7-1-2

Pamiętnik Boguwoli – 27 stycznia 1943

W Warszawie u żydów były rozruchy, na torach coraz to znajdują zabitych, albo z połamanymi rękami i nogami sami się zgłaszają. Łapania trochę przycichły. Z magistratu tych, co pobrali na Pawiak, wywieźli gdzieś dalej. W styczniu Andrzej był z Bolkiem w Łodzi, przekradali się pieszo 30 wiorst, szli na przełaj przez pola i lasy, gdzieś przez wodę zdejmowali buty i potem kładli skarpetki też mokre. Widziałam żydówkę młodą, spuchniętą, pokrwawioną, szła za jakąś furą, pytała się: „- Daleko jeszcze?” Szła, żeby ją zastrzelili prędzej. Oczy zupełnie tępe. Gdzieś na Miłej siedziała ze złamaną nogą, odpędzała dzieci od siebie (tam jest szkoła) „- Idźcie, bo mogą i was zabić”.

Andrzej w Warszawie. Fabryka też niepewna, opieczętowano maszyny, właściciel siedzi. Na torze chodzi straż kolejowa, jakieś mizerajdy z białą opaską. 10 złotych na nich obywatele muszą płacić.

Więcej tego autora:

+ Nie ma komentarzy

Add yours

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.