odbicie braci wierzb w ii EqhYSvhNGXk
Historia akcji na Urząd Gminy w Tłuszczu 31 maja 1944 r., aresztowania braci Wierzbów oraz ich odbicia z aresztu.
31 maja 1944 roku. Za 6 dni alianci wylądują w Normandii i otworzą zachodni front w walce przeciwko Niemcom. Za 3 tygodnie na wschodzie rozpocznie się operacja Bagration. Tymczasem w Tłuszczu trwa ponura noc okupacji. Tutaj, na tym cmentarzu, mniej więcej w tym miejscu, w południe przybywają żołnierze ruchu oporu, żołnierze Armii Krajowej. Oddział z Tłuszcza i oddział z Jadowa. Tłuszczański oddział ma ubezpieczać ten Jadowski, gdy ten będzie atakował Urząd Gminy w Tłuszczu.
Po co wykonywano takie akcje? Ano po to, aby niszczyć dokumenty związane z kontyngentami, związane z wysyłką na prace przymusowe do Niemiec. Warto podkreślić, że w Tłuszczu istniał niemiecki Arbeitsamt, gdzie wysyłano Polaków na takie przymusowe roboty. Ten dom stoi do dziś przy ulicy Powstańców, dawniej Pocztowej, Piłsudskiego i Stalina, w istniejącym do dziś domu Kurzwalda. W każdym razie żołnierze zebrani na cmentarzu w Tłuszczu czekali na Stanisława Szulca, Kubłowskiego oraz Mariana Kozłowskiego, pseudonim Junak. Szli oni z Jadowa, mniej uczęszczaną drogą przez Kury i Pólko. I właśnie na wysokości Pólka zostali zaskoczeni przez wracających z Targu Jadowskiego Niemców. Wywiązała się strzelanina, Kubłowski poległ. Partyzanci zgromadzeni tutaj oczywiście o tym nie wiedzieli.
Na miejsce zbiórki przybywa dowódca Ośrodka Armii Krajowej Tłuszcz, Wacław Wierzba, pseudonim Odrowąż. Informuje on zebranych, którzy nie wiedzą jeszcze o tym, co wydarzyło się na Pulku, że Niemcy w Tłuszczu poszukują Wacława Wierzby, że przed chwilą go legitymowali, a uratowało go jedynie to, że miał tę kartę na nazwisko Sadowski. Partyzanci zgodnie potwierdzają to, że akcję należy odwołać.
Krawcowizna to nie jest typowo mazowiecka ulicówka. To wieś, gdzie zabudowania są oddzielone od siebie, często nawet o kilka kilometrów. W tym miejscu mieściło się gospodarstwo braci Wierzbów, braci zaangażowanych w polskie państwo podziemne, braci zaangażowanych w konspirację. To były najważniejsze postaci dla Tłuszczańskiej Armii Krajowej. Podporucznik Wacław Wierzba, pseudonim Odrowąż, był szefem Ośrodka Tłuszcz. Stanisław, pseudonim Zawada, był szefem Wywiadu i kontrwywiadu Ośrodka. Bolesław, pseudonim Saper, był uczestnikiem licznych akcji. Jan, ostatni z braci, był natomiast osobą przewidzianą do objęcia gospodarstwa w przyszłości.
Po zrezygnowaniu z ataku na Urząd Gminy Tłuszcz 31 maja, Wacław Wierzba wrócił do rodzinnego domu. Rankiem następnego dnia gospodarstwo szczelnie otoczyli żandarmi niemieccy z Tłuszcza oraz kałmucy z posterunku w Mokrej Wsi. Bracia zostali aresztowani, powaleni na ziemię, skrępowani. Żandarmi nadal szukali Wacława Wierzby, lecz ten miał fałszywą kenkartę na nazwisko Sadowski. Żandarmi tłukli niemiłosiernie matkę chłopców oraz dziewczynę z sąsiedztwa, Eugenię Mielczarek. Dzielne kobiety nikogo nie wydały. Niemcy zapakowali na samochód aresztowanych i wywieźli.
Bracia doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że czeka ich śmierć albo, jak to nazywali w tłuszczańskim Katyniu, czyli w Wólce Kozłowskiej, albo przewózka do Warszawy i tam śmierć w Alei Szucha, ale przedtem tortury. Czy ci bohaterscy chłopcy wytrzymali by straszliwe tortury i nie wyjawili tego, co wiedzą o państwie podziemnym?
Znajdujemy się w tłuszczu na ulicy Słowackiego. Tutaj przed wojną udziałowcy Huty Szkła pobudowali kilka willi. Niemcy zajęli istniejącą do dziś willę Zaborowskich na początku ulicy. Na dachu willi umieścili wieżyczkę, a w niej ciężki karabin maszynowy, który złowrogo górował nad okolicą. Bracia Wierzbowie zostali przewiezieni do aresztu posterunku Policji Granatowej, składającej się z Polaków, przedwojennych policjantów, którzy musieli zgłosić się do pracy pod groźbą kary śmierci. Wielu z nich współpracowało z polskim państwem podziemnym, na przykład komendant Lipiński.
Tymczasem o godzinie 15.00 o aresztowaniu Wierzbów dowiaduje się zastępca dowódcy Ośrodka Tłuszcz, Jan Estkowski, pseudonim Szczapa. Szczapa postanowia działać bardzo szybko. Zarządza pogotowie bojowe dla Tłuszcza, Chsięznego, Postolisk, Mokrej Wsi, Ołdaków i Stryjek. Oddział, który gromadzi się w lasach majątku chrzęsne, jest dowodzony przez Czesława Rozmierskiego, pseudonim Hryniewicz, dowódcę placówki w Tłuszczu. Estkowski tymczasem działa w samym mieście, w samej osadzie. Informuje komendanta posterunku granatowej, który współpracuje z organizacją, jest jej członkiem, o tym, że Wierzbowie będą odbijani. Hryniewicz wysyła do Estkowskiego trzech chłopców. Mieczysława Rosę „Piechura”, Piotra Kielaka „Piasta” i Wiktora Roguckiego „Olszynę”.
Zapada noc. Estkowski postanawia wykraść więźniów. Dzięki pomocy chłopców przysłanych przez Rozmierskiego wkrada się na teren aresztu policji granatowej. Przeskakują dwumetrowe, zwieńczone drutem kolczastym ogrodzenie oraz wyważają drzwi do aresztu. Bracia Wierzbowie są uwolnieni. Na szczęście posterunek policji granatowej milczy. O to zatroszczył się sam Lipiński. Co ważniejsze, milczy też posterunek żandarmerii. Żandarmi urządzili sobie wówczas nocną libację.
Bracia Wierzbowie byli woli. To bardzo ważne wydarzenie w historii polskiego państwa podziemnego w naszym regionie. Gdyby bracia zostali poddani torturom, kto wie, co by się stało. Gdyby zginęli, zginęliby dowódcy Ośrodka Tłuszczańskiej Armii Krajowej. Komendant obwodu Armii Krajowej, rajski ptak Burak, Edward Nowak „Jog” zarekomendował Estkowskiego do Krzyża Walecznych po tej akcji. Wniosek gorąco poparł podpułkownik Kazimierz Suski, pseudonim Rewela, inspektor naszego ośrodka.