
Po dwudniowym pobycie w Radzyminie
Współpracownik 'Przeglądu Wiecz.” po odbiciu Radzymina przez nasze wojska, w następujących słowach opisuje wygląd tego miasta:
Parę tygodni temu, byłem w tem powiatowem mieście na uroczystości odsłonięcia pomnika Kościuszki. Odniosłem wówczas wcale miłe wrażenie ze schludnego choć ubogiego miasta, które chciało wtenczas zamanifestować swój patryotyzm.
Dziś chodziłem po Radzyminie, jak po opuszczonym, straszliwie zaniedbanym cmentarzu. Rumowiska, zgliszcza, domy obrabowane doszczętnie, ludność uciekła, nieliczne tylko twarze wyglądają z łękiem z nawpół otwartych drzwi domostw. Gdy spojrzysz przez powybijane okna w głąb mieszkań, widzisz barbarzyństwo zniszczenia i sadyzm rabunku wszystkiego, co miało jakąś wartość. Lustra potłuczone, meble połamane w drzazgi, kanapy poprute słoma zanieczyszczona w pokojach, stajnia w mieszkaniach, stajnia na bruku i na ulicach. Dwa dni pobytu bolszewików w Radzyminie pozostawiły w mieście jak po przejściu dzikich hord Hunów, ruinę, łzy ludności, spazmatyczny szloch ludzi, którzy nagle stali się nędzarzami,
W piątek pod wieczór weszły tu wojska czerwone i wnet rozpoczęły rabunek, grabież, zdzieranie z ludności ostatniego ubrania, bielizny, kosztowności. Gwar dziki. nieludzki instynkt zniszczenia wszystkiego, cechował pobyt armii uszczęśliwiania nowemi ideami ludzkości. Wedle zeznań ludności tutejszej, pojawił się i wyższy oficer niemiecki w pikelhaubie, był już nawet komendant miasta „komandor Stiepek*’, który kazał sklepy otwierać, przemawiał imieniem rządu sowieckiego, nawoływał mężczyzn do rejestracyi i wydawał dwudniowe zarządzenia…
Ale dzicz hulała po Radzyminie bezkarnie.
Dziennik Ludowy
organ Polskiej Partyi Socyalistycznej
1920, nr 204