Na polach radzymińskich

W życiu oddziałów jest to może pierwszy wypadek, że miasto, nic posiadające własnego garnizonu, zaprasza do siebie oddziały wojska na obchód święta, jak dotąd obchodzonego tylko przez wojsko. Niestety, święto żołnierza nie jest świętem narodowem w tem znaczeniu, że każde miasto, każda wieś uroczyście je obchodzi, jak to rok rocznie czyni Radzymin. Że Radzymin poczuwa się do tego obowiązku, nic dziwnego, po przecież byt progiem stolicy od wschodu, którego nie wolno byto nieprzyjacielowi przekroczyć, przeżył najcięższe chwile w czasie walk o Warszawę: poznał wartość żołnierza i umie go cenić.

Święto Żołnierza miał obchodzić garnizon zegrzyński u siebie w Zegrzu: by ono wypadło jak najlepiej, powołał płk. Miączyński, komendant garnizonu, specjalny komitet, który zajął się przygotowaniem uroczystości. Tymczasem w połowie lipca zwróciło się miasto Radzymin do komendanta garnizonu z prośbą, by cały garnizon przeszedł do Radzymina i tam wspólnie z obywatelami miasta uroczystość tę obchodził. Życzeniu stało się zadość; w Radzyminie zawiązał się komitet, do którego komendant garnizonu delegował kpt. Halutę z obozu szkoln. łączności.

Dnia 15 b. m. oddziały garnizonu zegrzyńskiego: 1 pułk łączności, pułk radiotelegraficzny, obóz szkoły łączności ze szkoły podchor. rez. łączn. oraz kurs instruktorski Związku Harcerstwa Polskiego stanęły o godz. 9 na rynku radzymińskim. Po przeglądzie, którego dokonał płk. Miączyński, komendant garnizonu zegrz. i wzniesieniu chorągwi narodowej, udały się oddziały i zgromadzone stowarzyszenia na cmentarz, gdzie spoczywają polegli w bojach o Radzymin, na mszę polową, którą od prawił ks. kapelan Żółtowski. W czasie mszy śpiewał chór szkoły podchorążych rez. łączn. oraz przygrywała muzyka 1 p. ł. Po mszy złożono wieńce na grobach poległych i udano się na rynek, gdzie do zgromadzonego wojska i tłumów przemówił p. Łobodowski. Wreszcie defiladę przyjmował płk. Miączyński w towarzystwie starosty dr. Orłowskiego i burmistrza p. Marszała.

Po defiladzie udano się na błonia, gdzie miasto przyjmowało zaproszonych gości wspólnym obiadem, przygotowanym pracowitemi rączkami pań radzymińskich. W czasie obiadu przemówił płk. Miączyński dziękując miastu imieniem wojska za pamięć i przyjęcie. Odpowiedział mu p. Łobodowskl wznosząc toast na cześć armji. W czasie obiadu wysłano gołębie z telegramami, o których treści dowiedzieli się czytelnicy z Nr. 224 „Polski Zbrojnej”.

Po obiedzie — match i wspólne zawody sportowe. Match footbalowy miedzy miejscową drużyną a reprezentacją garnizonu Zegrze zakończył się wynikiem 4:0 na korzyść wojska. W międzyczasie na innych polach boiska stawali zawodnicy do biegów i skoków; wielu nęciły nagrody na niedostępnym slupie. Po zawodach rozdano nagrody: 14 od miasta, 29 od kooperatyw garnizonu zegrzyńskiego. Do zwycięzców przemówił mjr. Łukomski i p. Łobodowski.

Wielkie zainteresowanie wzbudzała rozstawiona na błoniach stacja radjotelegraficzna. Wieczorem z żalem opuszczały oddziały gościnne mury Radzymina. Dzieląc się z czytelnikami temi wiadomościamn, niech nam wolno będzie podnieść i po dziękować za ofiarną pracę około przygotowania uroczystości paniom: Marszałowej, Łobodowskiej, Cieślikowej i wielu innym, nie z naszej winy nieznanym nam bliżej, oraz komitetowi: pp. Marszałowi. Orłowskiemu, ks. Fiksowi, Łobodowskiemu, Kowalewskiemu, Gutowskiemu, Łabaczewskiemu i wszystkim obywatelom Radzymina, którzy się do uświetnienia tej uroczystości przyczynili.

Sawicki, kpt.

Polska Zbrojna – pismo codzienne
R.4, nr 231 (23 sierpnia 1924)

 83 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.