historia terenów powiatu wołomińskiego

w dokumentach i wspomnieniach

kronika wydarzeń przed I Wojną Światową Radzymin wycinki wydarzenia

Wybory w Radzyminie
0 (0)

W Radzyminie odzywały się wczoraj wybory w dwóch lokalach: w herbaciarni, w środku miast, zgromadzili się właściciele gruntów, posiadający od 15 do 195 morgów, czyli tak zwana własność średnia, za miastem w kancelarji urzędu gminnego włościanie. Mała mieścina niczem nie zdradzała na zewnątrz faktu tak poważnego w życiu politycznem, jak wybory do parlamentu. Tak samo, jak zawsze, pustki były na ulicach, tak samo, jak zawsze, na głównym rynku przechadzała się trzoda chlewna… A przecież miało się tam zjechać z górą tysiąc prawyborców, aby wybrać swoich pełnomocników. Na mieście było pusto…

— Co to znaczy? — pytam wójta. – Gdzież prawyborcy? Widzę ich tak mało!

— Wybory ich mało interesują. Mówią, że skoro pierwsza Duma nic dobrego nie zrobiła, szkoda j czasu i fatygi na wybory do drugiej.

— Jak to, więc nie rozumieją, że musi walczyć nieustannie, aż do skutku, ten, kto wolność wywalczyć pragnie?

— Zamało są uświadomieni — odpowiada mi ktoś. – Nie pojmują znaczenia parlamentu, bo zresztą — wstyd to przyznać — zanadto przywykli do… bata!

Szczera odpowiedź informatora, znającego doskonale stosunki miejscowe, musi zasmucić każdego obywatela kraju. Ale że tak jest, wina to światlejszych obywateli kraju, którzy zamało jeszcze pracowali i pracują nad uświadomieniem ludu, nad odpowiedniem przygotowaniem ich do życia politycznego i do należytego korzystania z tych praw, jakie już posiada.

Wczorajsze zachowanie się włościan w Radzyminie powinnoby posłużyć za wskazówkę dla działaczy społecznych na przyszłość. Należy pod tym względem skorzystać z praktyki dawnej i za przykładem Wielkopolan rozrzucać pomiędzy lud setki tysięcy broszurek, wyjaśniających znaczenie wyborów i pouczających o obowiązkach każdego obywatela kraju… Słowem należy szerzyć oświatę wśród ludu, jeżeli chcemy, aby podniósł się do pożądanej wyżyny.

Wczoraj w Radzyminie zauważyłem jeszcze jeden fakt. Oto włościanin, czy właściciel średniej posiadłości rolnej przybywa na wybory zawcześnie i widząc, że w sali pusto, wychodzi, aby powrócić za późno. Inni znowu wogóle się spóźniają… Słowem, nie znamy wartości czasu. Ale nietylko włościanie nie rozumieją znaczenia wyborów, i nie tylko oni nie znają zwyczajów parlamentarnych, zdarza się to nawet i ludziom powołanym do przewodniczenia wyborom. Że pan sędzia pokoju nie chciał dopuścić na salę sprawozdawcy dziennikarskiego, to zadziwiać nie może, gdyż biurokraci wogóle nie lubią prasy, która niekiedy może także i nie… milczeć. Natomiast zadziwiać musi rozporządzenie, wydane przez przewodniczącego wyborom strażnikowi ziemskiemu, aby po godz. 12-ej nikogo do sali nie wypuszczał, ani też z niej nie wypuszczał. Salę wyborów zamieniono więc na… kozę. Co prawda, zamknięcie w niej trwało krótko, gdyż po chwili nikt już nie zważał na nie; strażnik nie wpuszczał przez jedne drzwi, prawyborcy wchodzili więc i wychodzili drugiemi…

Sam akt wyborów w obu grupach w Radzyminie odznaczał się harmonją. W sali herbaciarni na wyborach z grupy średniej własności przewodniczący sędzia pokoju poprosił na asesorów dwóch pp. Witowskich. Proponowanie kandydatur nie długo trwało. W wyborach uczestniczyli prawyborcy trzech gmin: Radzymin, Kłębów i Małopole i oświadczyli, że każda z tych gmin wybrała po pięciu kandydatów. Kandydatury te przyjęto wołaniem: „Zgadzamy się”, tak, że balotowanie było właściwie tylko dopełnieniem formalności. Na pełnomocników wybrano jednomyślnie pp.: ks. Franciszka Sadowskiego z Poświętnego, ks. Franciszka Marmo z Kobyłek, ks. Ignacego Deplewskiego z Dąbrówki, Michała Luka (niemca), Henryka Wojciechowskiego, Antoniego Witowskiego, Antoniego Kłosa, Franciszka Błońskiego z Wioski, Józefa Rosieńskiego z Ryni, Tomasza Kluska z Trzciany, Leopolda Truszkowskiego ze Zwierzyńca, Tomasza Raszyńskiego, Stanisława Marciniewicza, Józefa Łazickiego i Jerzy Jeziorańskiego.

Na wybory te przybyło zaledwie 107 prawyborców, pomiędzy którymi było dwóch księży proboszczów i zaledwie kilku tak zwanych inteligentów. Na wybory włościańskie w gm. Radzymin z 710 uprawnionych do głosowania przybyło 239. Wyborom przewodniczył wójt. Na pełnomocników na zjazd powiatowy wybrano jednomyślnie gospodarzy: Walentego Napiórkowskiego z Nadmy i Karola Studzińskiego z Aleksandrowa.

Kurjer Warszawski – dodatek poranny
R. 87, 1907, nr 29

 315 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Oceń ten tekst
[Total: 0 Average: 0]

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.