W kazamatach wołomińskiego i warszawskiego UB

Po kilkutygodniowym śledztwie prowadzonym przez NKWD 12 stycznia 1945 roku, Estkowski (wciąż pod fałszywym nazwiskiem Korzyb) trafił do siedziby wołomińskiego UB przy ulicy Sienkiewicza. Został osadzony w betonowej piwnicy na środku podwórza. Rozpoczęły się przesłuchania. Zachowały się protokoły sporządzone w trakcie dochodzeń, przez oficera śledczego Teodora Prokopczuka. W trakcie śledztwa Estkowski był pytany o to co robił przed wojną. Ten używając cały czas fałszywego nazwiska z grubsza opisał swoja edukację szkolną i wojskową. Na pytanie, gdzie pracował wymienił kilka miejsc. Nie wszystkie.

Śledczego interesowały szczególnie informacje na temat organizacji Armii Krajowej i nazwiska jej członków. Na pytania o działalność partyzancką „Szczapa” odpowiedział, że był w czasie „Burzy” ze swoim oddziałem w lesie, opisał posiadaną broń lecz nie podawał żadnych szczegółów wydarzeń. Jego zeznania były ogólnikowe. Wydaje się, że „Szczapa” mógł podjąć z UB pewną grę. Złamany wielotygodniowymi przesłuchaniami i torturami w czasie śledztwa podał nazwiska i pseudonimy szefów referatów i placówek III Ośrodka. Jednak należy zauważyć, że wiele nazwisk wydobytych przez śledczych od Estkowskiego należało do osób już spalonych i aresztowanych wcześniej np. Czesława Rozmierskiego „Hryniewicza”. Estkowski wyjawił tożsamość Wacława Wierzby, ale zataił rolę i funkcję jego rodzonego brata, Stanisława Wierzby. Wiedział, że ten drugi wciąż działa w konspiracji podczas gdy pierwszy, uciekając przed prześladowaniami zapisał się do Wojska Polskiego.

W lutym Jan Estkowski razem z Karolem Ciokiem z Tłuszcza zostali przewiezieni do Warszawy i umieszczeni w piwnicy pod domem przy ulicy Szerokiej. 12 lutego oficer śledczy Warszawskiego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego ppor. Bronisław Łojko zapoznawszy się z dotychczasowymi materiałami wszczął śledztwo przeciwko Janowi Korzybowi z art. 1. Dekretu o Ochronie Państwa z 30 X 1944 roku. Jeszcze tego samego dnia Estkowski został przez niego przesłuchany. Łojko interesował się przebiegiem działalności w podziemnej, w szczególności pracą oficera szkoleniowego i strukturą organizacyjną Ośrodka III. Stawiał Estkowskiemu zarzuty, dlaczego nie zgłosił się do Wojska Polskiego po wejściu armii radziecko–polskiej i mimo rozkazu o mobilizacji. Estkowski powtarzał, że z Armią Krajową łączyła go przysięga z którą czuł się związany. Kolejnego dnia przygotowano postanowienie o pociągnięciu Jana Korzyba do odpowiedzialności karnej z art. 1. Dek. o ochronie państwa z 30 X 1944 roku. Oskarżony przyznał się do zarzucanych mu czynów, uczestnictwa w konspiracji po wejściu wojsk radzieckich i nie zgłoszenia się do Wojska Polskiego. 14 lutego śledztwo zostało zamknięte. Sprawa została skierowana do Prokuratury Wojskowego Garnizonu Warszawskiego. Podprokurator ppor. Henryk Podlaski zatwierdził akt oskarżenia i sprawę Estkowskiego przekazał Wojskowemu Sądowi Garnizonowemu. 17 lutego „Szczapa” został przeniesiony do więzienia karno–śledczego, owianego złą sławą tzw „Toledo” przy ulicy 11 listopada. Dwa dni później Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie w składzie przewodniczący – por. Władysław Garnowski, sędzia ppor. Eugeniusz Krzewski, ławnik – ppor. Buczyńska Janina, skazał Estkowskiego (cały czas używał fikcyjnego nazwiska Korzyb), na karę 10 lat więzienia i pozbawienie praw obywatelskich przez okres 5 lat.

Pobyt w więzieniach w Warszawie i Wronkach w latach 1945-1947

Między lutym a lipcem 1945 roku Estkowski przebywał w więzieniu karno-śledczym nr III w Warszawie. Początkowo dzielił celę z Karolem Ciokiem i żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego , skazanym za przewinienia na ludności cywilnej. Podczas jednej z kontroli, naczelnik więzienia Kazimierz Szymonowicz nakazał w ostrych słowach przeniesienie Akowców do innej celi, by „te skurwysyny nie demoralizowali żołnierza”. Estkowskiego przeniesiono więc do celi na piętrze. Z małego okienka roztaczał się widok na więzienny dziedziniec. Rozgrywały się na nim makabryczne sceny. Na dziedzińcu stał bowiem bunkier w którym mordowano skazanych na śmierć. Cele śmierci znajdowały się na piętrze Estkowskiego. Słyszał więc odgłosy nocnego wyprowadzania kolegów. Później prowadzono skazanych przez trawnik do wspomnianego bunkra, tam bestialsko mordowano strzałem w tył głowy. Ciała zakopywano w wykopanym jeszcze przez Niemców rowie. Estkowski wszystko słyszał, ale w czasie egzekucji więźniowie nie mogli patrzeć przez okna. Na dziedzińcu stał strażnik, który nie wahał się strzelać, gdy zauważył twarze w otworach. Pewnego dnia Estkowski dowiedział się od więziennego fryzjera, że w jednej z cel śmierci na ścianie wyryto napis: „Tu siedział skazaniec Tyczka-Nowicki. Za to, że kochał ojczyznę”. Tyczka był przyjacielem naszego bohatera, podczas okupacji obaj mieszkali w pałacu w Chrzęsnem.

W maju “Szczapa” został przeniesiony do innej celi. Z małego okienka rozpościerał się smutny widok na lewobrzeżną Warszawę a w maleńkim pomieszczeniu znajdowało się aż jedenastu więźniów, w tym kilku podoficerów 27 Dywizji Wołyńskiej AK. Cichym rozmowom nie było końca. Właściwie to jedyna rozrywka dla osadzonych w więzieniu. Wspólna dola, poczucie bezsilności, niesprawiedliwości sprzyjało zawieraniu przyjaźni. W czerwcu do celi dołączył szef 30 Dywizji Poleskiej AK ppłk Henryk Krajewski „Trzaska”. Pewnego wieczora, gdy już po zapadnięciu zmroku i ciszy nocnej więźniowie śpiewali cicho „Wszystkie nasze dzienne sprawy”, do celi wpadł wściekły naczelnik więzienia. Szymonowicz zrugał ustawionych w szeregu osadzonych i rozkazał Estkowskiemu i Krajewskiemu wyjść na korytarz. Zostali poprowadzeni przez naczelnika do najniżej położonego karceru. Tam zmuszono ich do zdjęcia ubrań i zamknięto. W celi panował przeraźliwy chłód, na posadzce stała woda, było ciemno. W takich warunkach obaj stali całą noc.

Kilka miesięcy pobytu w „Toledo” wycieńczyło Estkowskiego. Schudł 20 kilogramów. Na śniadanie więźniowie dostawali chleb i płyn przypominający kawę. Na obiad zupę z suszu roślinnego nagromadzonego jeszcze przez Niemców. Estkowski zapamiętał pewien wyjątek. Na święta Wielkanocne 1945 roku jeden z więźniów z celi, rolnik Podsiadło dostał od rodziny puszkę grochu utłuczonego z tłuszczem i mięsem. Danie sprawiedliwie rozdzielono między współtowarzyszy. Zwykły groch wydawał się najwspanialszym posiłkiem w życiu.

Wronki

W lipcu wszyscy więźniowie zostali ustawieni na korytarzu. Połowę skierowano na powrót do cel. Resztę wyprowadzono na dziedziniec. Wśród nich znalazł się skazaniec Estkowski. Kolumna więźniów pod silną eskortą ruszyła w drogę. Kierowali się przez Pragę na drugą stronę Warszawy ku Dworcowi Zachodniemu. Na czele pochodu szli więźniowie niemieccy, byli żołnierze i zbrodniarze. Gapie zaczęli rzucać w nich w czym popadnie. Jednak gdy tylko mieszkańcy zorientowali się, że konwój aresztantów stanowią dalej żołnierze Polski Podziemnej posypała się żywność i papierosy a przede wszystkim, tak potrzebne, życzliwe gesty wsparcia.

Kilkuset osadzonych przewieziono do Wronek. Warunki były tu o wiele lepsze. Raz na dwa tygodnie więźniów prowadzono do kąpieli. Dostawali przy tym nową bieliznę. Raz w tygodniu wyprowadzano ich na spacer. Cele były ogrzewane. Mimo poprawy warunków Estkowski przeszedł załamanie psychiczne. Jego walka, i tysięcy jemu podobnych żołnierzy Polski Podziemnej była przegrana. Stał się wrogiem ludu. Czekało go jeszcze 9 lat odsiadki. We Wronkach często przeprowadzano rewizje więźniów i cel. Przybierały charakter szykan, szczególnie gdy w kraju coś się działo np. referendum w czerwcu 1946 roku. Wówczas postrachem osadzonych był zastępca naczelnika więzienia do spraw specjalnych. Człowiek ów, miał w większości cel swoich konfidentów, rekrutujących się przeważnie z przestępców kryminalnych.

Estkowski cały czas używał fałszywej tożsamości. Chciał chronić matkę i rodzeństwo. Dlatego też, w przeciwieństwie do innych więźniów, nie otrzymywał paczek żywnościowych z domu. We Wronkach część osadzonych skierowywana była na prace. Estkowskiego kierowano do wielu miejsc, pracował przy przy darciu szmat, w introligatorni czy w piekarni. W tej ostatniej miał chociaż pod dostatkiem chleba i wymieniał go czasem na niewielkie ochłapy mięsa. Co ciekawe we Wronkach Estkowski spotkał wielu dawnych znajomych z okresu konspiracji, szkoły podchorążych a nawet cywila. Gdy mijali się wymieniali uśmiechy i znaczące spojrzenia. Tak było z Jerzym Iszkowskim, niegdysiejszym dowódcą obrony Tłuszcza podczas akcji Burza. Z innymi na przykład z Witoldem Szaniawskim „Luśnią” czy Edmundem Urbaniakiem „Trzaską” pracował w jednym miejscu, więc rozmowom nie było końca. Estkowski, mimo, że często przenoszony do kolejnych cel, zżył się z wieloma ludźmi. Szczególnie przypadli sobie do gustu z Lucjanem Słowickim „Burasem”, oficerem 27 Dywizji Wołyńskiej AK i z Konstantym Witkowskim „Millerem” szefem Obwodu AK Radzyń Podlaski. Z tym ostatnim często rozgrywał liczne szachowe pojedynki. Szachownicę ukryli panowie w kawałku ceraty a figurki zrobili z chleba. Inni więźniowie których zapamiętał Estkowski podczas pobytu we Wronkach to m.in. Józef Biss, czy jeden z przywódców Polski Podziemnej, sławny działacz PSL – Kazimierz Bagiński.

Amnestia

Jeszcze w 1945 roku na mocy amnestii kara Estkowskiego uległa zmniejszeniu o pięć lat. W marcu 1947 roku dzięki kolejnej kara uległa złagodzeniu o dalsze dwa i pół roku. Tak więc nie po dziewięciu a w dwa lata i sześć miesięcy od aresztowania, Jan Korzyb wyszedł na wolność. Przed opuszczeniem gmachu, naczelnik więzienia wycedził: „Mieliście Korzyb, więcej szczęścia jak rozumu”. 17 czerwca 1947 roku skończył się najtragiczniejszy okres w życiu Estkowskiego. Wyszedł na wolność. Prawie 50 lat później, w 1995 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie stwierdził nieważność wyroku Wojskowego Sądu Garnizonowego skazującego Estkowskiego za czyn z art. 1. dek. o Ochronie Państwa z dn. 30.10.1944 roku.

Życie zawodowe, rodzinne i działalność kombatancka.

Po aresztowaniu Estkowski, został awansowany przez dowódcę Armii Krajowej do stopnia rotmistrza i odznaczony przez niego Orderem Wojennym Virtuti Militari kl. V. za wyróżniające się męstwo w walkach akcji „Burza”. Po wyjściu na wolność Armia Krajowa już nie istniała. Władzę w kraju sprawowali niepodzielnie komuniści. Estkowski zamieszkał w Pniewie u brata Witolda, naonczas pracownika Nadleśnictwa Lemany. Jan szybko zdecydował o powrocie do prawdziwego nazwiska. Zostało to potwierdzone orzeczeniem starosty pułtuskiego 10 lipca 1947 roku. We wrześniu Estkowski rozpoczął pracę na stanowisku sekretarza w Nadleśnictwie Wiśniewo. Po dwóch latach został przeniesiony do Nadleśnictwa Konopaty a niedługo potem do Nadleśnictwa Nowogród. Tam poznał Lucynę Chmielewską. Ożenił się i założył z nią rodzinę. W 1953 roku na świat przyszła ich córka Danuta. W kolejnych latach małżeństwo Estkowskich doczekało się czterech synów: Piotra, Macieja Kazimierza i Witolda. Niestety odnalezienie się w ówczesnej rzeczywistości nie należało do najłatwiejszych. Dyrekcja Lasów w Białymstoku prześwietliła życiorys Estkowskiego. Działalność w Armii Krajowej była powodem wielu lat kolejnych prześladowań i upokorzeń. Estkowski znosił je z godnością przez cały okres tzw. Polski Ludowej. Po zwolnieniu z Nowogrodu Zzatrudnił się w tartaku Ministerstwa Budownictwa Przemysłowego w Przetyczy. Drogą awansów został zawiadowcą hali traków. Od 1954 do 1962 roku Estkowski pracował w tartaku Lasów Państwowych w Parciakach, a przez następne trzy lata był głównym księgowym w tartaku w Płocicznie k. Suwałk. W 1965 roku zatrudniony został w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Pułtusku również na stanowisku księgowego. Dwa lata później powrócił do pracy w lasach państwowych i został kierownikiem biura w pułtuskim nadleśnictwie. Pracował tam do 1987 roku.

Jan Estkowski był człowiekiem nad wyraz rodzinnym i towarzyskim. Utrzymywał kontakty z wieloma dawnymi towarzyszami broni i znajomymi. Prowadził szeroką korespondencję i lubił przyjmować ich w swoim domu. Zaangażował się działalność kombatancką i patriotyczną. Był związany z istniejącym od 1969 roku Duszpasterstwem Weteranów Kawalerii i Artylerii Konnej. W latach 70. wstąpił do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Należał do komisji historycznej koła ZBoWiD w Tłuszczu mającej na celu opracowanie dziejów Obwodu AK „Rajski Ptak” – „Burak”. Prowadził korespondencję z kolegami z wojska i historykami. Pisywał sprawozdania do redakcji periodyku „Ułan Wielkopolski – biuletyn informacyjny Koła Ułanów Wielkopolskich w Londynie”. W 1989 roku Estkowski wziął udział w pierwszym zjeździe kawalerzystów II Rzeczypospolitej w Grudziądzu. Został członkiem Fundacji na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej. Uczestniczył w kolejnych zjazdach i rocznicach kawaleryjskich nie tylko w Grudziądzu ale też w Krojantach. Prócz tego był aktywnym uczestnikiem obchodów patriotycznych w Pecynce, Tłuszczu i innych miejscach. Współorganizował spotkania kawalerzystów i ich rodzin z okolic Ostrołęki, Ciechanowa i Pułtuska. Z tym ostatnim miastem związany był przez większość życia. Działał tu m.in. na rzecz przywrócenia swojemu macierzystemu liceum imienia Piotra Skargi, budowy kaplicy w Popławach i elektryfikacji najodleglejszych zabudowań. W 2009 roku przyznano mu medal „Zasłużony dla Pułtuska”.

Po 1989 roku był uhonorowany wieloma odznaczeniami wśród których najważniejsze zostało przyznane przez prezydenta Rzeczpospolitej Lecha Kaczyńskiego w 2008 roku – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Jednocześnie rotmistrz Estkowski otrzymał awans na stopień podpułkownika. Będąc już w podeszłym wieku zachował bystrość umysłu i pogodę ducha. Zmarł 25 lutego 2011 roku w wieku 96 lat. Jednym z ostatnich oficjalnych spotkań w jakich uczestniczył była wizyta samorządowców z gminy Tłuszcz, którzy w lipcu 2010 roku wręczyli mu Honorowe Obywatelstwo swojego miasta. Pozostawał wtedy ostatnim żyjącym oficerem Obwodu AK „Rajski Ptak” – „Burak”.

 280 odsłon,  1 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.