Nad grobem ś.p. Jana Adamowicza

W ostatnich dniach ub. miesiąca na cmentarzu wsi Postoliska pod Tłuszczem zgromadziło się około dwóch tysięcy ludu wiejskiego: starszych i młodzieży Związku Młodej Wsi, mężczyzn i kobiet w strojach świątecznych, przeważnie ludowych, z zapaskami na ramionach. Stanęli tak dokoła grobu, przed 30 laty zmarłego w Tłuszczu, a w Postolisku pochowanego, ś. p. Jana Adamowicza. Nad grobem piękny pomnik dłuta Dunikowskiego. A dokoła niego właśnie — ludu wiejskiego tłum dwutysięczny w nastroju głęboko poważnym słuchający o pracy tego, którego właśnie za serc swych nakazem uczcić przybyli.

Ś.p. Jan Adamowicz, którego prawdziwe nazwisko było Piliński, pochodzi bodajże ze Smoleńszczyzny, ukończył wyższą szkołę leśną w Petersburgu, a na terenie Warszawy zjawił się dopiero latem w r. 1905. Idzie czas dla Polski osobliwy — mawiał — więc i ja do Warszawy przyjechałem, by razem z Wami co trzeba robić…

Przedtem wiele lat spędził Adamowicz na poświetnej tułaczce. W Algierze, w Tunisie, pracował, handlem drobnym zarabiając lub na skrzypcach pięknie grając po oberżach lub kawiarniach. Co go na tułaczkę taką niosło tajemnicą jego było… A w r. 1901 wrócił do Polski — do Galicji i osiadł gdzieś w szybach naftowych w Schodnicy, gdzie pracuje jako prosty robotnik, następnie jako wiertacz, a w końcu jako kierownik. Niebawem zaś znajduje w gronie przyjaciół na polu ideowej pracy rodzinę Szczepanowsklego, Wolskich i Odrzywolsklch. I oto we Lwowie zakłada stąd miesięcznik „Odrodzenie” i żarliwie popiera robotę oświatowo-patriotyczną wśród ludu, a jednocześnie pomaga Tadeuszowi Pannence stwarzać tajną organizację wojskową, którą w r. 1904 łącznie z 74 karabinami najnowszego typu włączono do szeregów Piłsudskiego. A wreszcie latem roku 1905 zjeżdża Adamowicz do Warszawy. Pod ten właśnie czas w pewnych kołach Warszawy panował ożywiony ruch odradzający, ożywiający, do myślenia o praktycznym konsolidowaniu ruchu niepodległościowego zachęcający.

W gronie tym właśnie znalazł się ś.p. Adamowicz: E. Słoński, G. Daniłowski, Artur Górski, redaktorowie „Witezia”, a dalej Wysłouch (Antoni Szech) i całe grono działaczów ludowych o tych samych intencjach i nastawieniu — oto zespół duchowy, odradzający, pełen najpiękniejszego nastroju i gotowości do czynu. Już we Lwowie odrodzeniową swą pracę ś.p. Adamowicz opiera „na ideologii trzech wieszczów, oraz na wpływach Wyspiańskiego, Szczepanowskiego i Odrzywolskiego” — jak to stwierdza uczestnik tych robót. Teraz w Warszawie postanawia sobie Adamowicz łącznie z wymienionymi wyżej, tworzącymi wówczas na terenie Kongresówki odradzający „ruch ludowy” iść na wieś.

Na tej samej „ideologii trzech wieszczów i na wpływach Wyspiańskiego oparty” idzie właśnie Adamowicz na niewielki teren wsi — w okolice Tłuszcza i tu skupia przy sobie grono chłopów. Z nimi razem zakłada pismo tygodniowe „Siewbę”. Redaktorem Jej zostaje Jan Kielak, gospodarz sąsiedniej wsi Chrzęstnego, a obok niego Paweł i Jan Wasilewscy, gdzieś spod Międzylesia, spod Jeżowa Antoni Tyc, Jan Sadowsiki, a Jan Wojtyna i Bolesław Kaskowski z Klębowa i inteligenci P. Gałecki i Symonowicz z pobliskiego Miąsego… Utwory „Trzech Wieszczów” albo „Wesele” Wyspiańskiego — to główne tematy gawęd i czytanek Adamowicza z chłopami. A urozmaicenie ich stanowi znów gra jego skrzypiec: Szopen, Moniuszko, wyjątki o wysokim nastroju wypadków z innych oper — wszystko podnosi i zachwyca słuchaczów. A później idą narady o znaczeniu ludu, jego wartościach, o uśpionych, twórczych mocach, o tego ludu istocie polskości, o wrogach Jej i o wrogach ziemi polskiej, którą bronić, którą odbić trzeba… I o sprawach gospodarczych lub społecznych…

I rozmawiał Adamowicz z gromadzącymi się z nim w Tłuszczu albo po wsiach okolicznych o przyszłości Polski, a w niej ludu lepszym losie, o Jego obywatelskim, twórczym znaczeniu, o udziale Jego w tworzeniu drogi i sposobów zdobycia zmartwychwstania własnego państwa. Bo wierzył on wtedy, iż niebawem ono powstanie. I chłopi – słuchacze wyrażali tę wiarę. Tak jest! Nastrój wówczas nastawał poważny, uroczysty. A dla zdobycia tego i w niepodległej ojczyźnie naszej i zawsze — mówił — trzeba:

Położyć palce na dusz ludzkich ranie
i w lepsze światy zanieść rzeszę biedną
Prawdy i piękna dać jej pożądanie”…

I o dziwo! Słuchacze z ludu — chłopi, nie tylko z przejęciem słuchali utworów im czytanych lub granych, i nie tylko Je rozumieli, ale do głębi dusz i serc swoich przejmowali się nimi i pod ich wpływem własnego ducha szybko odradzali; budzili w sobie uśpione zalety i pierwiastki twórcze…

Gdy dziś czytamy roczniki „Siewby”, a w nich listy, artykuły lub utwory poetyckie chłopów: Józefa i Pawła Wasilewskich, „chłopa z Mokrej”, Manterysa, Koskowskiego, J. Szajki, W. Wardy, „Mazura spod Jadowa”, a wreszcie samego redaktora Jana Kielana, to trzeba podziwiać, i te utwory i uzdolnienie chłopa polskiego i Jego głęboko odczuwany nie tylko patriotyzm, ale i świadomość, co może, co jedynie może dać siłę odrodzonej Polsce.

„Polska z tych prochów powstante nowa
Święta i wolna, piękna i czysta
I będzie także już bezstanowa,
Kwitnąć w niej będzie nauka Chrysta”.

pisze Jeden z chłopów, którzy przeważnie bezimiennie pisywali, w obawle przed prześladowaniem.

Na wezwanie Wysłoucha:

Ty idź — i siej — ziarna zasad świętych i czystych — na roli zbożnej sercu.
— Ty idź i siej — bo od tej siewby twej — przyszłość zależy nasza
— przyszłe szczęście ludu i szczęście przyszłe ojczyzny.

odpowiadają sami chłopi wezwaniem do braci:

Orz, bracie orz
W zgodzie naszą nawę
Od porannych zórz
Siej w nią ziarno żywe…

A „Mazur spod Jadowa” dodaje:

Siej słowa prawdy
Nie walcz dla nagrody
Ale żyj dla prawdy.
Siej ziarno dla ludu
W jesieni i wiośnie..
Z ziarna twego siewu
Wielkie drzewo wzrośnie..

Ideą „Siewby” i jej duchowych kierowników, było zespolić całe społeczeństwo polskie. Antoni Szech tak głosi, a Adamowicz mu wielekroć razy wtóruje: „Społeczeństwo rozbite, w którym brat wilkiem bratu, brat zwalcza brata, w którym na walkę wzajemną wytęża się więcej sił, niż na pracę około dobra ogółu — społeczeństwo takie ostać się nie może, ani też ono może się dźwignąć — ani odrodzić. Jedności niech zapragną serca nasze! Niech dobro ogółu będzie słońcem dla wszystkich I drogowskazem. Niech cel partyjny nie zakrywa celu głównego — dobra i odrodzenia całego narodu”. A chłop Wiktor Dul wtóruje tym słowom:

O, daj nam poznać, że w jedności siła
I niech do niej dążą wszystkie stany,
By między nami święta zgoda była
Niech tego pragną i chłopy i parny…

Mimo to jednakże „Siewba” przez żywioły wsteczne była prześladowana. I na to nieraz skarżą się w swoim piśmie chłopi. Ale na to nie patrzą. Swoje czynią. Podnoszą się sercem, duszą swoją  i rozumieniem potrzeby w tym — podnoszą się wciąż wzwyż, a wszystko — stwierdzają to nieraz — „dla dobra ojczyzny”, siebie z nią teraz związanymi się widząc. Oczywiście, że pragną szanowania siebie i równości obywatelskiej. Józef Wasilewski tak to wypowiada:

Kto idzie nie “nad”, a “wraz z ludem” kroczy,
Ten spojon z ludem — dla niego pracuje”.

I Kółka Rolnicze Im. Staszica z taką myślą i intencją były prowadzone; „sami sobie” podniesienie gospodarcze chłopi z ruchu ludowego stwarzali, ale… „do pracy naszej — głosili — zapraszamy tak duchowieństwo, jak i drobną i dużą własność”. Dziejopis ruchu ludowego musi kiedyś stwierdzić, że te „kółka staszicowskie” w wysokim stopniu podnosiły wytwórczość i społeczne życie wsi tam, gdzie były. (Było ich ok. 120).

Cieszy się też z tego nastroju i z tego twórczego „ruchu ludowego” Adamowicz, bo oto w swym wierszu „Cud” w kwietniu r. 1906 pisze:

„Czyście może nie wiedzieli,
Że po ziemi tej ubogiej
Po pod chaty kmiecej progi
Idą jeszcze raz anieli
By nasiona myśli Bożej
Rzucić w glebę, serc i głów!
Pełny wiary, pełny mocy
Idzie w przyszłość polski lud”.

W trzydziestą rocznicę śmierci Jana Adamowicza, z „łaski Bożej” budziciela swojego, dn. 24 bm. na cmentarzu Pustolskim, nad grobem, pod wzniesionym przez Dunikowskiego pomnikiem zebrał się parotysięczną gromadą lud okoliczny. Jednominutowym milczeniem uczcił On dobroczynny dla siebie, dla wsi polskiej czyn; uczcił tak ś.p. Adamowicza. I zarazem uczcił także zmarłych już uczniów lub nawet towarzyszów, zbożnej pracy chłopów: Jana Kielaka i Adama Tryca. Przeszli przecież obok prochów budziciela swego ducha, mogąc spocząć na swój wieczny sen.

Po oddaniu zasłużonym czci należnej, wielu spośród rozchodzących się szeptało Jeszcze nakaz „Siewby”:

Ty idź — i siej — ziarno zasad świętych i czystych na roli zbożnej siej.
— Bo od siewby twej przyszłość zależy nasza.
— przyszłe szczęście ludu — I szczęście przyszłe — ojczyzny.
Ty idź – i siej…

Rozeszła się tak gromada wielka od mogiły Adamowicza, Kielana i Tryca i przeszła gdzieindziej, by odbyć swoje doroczne „święto dożynkowe” a w wieńcu pięknie uwitym oddała już… plon nie panu dziedzicowi, ale przedstawicielowi rządu, jako w odrodzonej Polsce gospodarzowi w dani. A pleśniami swymi i zabawą miłą powtarzali sobie nieraz: „Ty idź — i siej — ziarno prawdy siej — i zasad świętych czystych i odrodzenia ludu — przez wielką, odradzającą człowieka oświatę…

Tak w Postolisku pod Tłuszczem zakończył się piękny, uroczysty dzień.

Maksymilian Malinowski

Kurjer Poranny
R. 61, 1937, nr 304

 84 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.