Piszą do nas z Radzymińskiego. Rolnicy nasi korzystając z ustalonej od pewnego czasu pogody, pospieszają z uprzątnięciem zboża. Padający przedtem deszcz, stał się dotkliwym dla obszerniejszych gospodarstw, w których większa część pszenicy porosła na garściach i na pniu. Ze sprzętem owsa, gryki, grochu prawie się ułatwiono. Obecnie większa część gospodarzy krząta się około uprawy pół pod zasiewy. Kartofle na nizkich gruntach z powodu pozostawania dłużej pod wodą, zaczynają miejscami gnić. Ogrodowizny za to po deszczach znacznie się poprawiły. Zbiór potrawu jest wielce obiecującym.

Kradzieże koni po wsiach dość często się ponawiają. We wsi Podstoliska gminie Międzyleś, miejscowy szynkarz Kalinowski, z dnia 25 na 26 z. m., przy dość jasnej nocy dostrzegł przez okno jakąś postać, gospodarującą w jego stajni. Ponieważ w stajni znajdowały się konie, przypuszczając, że ktoś przyszedł z zamiarem kradzieży, szynkarz wybiegł w tę stronę z krzykiem „złodziej”. Złodziej dawszy parę chybionych strzałów z rewolweru, zaczął uciekać — właśnie przejeżdżał wtedy z sąsiedniej wsi Sulejowa włościanin Kieszkowski, a dowiedziawszy się o co idzie, puścił się za uciekającym w pogoń i zdołał go dogonić. Złodziej widząc niebezpieczeństwo, wystrzelił do Kieszkowskiego, któremu kula przeleciawszy koło twarzy, lekko drasnęła w skroń. Kieszkowski nie stracił przytomności — w mgnieniu oka rzucił się na złodzieja i rewolwer bez nabojów zdołał mu wydrzeć.

W czacie tego pasowania się, nadbiegł też szynkarz Kalinowski, przy pomocy którego złoczyńcę przytrzymano i miejscowej policji odstawiono.

Schwytanym złodziejem był miejscowy żyd Gilbert, zbiegły przed sześciu laty przed poborem do wojska.

Kurjer Poranny i Antrakt
1880, nr 251

 32 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.