Jedna z sal oddziału kobiecego w Drewnicy
W dawnych czasach nie było żadnej opieki nad „obłąkanymi” nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Dopiero w drugiej połowie XIX w. na ziemiach polskich, podobnie jak w Prusach, Austrii, Rosji i innych krajach, powstały zakłady zajmujące się leczeniem chorób psychicznych. Z inicjatywy Pelagii Popławskiej w 1899 r. powstało w Warszawie „Towarzystwo Pomocy Lekarskiej i Opieki nad Umysłowo i Nerwowo Chorymi” z prezesem Włodzimierzem Brodowskim na czele. Po nim, pracami Towarzystwa kierowali Stanisław Libicki, dr Edward Korniłowicz, Zygmunt Wasiutyński (od 1909 r.). Członkowie Towarzystwa podjęli starania o utworzenie pod Warszawą szpitala psychiatrycznego. Wybór ich padł na wieś Drewnicę, niegdyś własność majora Leona Drewnickiego (…), uczestnika Powstania Listopadowego, autora cennego „Pamiętnika” (napiszemy o nim niedługo w oddzielnym artykule). Za udział w powstaniu władze carskie skonfiskowały mu tę wieś i przeprowadziły jej parcelację, w kilku barakach natomiast urządziły schronisko dla dzieci żołnierskich.
Po długich staraniach Towarzystwo uzyskało w 1902 r. zgodę władz na kupno dwóch baraków przeznaczonych na szpital. Kilka pań zajmujących się dobroczynnością, a szczególnie Pelagia Popławska, zebrało wśród warszawskich przedsiębiorców znaczne fundusze na zakup owych baraków wraz z terenem, ich remont, urządzenie drogi, budowę studni, zaprowadzenie kanalizacji. Dużą ofiarnością wyróżnił się tu prof. Wincent Hoser, wybitny ogrodnik, autor wielu prac naukowych w tym zakresie, który nawiózł na tutejsze piaski czarnoziem i bezpłatnie dostarczył drzewa i krzewy owocowe zamieniając bezużyteczne wydmy w piękny ogród.

Uroczyste otwarcie i poświęcenie zakładu w Drewnicy odbyło się 17 maja 1903 r. przy licznym udziale gości z Warszawy. Przyjechali oni z Warszawy Wileńskiej kolejką wąskotorową wiodącą do Radzymina, wysiedli na przystanku Drewnica. Baraki przystosowano dla chorych, jeden dla kobiet, drugi dla mężczyzn, urządzono stołówkę. Pomieszczenia ogrzewano węglem, oświetlano lampami naftowymi. W 1912 r., po zbudowaniu lokalnej małej elektrowni, pojawiło się światło elektryczne. W oddzielnych drewnianych budynkach urządzono kuchnię, pralnię, kancelarię, warsztaty, stajnię, skład węgla i siana. Zakład zrazu był przeznaczony dla 24 chorych, później liczba ich wzrosła do 47.
Cała dokumentacja zakładu przepadła niestety podczas drugiej wojny światowej, toteż informacje o jego działalności pochodzą tylko z różnych czasopism warszawskich ukazujących szpital w Drewnicy. Jego kuratorem był od początku dr Karol Rychliński, ordynator szpitala św. Jana Bożego, naukowiec i społecznik, przez niemal 30 lat opiekujący się zakładem w Drewnicy. Po nim, od 1926 r. kierował Zakładem dr Wacław Knoff, a następnie – dr Stanisław Deresz, wcześniej ordynator szpitala w Tworkach. W 1928 r. kierownictwo Zakładu w Drewnicy objął dr Jan Gruszecki, znakomity organizator i gospodarz, absolwent medycyny w Charkowie, dziedzic majątku ziemskiego na Ukrainie. Po rewolucji bolszewickiej w Rosji uszedł do Polski i pracował tu w szpitalach psychiatrycznych. W Drewnicy kierował pracą Zakładu aż do 1942 r., gdy usunęli go Niemcy.
Liczba pacjentów stopniowo rosła. W 1912 r. przebywało w Zakładzie 220 pacjentów, w latach pierwszej wojny światowej – ponad 400. W 1910 r. otwarto III pawilon, w rok później zaczęto budować IV pawilon. Fundusze na ten cel podarowała Eugenia Kierbedziowa, wdowa po Stanisławie, inżynierze kolejowym, znanym budowniczym mostów kolejowych (most w Warszawie zbudował jego stryj, także Stanisław).
W Zakładzie pracowało wówczas dwóch lekarzy i 60 osób obsługi. W 1913 r. zakończono budowę 3 piętrowego budynku mieszkalnego dla lekarzy i pracowników obsługi, zwanego później „Rychlinówkę” (ponieważ mieszkał tu i zmarł dr Karol Rychliński). Trudne czasy dla szybko rozwijającego się dotąd Zakładu nastały w czasie pierwszej wojny światowej. Szpital przez długi czas był odcięty od Warszawy, przepełniony chorymi, wygłodzona ludność Ząbek i Drewnicy oblegała go stale prosząc o żywność. Dzięki pomocy niemieckich władz okupacyjnych, zapomóg arcybiskupa Aleksandra Rakowskiego, prezydenta Warszawy Zdzisława Lubomirskiego i różnych społeczników Zakład przetrwał jednak najgorsze czasy, zdołał naw et ukończyć budowę IV pawilonu. Tuż po zakończeniu pierwszej wojny światowej otrzymał dużą pomoc od Amerykańskiego Czerwonego Krzyża w postaci bielizny, żywności, odzieży i środków piorących. Dzięki temu mógł kontynuować swą działalność już w niepodległej Polsce.
Podczas rozstrzygającej bitwy z bolszewikami pod Warszawą w 1920 r. Zakład Psychiatryczny w Drewnicy znalazł się tuż za linią frontu. Bolszewicy, jak wiadomo, zajęli już Radzymin, atakowali Wołomin, dotarli pod Ossów. Szpital przyjmował wówczas rannych żołnierzy, udzielał też schronienia licznym uchodźcom uciekającym przed bolszewikami, żywił ich i odziewał. Po zwycięstwie Polaków wrócił do swej poprzedniej działalności. Zaczynały się czasy II Rzeczypospolitej.

W latach II Rzeczypospolitej Zakład w Drewnicy rozwijał się pomyślnie: budowano nowe obiekty, powiększono teren szpitala, wprowadzono nowe metody leczenia, zwiększyła się liczba pacjentów i pracowników obsługi. W 1926 r. liczba pacjentów wzrosła do 378, w 1937 – do 436. W Zakładzie zaczęto stosować nowoczesne metody leczenia zapoczątkowane przez laureatów Nagrody Nobla: J. Wagnera i V. Jauregga. Odkryli oni, że zaburzenia psychiczne łagodzi stan gorączkowy, w związku z czym zaczęli leczyć metodą zimnicy. W latach trzydziestych zaczęto upowszechniać metodę leczenia schizofrenii głębokimi wstrząsami insulinowymi. W Drewnicy zastosowano ją w 1936 r. Metoda okazała się nadzwyczaj skuteczna – 27% pacjentów zostało zupełnie wyleczonych, u 50% nastąpiła wyraźna poprawa.
Tuż przed II wojną światową zaczęto w Drewnicy stosować również metodę wstrząsów kardiazolowych, a po wojnie – elektrycznych. Za czasów dyrektora Jana Gruszeckiego Zakład osiągnął dobre wyniki ekonomiczne. Personel administracyjny liczył tylko trzy osoby, wiele prac w warsztatach, ogrodzie i magazynie wykonywali sami pacjenci, dla których praca stanowiła też formę leczenia. Miejscowe gospodarstwo rolne zaspokajała całkowicie potrzeby Zakładu na owoce, warzywa i mleka, dawało też znaczne dochody ze sprzedaży tych produktów dla okolicznej ludności, dzięki czemu osiągnięto całkowitą samowystarczalność i przestano korzystać z ofiar i dotacji.
W 1928 i 1937 r. Zakład dokupił znaczne ilości ziemi z rządowych terenów leśnych i od Nadleśnictwa Państwowego Drewnica, dzięki czemu obejmował już powierzchnię 62,3ha. Szpital miał charakter demokratyczny – wszyscy pacjenci byli traktowani jednakowo, bez powszechnego wtedy podziału na klasy, mieli dużą swobodę w poruszaniu się na terenie obiektu z wyjątkiem chorych niebezpiecznych dla otoczenia. Lekarze uczestniczyli w życiu naukowym, utrzymywali stały kontakt ze szpitalami warszawskimi. Dzięki pomocy Zarządu Towarzystwa Pomocy Lekarskiej i Opieki nad Umysłowo i Nerwowo Chorymi udało się w 1938 r. zaspokoić żądania płacowe pracowników grożących szpitalowi strajkiem. W okresie międzywojennym stale przeprowadzano remonty urządzeń Zakładu, zbudowano studnię artezyjską, nowoczesną kuchnię wraz z magazynami, na miejsce zburzonego starego pawilonu nr 1 wzniesiono murowany budynek piętrowy z 45 dodatkowymi łóżkami dla kobiet, stanowiących większość pacjentów. W dwa lata po śmierci założyciela i pierwszego dyrektora Zakładu dr Karola Rychlińskiego (1931) wzniesiono jego pomnik na terenie Zakładu.
Po wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. Zakład znalazł się na linii frontu. Miało to miejsce podczas oblężenia Warszawy przez Niemców. W Drewnicy urządzono szpital wojenny przyjmujący rannych, chorych i uchodźców, w budynku zwanym „Rychlinówką” kwaterował podczas oblężenia stolicy sztab niemiecki. Dzięki nagromadzonym wcześniej zapasom żywności, opału i lekarstw Zakład początkowo nie odczuł jeszcze skutków wojny. Ale gdy niebawem władze niemieckie przejęły administrację szpitali, zaczął się doszczętny rabunek ich magazynów. Własne gospodarstwo rolne zapewniało wprawdzie nadal dostawy warzyw, brakło jednak chleba, mąki, mięsa i opału. W wyniku niedożywienia i ostrych mrozów w latach 1939-1941 wzrosła znacznie śmiertelność wśród pacjentów, zaczęła szerzyć się gruźlica. Dzięki zapasom szczepionek nie doszło natomiast do zachorowań na dur brzuszny i czerwonkę.
W 1942 r. Niemcy usunęli ze stanowiska dr Gruszeckiego i kilku innych pracowników. Nowym dyrektorem został W. Issajewicz spod Krakowa. Wraz z nim przybyli nowi lekarze: dr Feliks Dębski z żoną, dr Władysław Hołda i dr Waleria Jarzębińska. Niemcy zabrali ze szpitala wszystkich pacjentów narodowości żydowskiej, których później (19 sierpnia 1942) wymordowali w Otwocku. W 1943 r. wysłany przez Niemców do Lwowa i Jarosławia dr Dębski przywiózł do Drewnicy dużą grupę chorych ze Lwowa wraz z pracownikami tamtejszego szpitala. Faktyczną władzę w Zakładzie przejął teraz niemiecki dyrektor administracyjny Keim, który okazał się bezwzględnym nadzorcą i wyzyskiwaczem chorych. Zaprowadził w szpitalu terror, kazał lekarzom stróżować po nocach, pracować fizycznie w ogrodzie i na polu, zapędzał do prostych prac także pielęgniarki. Liczba pacjentów w szpitalu znacznie się zmniejszyła, niebawem jednak Niemcy przywieźli nowych chorych z Tworek, a także chorych na jaglicę z obozów hitlerowskich na terenie Rzeszy. Opiekę nad tymi ostatnimi sprawowali okuliści warszawscy z prof. Leuberem na czele.
Wraz ze zbliżaniem się frontu wschodniego w 1944 r. Niemcy zaczęli z Drewnicy zapasy żywności, leków, materiałów, konie i krowy. Niemiecki administrator odprawił w sumie 8 wagonów kolejowych, po czym uciekł na zachód. W „Rychlinówce” znowu zaczął urzędować komendant wojskowy, na terenie szpitala Niemcy ustawili działa. W tym czasie pod opieką około stu pracowników przebywało w Zakładzie ponad 250 pacjentów.
Wybuch powstania w pobliskiej Warszawie spowodował wzrost napięcia. Z Drewnicy codziennie widziano nad stolicą łuny pożarów, słychać było huk armat i odgłosy walki. Okoliczna ludność znowu zaczęła szukać w szpitalu schronienia i żywności, przez rozerwane ogrodzenia dostawali się wewnątrz obcy, często podejrzani mężczyźni. Pracownicy starali się nawet w tych trudnych warunkach pomóc chorym. Wyróżniły się wtedy ofiarne pielęgniarki A. Hańćkowiakowa, W. Szydłowska i K. Kierod . Opanowano groźbę epidemii duru brzusznego i czerwonki, udzielono schronienia w piwnicach wielu osobom, w tym Siostrom szarytkom i ich podopiecznym z Drewnicy. Podczas natarcia sowieckiego na Pragę w dniach 10-14 września opatrywano rannych przy świecach, zbierano warzywa pod ogniem niemieckim. 13 września podczas walki spadł na teren szpitala samolot sowiecki uszkadzając nową kuchnię. W tym dniu żołnierze Armii Czerwonej byli już w Ząbkach. Front zamarł na kilka miesięcy nad Wisłą.
Wieści Podwarszawskie
R.5, 1995 (206 i 208)