Byłam w kościele. Przed kościołem zapłaciłam p. Walaskiej za kartofle, ma oddać p. Słaboszewiczom. Całą noc łuny i nad ranem nalot na radzymińskiej szosie jakby setek wozów. Uciekają niemcy z Grabia, koloniści odjechali jak stali, nawet podobno na patelniach racuchy zostały. Sąsiedzi dzielą się dobytkiem i z miasta idą ludzie młócić żyto i kartofle kopać. W stronie Warszawy pożar i dym okropny. Turkot.

25 września 1939

 65 odsłon,  3 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.