Dziesięć lat mija od chwili, kiedy grono ludzi, którym na sercu leżał opłakany stan opieki nad umysłowo chorymi w kraju naszym, zakrzątnęło się około założenia Towarzystwa opieki nad umysłowo i nerwowo chorymi. Z okazji dziesięciolecia zarząd instytucji wydał sprawozdanie następujące: Ustawa Towarzystwa zatwierdzona została w r. 1900. Działalność na razie z konieczności ograniczyć się musiała do zbierania funduszów, udzielania wsparć rodzinom, obarczonym chorymi umysłowymi lub umieszczaniem takich chorych na koszt Towarzystwa w szpitalach Jana Bożego i Tworkach. A w pracy tej marzono o własnem, choćby najskromniejszem schronisku, któreby pod swój dach tych nieszczęśliwych przytulić mogło. I oto już w roku następnym marzenie to w czyn się zamienia. Towarzystwo przystępuje do kupna zabudowań po Mikołajewskiej ochronie dla dzieci żołnierskich w Drewnicy, a po otrzymaniu na używalność 14 morgów gruntu, z których korzystała ochrona i dokonaniu niezbędnych przeróbek w mocno zniszczonych budynkach. otwiera w maju 1903 roku pierwsze Schronisko dla chorych umysłowych, obliczone z początku na 20 łóżek.

Schronisko to już w pierwszym roku swego istnienia zapewniło 7,311 dni zakładowych chorym umysłowym, przeważnie bezpłatnym. Od tej chwili mimo ciągłego borykania się z brakiem funduszów i przeszkodami najrozmaitszego rodzaju, Schronisko w Drewnicy rośnie z dnia na dzień. Celem zapewnienia sobie środków na prowadzenie zakładu Towarzystwo wchodzi w układy z zarządami dróg żelaznych, fabryk i stowarzyszeń, które powierzają mu opiekę nad swymi pracownikami umysłowo chorymi. Fundusze z tego źródła, a także ofiary i zapisy zyskiwane dzięki staraniom członków zarządu pozwalają na stałe rozszerzanie działalności Zakładu. Drewnica traci stopniowo charakter schroniska dla nieuleczalnych. przekształcając się w zakład leczniczy w calem tego słowa znaczeniu.

Otrzymanie w r. 1906 od ministerstwa dóbr państwa jeszcze 18 morgów ziemi z lasem otwiera przed T-stwem szerokie horyzonty. Drewnica staje się rozległa fermą lecznicza z całym aparatem odpowiednich urządzeń, gdzie jak w chwili obecnej znajduje opiekę i kurację z górą 200-u chorych, pod kierunkiem 3-ch lekarzy i pomocy około 50 osób służby. Z tych 200 jest 81 zupełnie bezpłatnie. Dzięki zapisom ś. p. Wiemanowej. a następnie i ś. p. Staszewskiego. T -stwo było w możności wybudowania nowego pawilonu, po otwarciu którego w roku sprawozdawczym dosięgło do imponującej liczby 64.417 dni zakładowych, w czem 20.220 zupełnie bezpłatnych.

Ogólny widok zakładu w Drewnicy w roku 1906
Ogólny widok zakładu w Drewnicy w roku 1906

Na samo żywienie chorych i służby w zakładzie wydano w r. z. 20.850 rb. 50 k. Cyfry to jak na nasze stosunki wprost olbrzymie, a jednak wobec zawarcia w roku sprawozdawczym umowy z magistratem m. Warszawy co do umieszczania w Drewnicy chorych usuwanych ze szpitala Jana Bożego, zjawia się konieczność dalszego rozszerzenia zakładu, budowy nowych pawilonów i t. p.

A kto zechce pojechać obecnie do Drewnicy i zobaczy co zrobiono z tej niegdyś wydmy piaszczystej: kto zwiedzi pola. ogrody warzywne i owocowe, stanie przed nowym pawilonem. odpowiadającym wszelkim wymaganiom hygieny, wygody i lecznictwa; kto się przypatrzy kanalizacji, wodociągom, wzorowej kuchni, pralni mechanicznej i warsztatom dla chorych; kiedy wreszcie ujrzy samych chorych, nie wiezionych za kratami, lecz chodzących swobodnie wśród klombów i grządek kwiatowych, lub zajętych pracą w polu, ogrodzie i warsztatach, ten uwierzyć nie zechce, że wszystko to powstało z grosza wyżebranego, że mogło powstać u nas w tak trudnych warunkach naszego istnienia!

I wtedy może pojmie cały ogrom pracy, energji i poświęcenia tych, co nie zrażając się żadnemi przeszkodami, powodowani jedynie chęcią ulżenia niedoli, z niczego podobne dzieło do życia powołali.

Pomimo takich wysiłków w kierunku jak najszerszego rozwoju opieki nad umysłowo chorymi. Towarzystwo ani na chwilę nie spuściło z oka i pozostałych swych zadań. Zapewnienie opieki niezamożnym chorym nerwowym stanowiło również stałą troskę Towarzystwa. Rozpoczęto więc w r. 1909 budowę gmachu pod Sanatorium w Karolinie na 20-to morgowej zalesionej i otoczonej lasami posiadłości, ofiarowanej Towarzystwu przez ś. p. Feliksa Bobrowskiego. I oto w chwili obecnej pawilon na 50 łóżek stoi już w zupełności wykończony, a mimo to o otwarciu Sanatorium mowy być jeszcze nie może, gdyż brak funduszów na umeblowanie, pościel, urządzenia wodolecznicze, elektryczne i t. p. Towarzystwo nie wątpi jednak, że społeczeństwo dostarczy na to odpowiednich środków i nie pozwoli, ażeby gmach, w który włożono dotychczas już dziesiątki tysięcy rubli, stał bez użytku.

To, co Towarzystwo zdziałało dotychczas, jest wskazówką, co zdziałać może jeszcze w przyszłości: dlatego też ma prawo nie tylko już prosić, lecz nawet żądać od społeczeństwa, ażeby mu umożliwiło dalsza działalność, skoro owoce jego dotychczasowej pracy same za siebie mówią.

Słowo. R. 30, 1911, no 175

 69 odsłon,  7 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.