Dzień bardzo niespokojny. Ciągle jadą uciekinierzy. Pakujemy rzeczy do skrzyń, żeby zakopać od pożaru. Dobrze, że choć pogoda. Po południu był nalot. Wiedzieliśmy walkę samolotów. Jeden zapalił się, smuga ognia ciągnęła się za nim. Spadł w stronę szkoły. Drugi też zachwiał się, zakołysał, też zapalił się. Spadł w stronę Radzymina. Jasio wrócił z biura. Te właśnie samoloty ostrzeliwały jego pociąg. Uciekali z pociągu sami cywilni, kobiety. Z samolotu strzelali do nich.

Wartuje sam Jasio.

7 września 1939

 100 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.