Stanisław Szpotański
Literatura i publicystyka polska poniosły wielką stratę: śmierć wyrwała z jej szeregów utalentowanego pisarza, niezwykłej prawości obywatela, człowieka pełnego entuzjazmu i dobroci. Stanisław Szpotański od wczesnej młodości stanął w szeregach tych, co ofiarnie, wydajnie i z zapoznaniem często własnych potrzeb, pracowali dla wolności i świadomej walki o niepodległość Narodu Polskiego. Praca ta wypełniała jego życie, stała się posłannictwem pisarza-patrjoty, pisarza-bojownika o wolność Narodu, o wolność ducha. Zapatrzony w okres polskiego romantyzmu ś. p. Stanisław Szpotański ścierał się ze wszystkiem, co w teraźniejszości polskiej nie dorastało do wysokiego poziomu jego ideałów. Utalentowany powieściopisarz, kulturalny i wybitny autor dramatyczny, wybitny, zdecydowany, śmiały i temperamentowy publicysta, badacz dziejów i przeszłości zapamiętały — oto Człowiek, który od nas odszedł przedwcześnie.
Stanisław Szpotański miał w sobie jakiś porywający. zaraźliwy entuzjazm, niewyczerpany zasób inicjatywy — skarbnicę twórczą pomysłów. Gdy mówił, gdy snuł swe projekty, poglądy, była w nim tak piękna moc wewnętrznego przekonania — że. nie zgadzając się z nim. trzeba Go było wysoce szanować i cenić, a zgadzając się, ulegało się urokowi jego wiary i zawsze wysuwającym się na pierwsze miejsce pobudkom idealnym, pobudkom bezinteresowności obywatelskiej. Stanisław Szpotański w czasie swej pracy społecznej i publicystycznej, przez szereg lat mieszkając w Paryżu, pracował początkowo prywatnie, później oficjalnie dla propagandy polskiej. Jako szef biura prasowego Ambasady Polskiej w Paryżu przez pięć lat zdziałał wiele, wkładając swój zapał i talent w tę trudną i niewdzięczną pracę. Tak, jak zawsze. w pracę swą wkładał serce i najwyższe oddanie interesowi publicznemu.
Na cichym cmentarzu wiejskim, pod szumiącemi brzozami i sosnami spoczął po swej długiej i ciężkiej wędrówce wybitny działacz i pisarz polski. Hołd ś. p. Stanisławowi Szpotańskiemu złożyło liczne grono literatów, publicystów, dawnych kolegów. Każdy, stojąc mad tą skromna trumną, w pamięci swej utrwalał rysy, głos, serdeczne. tchnące entuzjazmem słowa pana Stanisława. Wraz z padającemi grudkami ziemi na tę skromną trumnę rosła fizyczna granica między nami — ale nie zrywała się nić duchowa, jaką z tą jasną postacią każdy z obecnych miał nawiązaną.
P. S: Przedstawiciela M.S.Z., ani Ministerstwa Oświaty na pogrzebie Człowieka, który dla kultury polskiej, dla szerzenia prawdy o Polsce zagranicą położył wielkie zasługi — nie zauważyliśmy.
Świat
R. 31, nr 17
25 kwietnia 1936