Gabriel Łopatyński
Zaszczytna, aczkolwiek smutna wobec świeżej jeszcze mogiły przypadła mi rola skreślić słów parę o ś.p. Gabrielu Łopatyńskim, jednym z wybitniejszych członków związku pszczelarzy, który zmarł dn. 25 stycznia 1937 r. w Zakładzie Ogrodniczym „Zwiastunka* w Radzyminie.![]()
Ś. p. Gabriel Łopatyński odszedł do wieczności, lecz pamięć o Nim pozostanie na długo w całej okolicy jako człowieka na wskroś oddanego pszczelnictwu dla dobra ogółu. Któż z nas nie doświadczył Jego życzliwej rady w trudnościach pasiecznych, Jego serdecznej gościnności, Jego ofiarności i bezinteresowności. Jako biegły i doświadczony pszczelarz, praktycznie i teoretycznie wykształcony w tym względzie, umiał najzawilsze sprawy rozwiązywać każdemu.
Ś. p. Gabriel Łopatyński urodził się 25 marca 1874 r. na Podolu w Szubutyńcach, gdzie rodzice Jego posiadali niewielki mająteczek. Po skończeniu nauk, pracował najpierw w Kijowszczyźnie, a następnie przeniósł się pod Warszawę do Radzymina i tu jako członek Towarzystwa Wychow. Oświatowego „Przyszłość“ rozwinął swoją działalność. Należał do wielu organizacyj społecznych, jako to: do Akcji Katolickiej od jej założenia, Kółka Rolniczego, Związku „Caritas”, LOPP, L.M.i Kol. i do Macierzy Szkolnej.
Cierpiał wiele, lecz z prawdziwie katolicką rezygnacją. Śmierć przerwała Jego cierpienia, przenosząc duszę Zmarłego do lepszej krainy. Po 62 latach mozolnej, ziemskiej pielgrzymki zaopatrzony Św. Sakramentami odszedł na wieczne spoczywanie, pozostawiając w żałobie znajomych i kolegów.
Niech odpoczywa w pokoju.
Roman Dygant

Zmarły był długoletnim członkiem W.W.F.P. w Warszawie. Brał czynny udział w pracach Towarzystwa służąc chętnie swą wiedzą i doświadczeniem. Pasieka założona i prowadzona przez Ś. p. Gabriela Łopatyńskiego należała do najlepszych w okolicy Warszawy i najlepiej prowadzonych, toteż udawały się tam częste wycieczki pszczelarzy i młodych adeptów pszczelnictwa dla zapoznania się z wzorową gospodarką pasieczną. Zmarły nie szczędził swych trudów i czasu dla objaśnień pokazów, zawsze życzliwie uśmiechnięty i takim pozostanie w mej pamięci na zawsze. Do specjalności Zmarłego należał jeszcze znakomity wyrób miodów pitnych. Sądzę, że nie wielu w Polsce mogłoby się pochwalić taką umiejętnością i znajomością miodosytnictwa.
Cześć pamięci prawego człowieka, dobrego Polaka, doskonałego pszczelarza.
St. B.
Pszczelarz Polski i Ogród
1937, nr 3