przeksztalcić Technikum w Zespół Szkół Zawodowych Szklarskich i Ceramicznych. Jeśli chodzi o pracownie, to należy podkreślić, że szkoła nasza miała duże szczęście także do organizatorów i kierowników pracowni. Początkowo – Pracownia Chemiczna. Zorganizowali ją i prowadzili wzorowo małżonkowie mgrowie inż. Witkowscy. Poziom tej pracowni był niewątpliwie równy pracowniom wyższych szkół technicznych. Po rozbudowie szkoły zorganizowana została pracownia technologiczna dzięki niestrudzonej pracy i entuzjastycznym wysiłkom mgr inż Ryszarda Włodarczyka wraz z odpowiednim zespołem pracowników – pedagogów. Niektórymi widocznymi czynnościami tej pracowni można się zachwycać oglądając nie tylko jej pomiesczenia i wyposażenie (wraz z piecem szklarskim), lecz także wykonano w niej liczne prace które zapewne staną się obiektami wspaniałej wystawy.

Wiele, bardzo wiele pracy wytężonej i wielce skutecznej włożone zostało w sukcesy naszej szkoły przez wszystkich nauczycieli – pedagogów i wychowawców. Pracy codziennej, mrówczej, niewidocznej – ale wyniki tej pracy i starań są wyraźnie widoczne i doceniane głęboko przez wszystkich w przemyśle szklarskim. Przecież wielu absolwentów naszej szkoły kończyło dość gładko różne szkoły wyższe. Wielu zajmuje dziś czołowe stanowiska nie tylko w przemyśle, lecz także w różnych instytutach naukowych i badawczych, w biurach projektów i innych placówkach naukowych. Jest z nich kilku profesorów, docentów, doktorów. Zaś w przemyśle obejmują przeważnie dyrektorskie i kierownicze stanowiska. Dzięki nim przecież poziom naszych hut szkła dźwignął się do średniego poziomu krajów zachodnich.

Polski przemysł szklarski zyskał w świecie na wartości i zajmuje poważną pozycję. Wprawdzie przysparza on krajowi tylko 1% dochodów, ale daje 3,5% eksportu, czyli ok. 1 mld dolarów za 5 lat. Na świecie wytwarza się obecnie ogółem 76 mln ton szkła, z czego Polska 1,5 mln czyli 2%, ale przy zatrudnieniu wynoszącym tylko 0,8%. To jest dorobek ludzi o odpowiednim – wreszcie – wykształceniu ogólnym i technicznym. A więc dorobek trzydziestoletniego działania naszego technikum jest jednocześnie wyraźny i duży. Chwała ludziom którzy to uczynili!

A jak przedstawia się dzialalność naszej szkoly dziś – po 30 latach istnienia? Odpowiadamy na to zarówno na podstawie domniemań własnych jak i opinii dawnych pracowników oraz licznych absolwentów szkoły z którymi jesteśmy nieustannie w kontakcie. Jak jest dziś – w szczególnie trudnych warunkach naszego ogólnego bytowania? Ocena jest znakomita, pomijając rzecz jasna liczne trudności i zakręty zwykłej codzienności. Obecna Dyrekcja Szkoly (Zespół Szkół) jest nadal na wysokim poziomie. Koledzy dyrektorzy: Ryszard Ludwiniak i Witold Żołędziowski nadal powiększają krąg poprzednich naszych dyrektorów. I nadal w szkole naszej pracuje wspaniały zespół pedagogiczny pełniący ofiarnie swoją rolę. Wnikliwie i z rozwagą wczuwają się w sens wielkich przemian społecznych i politycznych. Więc w dniu święta 30-lecia szkoły kierujemy naszą wielką wdzięczność i wielkie uznanie dla pięknych wysiłków i dobrych wyników pracy całego zespołu naszych drogich kolegów. A tak na marginesie – więc dobrze przepowiedzial mi wówczas ten dzierżawca ówczesny łąki z kwitnącą obficie koniczyną, na której stoją obecnie budynki naszego technikum. Mamy szczęście: z ziemi tej promieniuje faktycznie energia wspierająca pracę i starania ludzi. Na niej stoją dziś okazałe drzewa – zasadzone przez ludzi, którzy zaczynali tu pracę dla dobra nas wszystkich. Wierzymy, że tak będzie dalej. Szkło ma serce!

Wacław Nowonty
przemówienie  okazji trydziestolecia szkoły

Po latach tłustych przyszły lata chude. Siatkarze Huraganu Wołomin znaleŸli się na równi pochyłej. Coraz trudniej przychodziło im walczyć o sukcesy. Złożyło się na to wiele czynników, a najważniejszym z nich był brak pieniędzy, o czym będzie mowa w tym odcinku.

W marcu zakończyły się rozgrywki w lidze międzywojewódzkiej i jeszcze raz Huragan otrzymał szansę walki o II ligę. Po przebrnięciu przez sito eliminacji, w dniach od 5 do 7 kwietnia 1968r odbyły się w Wołominie mecze półfinałowe o awans do finału i wejście do II ligi. W turnieju wzięły udział trzy zespoły: Huragan Wołomin, AZS Poznań i Stal Grudziądz.Czytaj dalej