Kaplica w Ossowie, rok1938. Fot. Stefan Ryszkowski
Rocznica „Cudu nad Wisłą”, to dzień dla całej Polski radosny, dzień zwycięztwa. W pamiętne dni 14 i 15 sierpnia myśli i serca nasze zwracają się ku tym, co polegli i śmiercią swoją okupili życie tych, co żyją. Grobami ich usiana cała Polska na szerokim szlaku, kędy szły hordy bolszewickie. Rok rocznie w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryji Panny, tam, gdzie rozpoczął się odwrót bolszewików z pod Warszawy, pod wsią Ossowem, odprawia się na cmentarzyku poległych polowa msza święta. W tym roku po raz pierwszy msza św. będzie odprawiona już nie pod gołem niebem, ale w nowej kaplicy, choć jeszcze niewykończonej. Piękna ta kaplica stanęła w ciągu ostatniego roku staraniem rady, czyli komitetu budowy i ochrony pomnika pod Ossowem, a także przy pomocy 36-go pułku piechoty, który kaplicę pokrył dachem. Pułk ten ma w opiece groby poległych pod Ossowem, ponieważ ową bitwę stoczył rankiem 14-go ochotniczy bataljon 36-go pułku czyli „pułk 236″, gdy bolszewicy zajęli już Radzymin i Wołomin.
Po bitwie ossowskiej ów 236-ty bataljon ochotniczy przestał istnieć, paruset ochotników zginęło; poległ też z nimi ich dowódca kapitan Matarewicz i kapelan ks. Ignacy Skorupka. Żołnierzy 236-go pułku, których zostało bardzo niewielu, wcielono do 36-go pułku piechoty.
Druga krwawa bitwa w obronie Warszawy była stoczona nocą po dniu Wniebowzięcia Matki Boskiej. Bolszewicy z zajętego już Radzymina zwrócili wielkie siły w stronę Jabłonny, aby obejść Warszawę od północy. Natarcie to nie było spodziewane i drogę mieli otwartą. Wstrzymał ich pod wsią Aleksandrowem bohaterski porucznik Stefan Pogonowski, który rzucił się na nich z małym oddziałem wojska. Śmiertelnie raniony w brzuch, Pogonowski jeszcze przez dwie godziny kierował bitwą; sam poległ, ale bolszewików zmusił do odwrotu.
Gazeta Świąteczna
R. 52, 1932, nr 33 (2689)