Ogólny widok zakładu w Drewnicy w roku 1906

W pierwszym roku swego istnienia, Zarząd Towarzystwa postanowił nabyć teren położony we wsi Drewnicy w oddaleniu 10 km. od Warszawy, a należą­cy do rosyjskiego towarzystwa b. Mikołajewskiego schroniska dla dzieci żoł­nierzy. Była to wydma piaszczysta na skraju lasów państwowych, na której znajdowały się 2 baraki drewniane przeznaczone na schronisko dla dzieci. Obszar całego tery tor jum wynosił 15 morgów. Po długich zabiegach w Min. Rolnictwa w Petersburgu przy skutecznem poparciu wysoce ustosunkowanych profesorów Mierzejewskiego i Czeczota w roku 1902 zabiegi Towarzystwa zostały uwień­czone pomyślnym wynikiem. Ukazem carskim cały ten teren został przekazany na wieczystą własność Towarzystwu.Czytaj dalej

Drewnica obchodziła wczoraj podniosłą uroczystość odsłonięcia pomnika ś. p. dr. med. Karola Rychlińskiego, twórcy i kuratora tamtejszego zakładu dla umysłowo chorych. Zmarły przed dwoma laty dr. K. Rychliński położył wobec społeczeństwa olbrzymią zasługę powołania do życia w początku bieżącego stulecia szpitala w Drewnicy (obecnie na 450 łóżek). Zważywszy, że istniejące dawniej szpital św. Jana Bożego w Warszawie i oddział przy szpitalu w Lublinie zaspakajały zaledwie 1 procent potrzeb ludności, zaś szpital w Tworkach, jak to wykazała jego ewakuacja w chwili wojny, był prawie całkowicie zajęty przez chorych z Cesarstwa, dzieło dr. Rychlińskiego było wprost dobrodziejstwem dla naszego kraju.Czytaj dalej

Korzystając z łaskawego zezwolenia p.  K. Rychlińskiego udałem się wczoraj do zakładu dla umysłowo chorych w Drewnicy, aby naocznie przekonać się, w jakich warunkach ten szpital pracuje. Dopiero naoczne oględziny Drewnicy mogą dać obraz prawdziwy niezwykle pożytecznej i niezbędnej działalności Towarzystwa opieki nad nerwowo i umysłowo chorymi, które utrzymuje ten Zakład. Przeszło 300 chorych ma tam przytułek, opiekę i pomoc lekarską. Nie mówiąc już o założycielu i twórcy Drewnicy, dr. K. Rychlińśkim, którego pracowitość,, poświęcenie i ofiarność dla lego zakładu, stały się wprost legendarne, wszyscy, od zwyczajnej posługaczki do doktora miejscowego, pracują bez wytchnienia, z zaparciem się siebie.Czytaj dalej

(Uroczystość wczorajsza)

Wczoraj, po południu, specjalny pociąg kolei mareckiej zawiózł do Drewnicy grono osób, zaproszonych do wzięcia udziału w uroczystości poświęcenia i oddania na użytek publiczny nowego gmachu. W gronie tem znaleźli się: członowie zarządu Toawarzystwa opieki nad nerwowo i umysłowo chorymi, z prezesem, Z. Wasiutyńskim, na czele, protektorowie tej instytucji, panie z komitetu dam, opiekujących się sprawami Drewnicy, przedstawiciele świata lekarskiego: dr. dr.: Bronisław Chrostowski, Wacław Męczkowski, J. Pawiński, Boi. Jakimiak, Stan. Rembieliński, Maurycy Bornstein i in.Czytaj dalej

Dziesięć lat mija od chwili, kiedy grono ludzi, którym na sercu leżał opłakany stan opieki nad umysłowo chorymi w kraju naszym, zakrzątnęło się około założenia Towarzystwa opieki nad umysłowo i nerwowo chorymi. Z okazji dziesięciolecia zarząd instytucji wydał sprawozdanie następujące: Ustawa Towarzystwa zatwierdzona została w r. 1900. Działalność na razie z konieczności ograniczyć się musiała do zbierania funduszów, udzielania wsparć rodzinom, obarczonym chorymi umysłowymi lub umieszczaniem takich chorych na koszt Towarzystwa w szpitalach Jana Bożego i Tworkach. A w pracy tej marzono o własnem, choćby najskromniejszem schronisku, któreby pod swój dach tych nieszczęśliwych przytulić mogło. I oto już w roku następnym marzenie to w czyn się zamienia. Towarzystwo przystępuje do kupna zabudowań po Mikołajewskiej ochronie dla dzieci żołnierskich w Drewnicy, a po otrzymaniu na używalność 14 morgów gruntu, z których korzystała ochrona i dokonaniu niezbędnych przeróbek w mocno zniszczonych budynkach. otwiera w maju 1903 roku pierwsze Schronisko dla chorych umysłowych, obliczone z początku na 20 łóżek.Czytaj dalej

Uroczystość otwarcia schroniska w Drewnicy w dniu 12 maja 1903 r.

Wczoraj o g. 2-ej po południu w Drewnicy pod Warszawą otwarto uroczyście pierwsze schronienie dla chorych umysłowo i nerwowo nieuleczalnych, założone przez warszawskie Towarzystwo opieki nad takimi chorymi. O godz. 1-ej m. 15 po południu pociągiem umyślnym kolei mareckiej i końmi udało się wczoraj około 200 osób zaproszonych do Drewnicy, w których obecności zarząd, zgromadzony w pełnym składzie, z prezesem, p. Stanisławem Libickim, na czele, dopełnił otwarcia nowego schroniska dla obłąkanych.Czytaj dalej

Spytałem dr. R., jednego z najczynniejszych członków Tow. opieki nad nerwowo i umysłowo chorymi, którego niespożytej energii zawdzięczać należy powstanie schroniska dla spokojnych chorych umysłowych w Drewnicy.

— Jakże stoi sprawa schroniska?

— Właśnie jutro mamy podpisać protokuł odbiorczy przeróbek, dokonanych w zakładzie. Rzeczoznawcami będą takie powagi w zakresie budowniczym, jak prof. Tołwiński i bud. Domaniewski. Wyjeżdżamy o 9 rano kolejką Marecką. Radzę panu przyłączyć się do nas i naocznie przekonać się o wynikach naszych zabiegów.

Jakoż przedwczoraj stawiłem się o godzinie wyznaczonej na dworcu kolejki i wspólnie z pp. Tołwińskim, Domaniewskim i dr. R. podążyłem do Drewnicy. Czytaj dalej

— Jakże stoi sprawa Drewnicy? —spytałem jednego z najruchliwszych członków Tow. opieki nad umysłowo i nerwowo chorymi.

— Czy istotnie obchodzi pana ta sprawa?

— Czy mię obchodzi, doktorze? Ależ dziennikarzem jestem i mniemam, że nienajgorzej odczuwam bolączki naszego społeczeństwa. Pojmuję, że kwestya opieki nad całą rzeszą najnieszczęśliwszych, których opiekunowie nie od wczoraj daremnie kołacą do przepełnionych szpitali — należy do spraw bardzo poważnych…

— Tem lepiej. Więc powiem panu, że niebawem stosunki ułożą się na lepsze, dzięki dobrej woli garstki osób, trzymających rękę na pulsie naszych potrzeb społecznych… Zakład w Drewnicy powołany będzie do życia już od Nowego Roku.Czytaj dalej

Na skraju lasu, śród piaszczystych przestrzeni, jedenaście lat temu zakupiono mały, zrujnowany domek z nieurodzajnemi, piaszczystemi gruntami; dziś to oaza kwitnąca, letnia siedziba chłopców z przytułku Jachowicza. Mały, ale ładny, domeczek z werendą, obrosłą dzikiem winem, śród ogródka kwiatowego zajmują Siostry Miłosierdzia, opiekunki i kierowniczki zakładu. Ich ogródek to obrazek, ilustrujący jakąś bajkę. Z boku, pod rozłożystem drzewem, kanapka darniowa, ułożona w półkole, dalej grządki kwiatowe, naprzeciwko werendy klomb różnorodnego kwiecia; w środku, na wysokim słupku, okrytym pnącemi się roślinami, figura Bogarodzicy, dalej znów grządki kwiatowe i furtka, prowadzą ca na plac zabaw dziecinnych.Czytaj dalej