historia terenów powiatu wołomińskiego

w dokumentach i wspomnieniach

Klembów kronika wydarzeń przed I Wojną Światową religia wycinki

Z mojej podróży

Czytelnik pomyśli, żem podróżował poza granicą, — i tak jest: podróż moją z Klembowa odbyłem w granice parafii Niegowa, dekanatu radzymińskiego, gdzie administratorem parafii, jak się dowiedziałem i miałem szczęście z widzenia poznać, jest ksiądz Kiełduszys. Było to dnia 28-go lipca, w dzień świąteczny. Wstąpiłem do kościoła złożyć hołd Stwórcy, — i trafiłem w czasie, kiedy kapłan wygłaszał słowo Boże. Słuchając z uwagą i skupieniem ducha słów wykładanych z Ewangelii świętej o Celniku i Faryzeuszu, nie spodziewałem się, ażeby kapłan ambonę, z której wychodzić ma nauką li tylko Chrystusa Pana, zamieniał na trybunę partyjną, i z niej oskarżał z nazwiska ludzi, których, jak się dowiedziałem, zupełnie nie zna, a tylko słyszał o nich, od jakichciś ludzi, cu to z igły robią widły, a prawdzie boją się oko w oko stanąć.

Stał policyant w blizkości mównicy, a duszpasterz tak się rozwodził: „Te wszystkie Kółka rolnicze i partye Gałeckiego i księdza Zdanowicza, — to wszystko dyabła warte”. Znam pana Gałeckiego, znam i księdza Zdanowicza, i wiem, że tak pan Gałecki, jak ksiądz Zdanowicz żadnych partyi nie organizowali. Podziwiam bardzo, co ma za związek Nauka Chrystusa Pana z polityką.

Ksiądz Kiełduszys powiedział jeszcze swoim parafianom: „Jak was mam 4000, to wolałbym mieć z was czterech tysięcy 2000 dobrych chrześcian, bo wtedy przez modlitwę wspólnie ze mną złączeni w jeden związek katolicki, naszą ukochaną ojczyznę możem pozyskać”. Chrystus Pan nie powiedział, że bądź Izraelitą, choć sam pochodził z Izraela. Chrystus Pan zarówno rzymianina jak i każdego innego mile przyjmował. Jako Bóg prawdziwy przyszedł dla całego rodzaju ludzkiego i dlatego powiedział, że dobry pasterz dla zaginionej jednej owcy 99 pozostawi, nie to żeby miał z pośród swej trzody połowę wydać w ręce inne. Bo dobry pasterz daje życie za owce swoje.

Ja ze swej strony zaznaczam, iż nie należę do żadnego stronnictwa ani partyi; bo jakże należyć, kiedy stronnictwa i partye, zamiast pracować dla dobra narodu, prowadzą tylko walkę wzajemną, przelewając krew bratnią, a tem samem przyszłość naszą cofają wstecz. Lecz cóż będzie wtedy, gdy fanatyzm partyjny owładnie duchowieństwo, a ambona zamieni się w trybunę partyjną? O biada będzie wtenczas Kościołowi.

Podczas kazania ksiądz się wyrażał: „Kto by miał co przeciwko słów moich, niechaj wystąpi”. Otóż ja te parę słów wypowiadam i proszę „Siewbę” o wydrukowanie.

Uparty

Siewba – organ ludu polskiego
R. 2, 1907, nr 16

 93 odsłon,  2 odsłon dzisiaj

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.