
W Wołominie od kilku lat istnieje Bank Spółdzielczy. Przy Banku jest t. zw. Kasa Pogrzebowa, w której są ubezpieczeni, na wypadek śmierci, członkowie banku, Zwykle po udowodnieniu przez rodzinę śmierci członka, bank niezwłocznie wypłacał 500 zł na koszty pogrzebu. Tak było kiedyś, lecz po objęciu zarządu przez filarów tutejszej „sanacji* burmistrza miasta p. Czajkowskiego i doradcę sądowego p. Kępińskiego i tu wprowadzono „sanację”.
Dnia 22 kwietnia r. b. umarł członek Banku p. Ludwik Woszczyński. Gdy na drugi dzień po śmierci p. W. żona zwróciła się po asekurację, bank bez żadnych motywów odmówił wypłaty kwoty ubezpieczeniowej. Zwrócono się do Rady Nadzorczej, która w zupełności przyznała kwotę ubezpieczeniową, nakazując Bankowi wypłatę jej. I od tego czasu zaczęły się szykany ze strony Zarządu. Zaczęto wyznaczać terminy wypłaty, a potem je odkładać. Poruszono tę sprawę na Walnem Zebraniu członków banku i tu, po rozpatrzeniu zatargu polecono Zarządowi wypłacić żonie zmarłego zł 500. P. Czajkowski nadal jednak szykanował biedną wdowę, aż w dniu 10.VI sprawa znalazła się na wokandzie sądowej.
Nie chcąc rozważać i tak mocno skompromitowanej opinji Banku, poszkodowana p. Woszczyńska uległa namowom p. Kępińskiego, który solennie przyrzekł wypłacić owe 500 zł w dniu 15.VII i sprawę zawiesiła.
P. Kępiński nie dotrzymał słowa, wobec czego dnia 21.VII sprawa po raz drugi znalazła się ma wokandzie Sądu Grodzkiego w Wołominie. Po krótkiem ale dokładnem wyświetleniu całej historji, popartem dokumentami przez zastępującego p. Woszczyńską jej brata, Sąd zasądził na rzecz p. W. w całości kwotę ubezpieczeniową, wraz z %, od dnia śmierci jej męża i 505 zł za prowadzenie sprawy, opatrując wyrok rygorem natychmiastowej wykonalności.
Robotnik – centralny organ P.P.S.
R.37, nr 301 = nr 4641