Irena Dzierżyńska
17 września 2021 r. do zasobu Archiwum Akt Nowych zostały przekazane przez Małgorzatę Popowska wspomnienia jej matki, Ireny Bieleckiej z domu Dzierżyńskiej (rocznik 1926), łączniczki Armii Krajowej z terenu Wołomina zatytułowane „Wojna i lata okupacji”. Pani Irena w 1944 r. służbę pełniła w kontrwywiadzie AK i podlegała Szefowi Referatu Wywiadu i Kontrwywiadu Obwodu Radzymińskiego.
Oto kilka fragmentów z jej wspomnień:
– Pewnego popołudnia w roku 1941, w styczniu, zebrałyśmy się jak zwykle u Marysi [Maria Zawadzka „Jutrzenka” – przyp. J.S.]. Otrzymałyśmy bardzo ważną wiadomość, że nareszcie zainteresowano się nami i przyjdzie „Ktoś”, z kim nawiążemy kontakt. Był to starszy od nas kolega. Rozmawiał z nami na temat konspiracji w ogóle oraz szczegółowo na temat działalności młodzieży w organizacji podziemnej. Był wysłannikiem ZWZ – Związku Walki Zbrojnej. Dalsze spotkania były już spotkaniami organizacyjnymi. W różnych punktach naszego miasta [Wołomina – przyp. J.S.] w różnych godzinach spotykałyśmy się z ludźmi, którzy uczyli nas abecadła walki. Było to tak zwane przeszkolenie sabotażowo-dywersyjne. Uczyłyśmy się obchodzić z bronią, granatami, stosowania różnego rodzaju form walki poprzez sabotaż, dywersję. Przeszkolono nas w zakresie kursu sanitarnego i łączności. Wczesną wiosną 1941 roku, ubrane w granatowe spódniczki i białe bluzki, złożyłyśmy przysięgę na wierność Ojczyźnie, wolę walki i zachowanie tajemnicy. Zostałyśmy żołnierzami organizacji podziemnej ZWZ.
Następnego dnia dowiedziałam się, że Niemcy aresztowali Tadeusza Ostojskiego, mieli go zawieść do Radzymina na gestapo. Chłopcy postanowili go odbić. Zasadzkę zrobili na szosie prowadzącej do Radzymina. Chłopcy zaczęli strzelać do nadjeżdżającego samochodu. Strzelali w opony, aby zmusić Niemców do zatrzymania się. Niemcy widząc beznadziejną sytuację zasłonili się Tadeuszem. I tak zginął nasz kolega, wspaniały, odważny chłopak.
Wracam do domu. W kilka dni, później po południu wychodziłam właśnie z domu. Drogą gestapowcy prowadzili Heńka Sitarka do jego domu. Był cały posiniaczony, ręce miał związane z tyłu drutem kolczastym, całe zakrwawione. Spojrzenia nasze spotkały się, w jego oczach była rozpacz i udręka. Heniek nigdy nie wrócił. Zamordowali go. Jego siostra Lalka przeżyła Oświęcim.
Po kilku dniach ruszyliśmy w stronę Tłuszcza. Zadaniem było opanowanie miasta i wyrzucenie Niemców poza jego obrąb. Okazało się, że nie tylko nasz oddział przemieszczał się w stronę Tłuszcza. Wiele oddziałów zdobywało miasto. Strzelaninę słychać było ze wszystkich stron. Następnego dnia ogromny ruch był w miasteczku. Wszyscy rozmawiali z mieszkańcami. Ściskali się, całowali, zapraszali do domów, karmili. Ogromne zwycięstwo. Święto!
Wieści Podwarszawskie
nr 39/2021