Panorama Radzymina (1982)
Warszawska droga wjazdowa do Radzymina przebiega obok historycznego cmentarza. Pochowani są na nim polscy żołnierze, którzy zginęli na tym przedpolu stolicy w wojnach 1920 i 1939 roku. Innych bezpośrednich siadów walk w Radzyminie już właściwie nie ma. Jednak gdy obcy przybysz stanie pośrodku miasteczka, odnosi wrażenie, że kataklizm przeszedł zupełnie niedawno. Domy znajduje tam budowane (odbudowane) jakby pospiesznie, bez żadnej troski już nie tylko o zachowanie jakiegoś stylu, ale nawet bez żadnego poczucia estetyki; porozstawiane przy tym dosyć bezładnie. Ich elewacje są na ogół brudne, poniszczone, sypią się. Nieco z boku, przy Starym Rynku stoi osiedle kilku nowych (kilkunastoletnich) bloków mieszkalnych. Rażą swoimi rozmiarami w porównaniu z innymi budynkami miasteczka. Poza tym niczym nie wyróżniają się spośród tysięcy podobnych budowli stawianych w tym czasie w całej Polsce: szare, proste pudełka. Również domy jednorodzinne budowane w ogrodach na obrzeżach Radzymina nie odbiegają od krajowej normy ostatnich dziesięcioleci.
Wszystko to widać gołym okiem i na mieszkańcach zapewne już dawno nie robi żadnego wrażenia. Ich problemy są znacznie poważniejsze. Ujawnia je nam naczelnik miasta Janusz Krajewski. Najpoważniejszą bolączką, a zarazem problemem, który bardzo utrudnia rozwijanie wszelkiego budownictwa jest brak sieci kanalizacyjnej. Domy w Radzyminie mają na ogół własne szamba, natomiast ścieki z bloków odprowadzane są bezpośrednio do rzeczki Beniaminówki, a dalej prosto do Zalewu Zegrzyńskiego. Nietrudno wyobrazić sobie jak taka rzeczka wygląda; toż to kolejna Utrata. Niestety w najbliższym czasie nie przewiduje się poprawy sytuacji, choć ostatnio władze miasta prowadziły rozmowy w tej sprawie ze swoimi zwierzchnikami. Wszystko co osiągnięto to zaledwie obietnice, że po roku 1985 przystąpi się do rozwiązywania tego problemu. Mówi się także, iż po roku 1985 rozpoczęta zostanie budowa oczyszczalni ścieków. Jeśli tak się stanie, to być może w ostatniej dekadzie XX wieku wczasowicze znad Zalewu Zegrzyńskiego nie będą już kąpali się w tym, co radzyminianie wydalają.

Innym dokuczliwym problemem miasta jest brak sieci gazowniczej We wszystkich domach, także na „nowym” osiedlu, korzysta się z gazu rozprowadzanego w butlach. I ten problem nieprędko będzie rozwiązany, ale jeśli ma się już własne mieszkanie to ostatecznie do takich kłopotów można się przyzwyczaić. Gorzej, gdy ktoś nie ma własnego kąta.

W Radzyminie, choć liczba ludności od lat utrzymuje się niezmiennie na poziomie około 8 tysięcy, odczuwane są coraz większe braki mieszkaniowe. Wynikają one głównie z niszczenia starej zabudowy, podczas gdy nowych budynków nie przybywa. W tej sprawie, jak również w sprawie materiałów budowlanych naczelnik miasta ma najwięcej interesantów, których często odprawia z kwitkiem. Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem, Radzymin bowiem jest poważnym dostawcą materiałów ściennych, czyli po prostu cegieł. W mieście istnieją 3 zakłady państwowe produkujące cegły silikatowe (białe) i cegły czerwone, pracuje także 5 cegielni prywatnych, a jedna, spółdzielcza znajduje się w budowie. Niestety, toin gdzie mówi się o materiałach budowlanych głucho jeszcze o reformie. O przydziałach cegieł decydują wciąż centralnie tworzone rozdzielniki, które jednak zupełnie nie zaspokajają potrzeb miasta. Część mieszkańców korzysta z usług prywatnych cegielni, ale jeszcze nie każdego na to stać. Ostatnio mówi się ze cena jednej cegły ma wynosić dziesięć złotych.

Tymczasem żeby poprawić nieco sytuację mieszkaniową przewiduje się postawienie kolejnego bloku. Miał on być wybudowany już w tym roku. Projekt przewidywał jednak użycie płyt typu szczecińskiego, a do takiego montażu Radzymin nie jest przygotowany. Wobec tego musiano dokonać przeprojektowania budynku na segmenty typu „szczecin legionowski”, których montaż w przyszłym roku przeprowadzi wytwórnia w Legionowie. Prace wykończeniowe pozostają w gestii specjalistów z Radzymina. Tym sposobem po długotrwałych, trudnych i żmudnych staraniach dwanaście rodzin otrzyma nowe M-ileś tam, a miastu przybędzie kolejny typowy, szary, nie pasujący do otoczenia klocek.

Niestety, jest to smutna spuścizna po różnych niedowarzonych decydentach i decyzjach skutecznie psująca polski krajobraz. A ze tak nie musiało i nie musi być przykładów jest wiele. W Radzyminie również znajdzie się jeden. Powstał bowiem projekt budowy przychodni zdrowia wraz z mieszkaniami dla personelu, nawiązujący do dawnej zabudowy. Budynek ma być nowoczesny, jednakże kryty dachówką. Już samo to daje pewną gwarancję odejścia od szarego schematu innych „nowoczesnych” budowli. Na razie jest to tylko projekt. Należy mieć jednak nadzieję, że zostanie zrealizowany.
Radzymin mógłby inaczej wyglądać, ale musi mieć na to odpowiednie fundusze. Budżet miasta wynosi około 48 min złotych i na niewiele starcza: wyasfaltowanie paru ulic i jakieś drobne remonty. Większe inwestycje, jak właśnie budowa kanalizacji czy oczyszczalni ścieków są poza zasięgiem lokalnych możliwości. Wydaje się jednak, że problem leży przede wszystkim w anachronicznym systemie administracyjnym, podatkowym, itp., wyrażającym się m.in. w niesamodzielności władz miasta. Możliwe jednak, że obecna, głośna reforma przyniesie także Radzyminowi i setkom podobnych miasteczek jakiś pożytek.
KJD
Stolica – warszawski tygodnik ilustrowany
R. 37, 1982 nr 23