Już zbliżając się wczoraj do Wólki Radzymińskiej co chwila spotykało się samochody oraz liczne radzymińskie, łódzkie i warszawskie organizacje. Na zboczach szosy poustawiali się wieśniacy z okolicznych wsi. Z rozporządzenia komendanta policji warszawskiego województwa p. Tomanowskiego wszędzie placówki pozajmowała policja. O godz. 10 i pół rano od strony Jabłonny ukazał się samochód Prezydenta Rzeczypospolitej. Przy ogólnem skupieniu i uwadze kompanja 1-sza 30 pułku piechoty sprezentowała broń, orkiestra zagrała “Jeszcze Polska nie zginęła”. Prezydent po przywitaniu się z kompanją i wysłuchaniu raportu dowódcy, powitał stojące delegacje cywilne i udał się przed zasłonięty pomnik. Za Prezydentem ustawili się premjer Grabski, minister spraw wojskowych jenerał Sikorski, marsz. Rataj, jener. Latinik, Żeligowski, Małachowski, Tomme i liczni oficerowie z pułkownikiem Jacynikiem i Kosowskim na czele (dawniejszy i obecny dowódca bohaterskiego 28 pułku Kaniowskich strzelców, który tu walczył), wojewoda Sołtan, starosta i burmistrz radzymiński p. St. Marszał na czele delegacji radzymińskiej oraz delegacji łódzkiej Rady miejskiej, obok stanęły rodziny poległych tu oficerów: Pogonowscy i Pęczkowscy i rozmaite delegacje szkół i szkółek oraz młodzież akademicka.

Przed pięknie przybranym ołtarzem od prawił nabożeństwo biskup polowy ks. Gall w asyście licznego duchowieństwa i proboszcza 10 dywizji piechoty ks. W. Olesińskiego. W czasie nabożeństwa przygrywała orkiestra wojskowa 30 p. p. Na nabożeństwie również był obecny kardynał Kakowski. Po skończonem nabożeństwie podszedł do pomnika i odsłonił go Prezydent Rzeczypospolitej, Orkiestra ponownie zagrała hymn: pochyliły się znów głowy i u stóp pomnika poczęto składać liczne wieńce i kwiaty.

Piękny biały obelisk na frontowej stronie posiada napis: „Ku uczczeniu zasług poległym na polu chwały w walce pod Radzyminem 15 VIII 20 r. oficer, kap. Stefan Pogonowski i kap. Benedykt Pęczkowski. Po bokach zaś kolumny: Plutonowy Rozenblat Karol, strzelcy: Wetcha Władysław, Maciak Stanisław, Sobierkiewicz Bronisław, Urbach Mieczysław, Wlazłowski Antoni, Świt Paweł, Zakrzewski Stefan, Jankowski Bronisław, Soja Aleksander, Wrońki Marceli, Raczyński Aleksander, Czarnecki Michał, Melański Stanisław, Książek Andrzej, Maniak Stanisław, Częczak Franciszek.

Po ceremonji odsłonięcia pomnika z improwizowanej kazalnicy okolicznościowe piękne przemówienie wygłosił ks. Olesiński (ówczesny kapelan i obecny proboszcz wojskowy). Po mowie księdza zabiał głos generał Żeligowski, który zobrazował ówczesny wielki moment dziejowy. Chwila była groźna. Z przełapanego radio bolszewickiego, widać było, iż bolszewicy mieli rozkaz zdobycia Warszawy jeszcze w dniu 14 sierpnia (1920 r.) za wszelką bądź cenę. Chmara wielka, jak morze szarańczy szła na Warszawę. Noc z 14 na 15 była ciemna i straszna. Front był przez bolszewików przerwany. Pod Wólką Radzymińską wymacali oni słabe miejsce i parli naprzód. I właśnie wtedy, o godzinie pierwszej w nocy, nastąpiła chwila przełomowa: stał się cud nad Wisłą. Stojący tu kapitan Pogonowski z pierwszą kompanją 28 pułku Kaniowskich Strzelców wyczuwszy niezwykłą chwilę, sam, bez rozkazu, poszedł z żołnierzami na tyły bolszewickie i wzniecił popłoch i dał początek przełamaniu frontu bolszewickiego, lecz wraz z kolegą swym, kapitanem Pęczkowskim, przepłacił ten wielki czyn życiem. Wraz z innemi oficerami legło tu 53 bohaterów żołnierzy, którzy z bagnetami rzucili się na wroga. Szli również z bagnetami i jenerałowie… Walczyły tu 28, 29, 30 i 31 pułki piechoty i wroga odparły.

Piękne przemówienie wygłosił obecny dowódca 28 p. piechoty p. Kosowski. „Stoimy tu na historycznym skrawku ziemi, gdzie żołnierz polski szafując szczodrze krwią własną odparł nawałę bolszewicką. Nie smutek i żałobę tu sprawujemy, lecz radość, dumę i chlubę żołnierza polskiego. Historja weszła w nas i z nas przejdzie z pokolenia w pokolenie z obywatela na obywatela, budząc podnietę do chlubnych czynów”.

Serdecznie i prawdziwie po żołniersku przemówił potem jenerał Tomme, lecz najciekawsze acz skromne było przemówienie kapitana Boskiego, towarzysza doli i niedoli poległych oficerów, który w pamiętną noc prowadził dalszą akcję następowania. Niezwykła prostota i skromność, jakie cechowały opowiadanie, gdy szedł w ową noc ciemną po przez lasy i rzucił się z bagnetami na wroga, by przełamać go, wzruszyły wszystkich do głębi.

Po przemówieniu delegata z Łodzi, który wraz z innemi przybył tu złożyć hołd poległym swym łódzkim braciom, przewiezionym i pochowanym tamże (niestety nie ma tam na grobach płyt) nastąpiło zakończenie ceremonji i odjazd do miasta. Odjeżdżając Prezydent Rzeczypospolitej przemówił i pożegnał rodziny bohaterskich poległych oficerów.

Gazeta Poranna 2 Grosze
R. 12, 1924, nr 254 (4243)

 181 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.